11/09 – odczarować zakon teorii spiskowej

Po wydarzeniach z dnia 11.09.2001r, poza powszechnym strachem przed terroryzmem i zwiększeniem nastrojów antyislamskich, szybko pojawiły się koncepcje, że za atakiem nie stoją ludzie Osamy bin Ladena z al-Kaidy. Całą zabawę, z dość dużym fajerwerkami, mieli zorganizować pracownicy CIA, a o wszystkim wiedzieć miał prezydent George W. Bush.

Takie bzdury, wypowiadane przez Mahmuda Ahmadineżada, mogą jedynie śmieszyć. Sam Ahmadineżad wie, kto dokonał tego zamachu, a Iran – o czym się nie mówi – jest jednym z państw, które potępiło ataki i zaproponowało swoją pomoc. Amerykanie z Irańczykami współpracować nie zamierzali i błyskawicznie Teheran trafił na “oś zła”, wraz z Irakiem i Koreą Północną. Wypowiedzi Ahmadineżada służą głownie propagandzie – to świadome przekręcanie prawdy.

Gorzej jednak, jeśli w samej Ameryce powstają ruchy, który święcie wierzą w to, iż zamach na “dwie wieże” to robota amerykańska. Produkuje się specjalne filmy, publikuje artykuły, wynajduje relacje, które mogłyby świadczyć o innym, niż oficjalny, przebiegu wydarzeń. Nasuwa się historyczna analogia do organizacji ekologicznych i pacyfistycznych działających na Zachodzie w latach 70-80-tych, sponsorowanych przez komunistyczne wywiady (KGB, Stasi), które działały w interesie Związku Radzieckiego.

Kto zorganizował zamachy 11/09 według spiskowców?

Odpowiedź jest banalnie prosta. CIA, prezydent Bush i jastrzębie z jego środowiska, naturalnie – bo jakżeby inaczej – z pomocą państwa Izrael. Cele operacji miały być oczywiste. Po pierwsze, stworzenie pretekstu dla powstania instytucji antydemokratycznych, mających wykorzystywać histerię do ograniczenia wolności. Jeden z moich dyskutantów, pan Maciej Jachowicz, był łaskaw napisać, iż sytuacja w Ameryce przypomina tą z Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Konkluzja nasuwa się tylko jedna: pan Maciej nie był ani w Ameryce, ani w NRD. Każdy Amerykanin znalazłby się w objęciach “systemu” – w skrócie, bracia Wachowscy mogą być z siebie dumni, gdyż niektórzy zaczęli widzieć świat jako “Matrix”.  Drugim celem było wykorzystanie pretekstu (tj. rzekomego ataku 11/09) do zaatakowania Afganistanu oraz Iraku.

Uczciwie trzeba napisać, iż w/w cele, są konsekwencjami ataku z 11/09. W Ameryce rzeczywiście uchwalono bardziej restrykcyjne prawo (np. Patriot Act) i społeczeństwo “straciło” trochę wolności, jednak demokracja nie została w żaden sposób zagrożona. O ile operacje w Afganistanie można traktować jako naturalną odpowiedź za ataki z września 2001 roku, o tyle inwazja na Irak, z pogwałceniem prawa międzynarodowego, była amerykańską samowolą, obliczoną nie na walkę z terroryzmem, a na realizację amerykańskich (i izraelskich) interesów strategicznych.

Słabe punkty teorii spiskowej

Podstawowym mankamentem teorii spiskowej jest brak jakichkolwiek dowodów potwierdzających tezę. Pojawiają się głównie “pytanie”, “wątpliwości”, a tezy są jedynie oparte na słabych poszlakach w stylu “World Trade Center powinno inaczej się rozpadać”, “samolot wyglądał, jakby miał rakietę” itd. Z częścią tych “kontrowersji” rozprawia się na swoim blogu lukasmaster. Zajmę się głównie rzeczami związanymi z organizacją zamachu.

Całą operację mieliby przygotować Amerykanie, którzy nie są w stanie zatuszować faktu torturowania więźniów oraz posiadania tajnych więzień CIA w Europie. To jak dopiero zorganizować kontrolowane wysadzenie dwóch wież tak, by nikt się nie zorientował? Mowa o 3 tysiącach zabitych. Przecież Amerykanie – gdyby podjęli się takiej roboty – zwyczajnie by ją zepsuli, tak jak nie byli w stanie w przeszłości zabić Fidela Castro, czy teraz dopaść Osamę bin Ladena.

