Nowa strategia wojenna Rosji – Rosjo, pobudka!

Dawid Włodkowski | Data: 6 lutego, 2010 | Komentarze: 13 | Drukuj | Poleć znajomym

Rosja to najrozleglejszy kraj na świecie, państwo o bogatej tradycji i kulturze m.in. literaturze, muzyce, czy architekturze, które do dzisiaj zachwycają i inspirują świat. Mocarstwo leżące na granicy świata Europy i Azji nadal nie może niestety zrozumieć, że czasy jego imperium nie powrócą. Kreml ogłaszając 5 lutego 2010 r. Nową Doktrynę Wojenną pokazał, że wciąż myśli starymi schematami, daleko odbiegającymi od współczesnej rzeczywistości. Nie dostrzega szans stojących przed Moskwą, a jednocześnie odwraca się plecami od zagrożeń, które mogą przyczynić się do nowej wielkiej smuty, a nawet upadku Federacji Rosyjskiej.

Największym zagrożeniem dla Rosji, według jej nowej doktryny wojennej, jest : „dążenie do powierzenia siłowemu potencjałowi NATO funkcji globalnych, realizowanych z naruszeniem norm prawa międzynarodowego, do zbliżenia infrastruktury wojskowej państw członkowskich NATO ku granicy Federacji Rosyjskiej, w tym również drogą rozszerzenia bloku”. Innym ważnym zagadnieniem w ramach tej doktryny jest ewentualna przyczyna konfliktu zbrojnego, w jakim może uczestniczyć Rosja : „”tworzenie i rozwijanie systemów strategicznej obrony przeciwrakietowej, zakłócające globalną stabilność i naruszające istniejący stosunek sił w sferze rakietowo-jądrowej”. Aby więc przeciwdziałać natowskiej ekspansji i Zachodowi, które zakładają swoje bazy coraz bliżej granic Moskwy, nowa doktryna głosi, iż „Federacja Rosyjska zastrzega sobie prawo użycia broni jądrowej w odpowiedzi na użycie wobec niej i/lub jej sojuszników broni jądrowej i innych rodzajów broni masowego rażenia, a także w przypadku agresji przeciwko Federacji Rosyjskiej z użyciem broni konwencjonalnej, jeśli zagrożone byłoby samo istnienie państwa”. Dokument zezwala na operacyjne użycie sił zbrojnych poza granicami Rosji „w celach obrony interesów Federacji Rosyjskiej i jej obywateli oraz wyegzekwowania prawa międzynarodowego i bezpieczeństwa”.

Nowa doktryna wojenna Rosji jest dokumentem, którego tak naprawdę zarówno Polska jak i nasi sojusznicy na Zachodzie oczekiwaliśmy. Nie jest on zanadto agresywny, podkreśla fundamentalne założenia polityki rosyjskiej w przeciągu ostatnich dwóch dekad i stanowi czytelny znak dla świata:  „Rosja czuwa i nadal jest potęgą, która wie jakie są jej interesy i gdzie one leżą”. Może zastanawiać dosadne postawienie sprawy użycia broni atomowej, lecz i tak tajemnicą poliszynela nie było, że w razie „zagrożenia dla istnienia państwa” prawdopodobnie wszystkie atomowe mocarstwa użyłyby jej w celu uratowania własnej niepodległości. Więc przełomu tu również nie ma. Według mnie, właśnie największą wadą i ułomnością Nowej Doktryny Rosji jest to, że doktryna ta nie zawiera jakiejś przełomowej rosyjskiej myśli w postrzeganiu świata – równie dobrze mogłaby być napisana i w 1993 r. i w 2000 r. Tymczasem w ciągu ostatnich 20 lat świat znacznie się zmienił, a wraz z nim Rosja. Państwo, które nie jest otwarte na innowacje, na kreatywność, a czasem także nawet na przewartościowania własnych dogmatów nie ma przyszłości. Gdy mówimy o kraju takim jak Polska to trudno – oznaczać to może jedynie stagnację i brak rozwoju, lecz gdy mówimy o najrozleglejszym mocarstwie na Ziemi, które jest trapione wieloma wątpliwościami i problemami wewnętrznymi – dla takiego państwa oznacza to śmierć: powolną lub szybką. Tym bardziej, że w brutalnym świecie polityki większy ma więcej wrogów i też wrogowie ci są silniejszy.

Pierwszy mit Rosji : Zachód jest konkurencją dla nas. Jest też przyczajonym wrogiem, gotowym do skoku, gdy będziemy słabi.

Rosjanie, z którymi rozmawiałem, często mówili mi, że niemal wszystkie klęski na Rosję spadały z zewnątrz i dlatego Rosja będzie potęgą i basta. Albo nie będzie jej wcale. Najpierw Tatarzy ze wschodu. Później już głównie z Zachodu. Polski najazd z 1610 r. w trakcie wielkiej smuty, brutalna inwazja wojsk szwedzkich króla Gustawa, pochód Wielkiej Armii Napoleona aż po Moskwę, w końcu Blitzkrieg Adolfa Hitlera i cierpienia z rąk Niemców. A na dodatek powtarzają: przecież sam komunizm wymyślono w Londynie, gdzie powstał Manifest Komunistyczny. A komunizm zadał tyle szkód Rosji, wymordował miliony rodaków, a ile inteligencji z czasów carskich….

Nie zagłębiając się w szczegóły, połączone armie NATO liczą 4,108 mln ludzi, a Rosji – 1,037 mln. Same tylko Stany Zjednoczone dysponują siłą (głowice nuklearne, bombowce strategiczne, łodzie podwodne z wszelkimi rakietami ) zdolną unieszkodliwić wszelkie cele wojskowe w Rosji w przeciągu kilku godzin od wydania rozkazu. Moi drodzy Rosjanie, przyjaciele ze Wschodu, gdyby chciał ten „parszywy Zachód” chciał was zaatakować, już dawno by to zrobił…

Nie ma też symetrii między potęgą Zachodu a siłą dzisiejszej Rosji. Owszem, na początku XIX wieku – np. w trakcie Kongresu Wiedeńskiego - Rosja była pierwszą siłą na Ziemi. Dzisiaj jest inaczej. Dość mało sympatycznie, ale dosadnie mówi o tym prof. Zbigniew Brzeziński:

„Rosjanie są globalnym mocarstwem w jednej dziedzinie: jak wspólnie z kimś innym popełnić samobójstwo poprzez użycie broni masowego rażenia w skali globalnej. Na tym polu Rosja jest odpowiednikiem Stanów Zjednoczonych. We wszystkich innych dziedzinach, nie tylko gospodarczych, finansowych, ale np. demograficznych czy infrastrukturalnych, w dalszym ciągu nie mieści się nawet w pierwszej dziesiątce. To dowód pewnego infantylizmu geostrategicznego.”

Tymczasem, największym zagrożeniem dla Rosji w XXI wieku mogą być Chiny.

Chinom brakuje obecnie tylko 2 rzeczy : ziemi i surowców mineralnych. Niczego więcej. Mają i dobrych naukowców, i tanią siłę roboczą i klimat pod inwestycje i wspaniałą kulturę, historię, tradycje liczącą po 4, 5 tys. lat. Nabrały wiatru w żagle po kilkuset latach upokorzeń oraz słabości i dążą teraz do odzyskania hegemonii w Azji i statusu mocarstwa światowego, jakim cieszyły się praktycznie do połowy XVIII wieku. Ziemia i surowce mineralne – to wszystko jest tuż pod ręką Pekinu : na wyludnionej, pogrążonej w kryzysie rosyjskiej Syberii. Tym bardziej, że Chiny pamiętają jak carska Rosja butnie łamała wszelkie traktaty z osłabionymi Chinami i przesuwała granice aż za rzekę Amur,jak jej się tylko chciało… Czasy się zmieniły…

Czy Rosjanie, Kreml, albo chociażby Ambasada Rosji nie wie naprawdę, że w Chinach obecnie drukuje się tony map, które wiszą w pokojach młodych Chińczyków i na których na miejscu Syberii są chińskie znaczki? Czy naprawdę w Rosji nikt nie zauważył w jakim tempie przybywa Chińczyków we Władywostoku na Dalekim Wschodzie Rosji ? A co z wioską Fujuan ? Jeszcze 10 lat temu była to co naprawdę największa, ale raptem wioska przygraniczna. Teraz, dzięki uczynieniu z niej strefy wolnego handlu przez Pekin, Fujuan leżący naprzeciwko Chabarowska to kilkumilionowe, dynamiczne miasto. Przecież to są pierwsze kroki do inwazji.  Chiny zawsze myślą długoterminowo w przyszłość…

Drugi mit Rosji : Demokracja to zagrożenie dla integralności Rosji

„Rosja wiele widziała w ciągu tysiąca lat swoich dziejów. Jednego tylko nie widziała Rosja przez tysiąc lat – wolności”.

- