USA: czy spotkanie Demokraci-Republikanie może uratować reformę zdrowotną?

Od czasu gdy Scott Brown wygrał wybory w stanie Massachusetts i został  Republikaninem nr 41  w Senacie – co umożliwiło GOP przeciąganie w nieskończoność każdej debaty i w efekcie blokowanie każdej ustawy – reforma zdrowotna była uznawana za martwą. Ale Biały Dom się nie poddaje…

Zdjęcie: hacer.org
Zdjęcie: hacer.org

Demokraci przegłosowali w obu izbach Kongresu wersje reformy systemu zdrowotnego. Ale obie te wersje muszą być jeszcze zintegrowane ze sobą i przegłosowane raz jeszcze. Izba Reprezentantów może co prawda przyjąć wersję Senatu bez zmian, ale ze względu na jej treść – m.in. podatek (excise tax) który nie podoba się związkom zawodowym, jest to niemożliwe.

Jedną, a w zasadzie jedyną możliwością ostatecznego wysłania reformy do prezydenta jest przegłosowanie w Senacie – za pomocą procedury zwanej reconciliation, w której potrzebnych jest tylko 51 głosów – tzw. “poprawki” (fix).  Jest to w  istocie nowelizacja senackiej ustawy już przegłosowanej w grudniu, która zawierałaby wszystkie zmiany niezbędne, by zarówno pierwotna ustawa jak i nowelizacja przeszły przez Izbę Reprezentantów i zostały wreszcie  wysłane do Obamy. Wtedy prezydent podpisze najpierw senacką wersję ustawy, a później nowelizację, i wtedy całość pakietu wejdzie w życie.

Jednak ta ogromnie skomplikowana droga legislacyjna, najeżona kruczkami prawnymi i trudnościami politycznymi – reconciliation uznawane jest za wysoce “partyjne” narzędzie – nie została jeszcze rozpoczęta. Demokraci po Massachusetts boją się po prostu dotknąć czegokolwiek co ma związek z reformą zdrowotną, mimo że spędzili ostatni rok na walce o nią w Kongresie. Stało się tak dlatego, że paskudny proces legislacyjny, nieprzejrzysty i pełen umów za zamkniętymi drzwiami, w których kolejni senatorzy otrzymywali dla swoich stanów specjalne względy w zamian za poparcie, spowodował iż cała ustawa stała się niezwykle niepopularna.  Warto przypomnieć, że Obama zapowiadał w czasie kampanii wyborczej, że wszystkie negocjacje w sprawie reformy będą transmitowane w telewizji, w imię transparencji itd.

Stało się dokładnie odwrotnie.

To właśnie proces spowodował w dużej mierze to, że jak to ładnie powiedział Chris Van Hollen, szef DCCC, “opinia o senackiej ustawy jest być może nieodwołalnie zaburzona”.

Na dodatek, Republikanie znaleźli się całkowicie poza tym procesem – głównie na własne życzenie. Ale pozwoliło im to narzekać, że ustawa ta jest socjalistyczno-rządowym zamachem na Amerykę, a proces jej tworzenia nijak ma się do “ponadpartyjności” także obiecywanej przez Obamę.

Reforma utknęła w martwym punkcie. Rozwiązanie tego problemu okazało się niezwykle proste.

25 lutego odbędzie się szczyt poświęcony reformie zdrowotnej. Cała inicjatywa została wymyślona przez Biały Dom. Zaproszeni zostali Republikanie i Demokraci. W czasie spotkania, które będzie transmitowane przez wszystkie stacje telewizyjne, ma odbyć się poważna dyskusja na temat tego, jak reformować system zdrowotny w Ameryce. Przed szczytem, Biały Dom umieści w internecie, swoją wizję kompromisu i celów reformy, w ramach przyjętych już w Kongresie ustaw, by “zderzyć ją” z wizją GOP.

W ten sposób rozwiązany został problem ponadpartyjności i transparencji – oczywiście w warstwie wizerunkowej. Jeśli Republikanie nie pojawią się, albo nie będą chcieli “merytorycznie” dyskutować – Biały Dom powie “próbowaliśmy przecież” i nie będzie już wątpliwości – trzeba zastosować reconciliation. A ponieważ wszystko się odbędzie w świetle kamer, problem transparencji zostanie “rozwiązany”. Jeśli Republikanie  i Demokraci pójdą na  realny kompromis i uda się zebrać 60 głosów w Senacie (tj. 59 Demokratów i 1 członek GOP) – tym lepiej, problem reformy zostanie wreszcie zakończony, w ponadpartyjny sposób, co na pewno spodoba się wyborcom niezależnym. Jeśli GOP nie przestawi dobrych argumentów za swoimi pomysłami, pokaże to tylko jak dobre idee mają Demokraci.

Pomysł na szczyt jest mistrzowski w swej prostocie, i wpędził GOP w nie lada pułapkę., co Republikanie przyznają nawet publicznie.  Na dodatek daje całemu projektowi reformy konkretne ramy czasowe, i wydobywa tenże projekt ze stanu zawieszenia.

Reforma zdrowotna może jeszcze powstać z grobu, niczym zombie z horroru klasy B.

Michał Kolanko