Łukaszenko już drży

Jak należało się spodziewać, Unia Europejska nie kiwnęła nawet palcem w sprawie łamania praw Polaków na Białorusi. Żadnych sankcji nie będzie.

Z tym kiwaniem to lekka przesada, gdyż Parlament Europejski obradował. W wyniku tych obrad przyjął nawet rezolucję, w której “potępił” ostatnie represje wobec mniejszości polskiej na Białorusi. PE nie wezwał do wznowienia sankcji wobec reżimu, ale tylko “zagroził, że dalsze łamanie praw człowieka może doprowadzić do wstrzymania polityki dialogu UE z Mińskiem”. Teraz Łukaszenko z pewnością przez następne noce nie zmruży ze stresu oka, a strach przed tą “groźbą” wprawi go w nie lada stres.

Unia stosuje i będzie pewnie nadal stosowała wobec Łukaszenki taktykę “marchewki i marchewki”. Tymczasem szef polskiego MSZ (prywatnie “kandydat na kandydata”) wybrał wobec Białorusi taktykę pokątnych spotkań. Z Aleksandrem Łukaszenką spotkał się zakulisowo w Kijowie podczas zaprzysiężenia nowego prezydenta Ukrainy. Aleksandr naobiecywał mu pewnie nie jedno, bo po tej pogawędce Sikorski radośnie ogłosił że “między Białorusią i Polską nie ma żadnych problemów”.

Wydaje się, że jedyną instytucją rządową na terenie Unii Europejskiej, która zdobyła się na nieco bardziej adekwatną reakcje wobec Łukaszenki, jest Rada Miasta Krakowa. Uznała ona Łukaszenkę za persona non grata, oskarżając o brutalne łamanie praw człowieka. Tym samym białoruski satrapa dołączył do “zacnego” grona “personae non gratae w Krakowie” gdzie znajduje się już inny Aleksander… Tak tak, Kwaśniewski oraz Marek Siwiec.

Swoją drogą ciekawą sprawą jest to, że Unia “potępia” nie uznawanie wyników wyborów na Białorusi a jednocześnie sama nie uznaje swoich referendów (jak miało to miejsce w Irlandii). Podczas dzisiejszego posiedzenia PE mówił o tym europoseł Daniel Hannan:

No isms!