Zorganizowanie ataku na WTC wymagałoby zaangażowania setek albo nawet tysięcy specjalistów. Do przygotowania ładunków, do rozmieszczenia ich, do ukrycia dowodów, do sabotowania późniejszego śledztwa itd. I w 2010 roku żaden z nich nie puściłby pary z ust? Nikogo nie ruszyłoby sumienie? Nikt w testamencie nie zechciałby ujawnić prawdy? Dlaczego teoria spiskowa opiera się ciągle jedynie na wątpliwościach i nie tworzy całości? Czy wyznawcy teorii spisku wyznają zasadę – osławioną przez pewnego polityka – iż brak dowodu jest dowodem na to, iż dowody takie mogą istnieć albo zostały zniszczone?

Co więcej, “amerykańscy” organizatorzy mieliby przeprowadzić taką operację w celu utrzymania władzy. Jak widzimy w 2010 roku, George W. Busha i jego ekipy w Białym Domu już nie ma. Nadzieją miłośników spiskowej teorii było dojście do władzy Baracka Obamy, który ujawnić miał całą prawdę! Niestety, Barack Obama – a trudno go posądzić o sympatię do Busha – nie tylko nie wyjawił “całej prawdy”, a jeszcze kontynuuje politykę byłego prezydenta. Jaki z tego wniosek? Odpowiedź jest oczywista. Sam Obama również uczestniczył w spisku, w końcu należy do klasy politycznej! Dowód? Proszę bardzo – Obama początkowo wspierał iracką politykę Busha, a później nawoływał do zmniejszenia kontyngentu, a nie jego wycofania. Co prawda niczego to nie dowodzi (oprócz zmienności poglądów Obamy), ale brzmi przecież nieźle, a luki w teorii spiskowej trzeba przecież jakoś łatać. Pojawia się jednak kolejna, jeszcze większa – skoro wiedział o tym też Obama, to co z koncepcją, według której o całej tajnej operacji wiedzieli tylko nieliczni?

Co z czwartym samolotem, w którym rozgrywała się walka między pasażerami, a terrorystami (czyli podstawionymi amerykańskimi agentami?)? Telefony pasażerów do bliskich również były nagraną ściemą, mającą tworzyć mit? Czemu nie posłużyć się pustym samolotem? Co z czarnymi skrzynkami? Też zostały sfałszowane? Dlaczego samolot spadł w tak niespektakularnym miejscu?

Dlaczego strażacy nie natrafili na ślady ładunków wybuchowych, jeśli budynki (wieże WTC i Pentagon) miały być wysadzone? Czyżby oni też byli zaangażowani w spisek? Wcześniejsza próba ataku na World Trade Center była amerykańską próbą generalną, wymyśloną przez administrację Billa Clintona? Kto zaatakował w Londynie i Madrycie? Czy wycofanie wojsk hiszpańskich, efekt zamachu terrorystycznego w Hiszpanii, nie był skrajnie niekorzystny dla Amerykanów?

Słabe punkty teorii spiskowej można mnożyć bez końca, rozpatrując kolejne aspekty. Szkoda czasu.

Jak było naprawdę?

Najciemniej bywa pod latarnią. Wywiad amerykański nie funkcjonuje prawidłowo i w jego historii aż roi się od spektakularnych wpadek – jedną z nich są ataki z dnia 11.09.2001. Podobnie było z Pearl Harbor. Pomimo istnienia mnóstwa ostrzeżeń, nie zapobiegnięto zamachowi, który na długie lata zdeterminował politykę amerykańską. Niektórzy twierdzą, iż celowo, tylko czy radzieckich rakiet na Kubie Centralna Agencja Wywiadowcza też specjalnie nie zauważała, aż do krytycznego momentu?

Ameryka musiała określić swoje cele po 11/09 i sam atak terrorystyczny posłużył jej do realizacji swoich interesów strategicznych, w tym do zabezpieczenia olbrzymich ilości surowców naturalnych w Iraku. Trzeba też zaznaczyć, iż w wyniku tych wojen zginęło więcej niż 3 tysiące cywilów, ofiary ataków terrorystycznych z września 2001 roku. Potężna Ameryka wykorzystała prawo do reakcji na swoją korzyść – tak jednak zrobiłby każdy rozważny polityk, zwłaszcza że w 2010 roku Stany Zjednoczone nie mają już takiej swobody, co widać po indolencji wobec Iranu.

Do 2001 roku terroryzm – z punktu widzenia społeczeństw zachodnich – głównie kojarzył się z konfliktem izraelsko-palestyńskim. Atak z 2001 roku rozpowszechnił postulaty fundamentalistów oraz zwiększył ich znaczenie w świecie islamskim. Terroryści osiągnęli swój cel – na stałe pozbawili Zachód poczucia bezpieczeństwa.

Patryk Gorgol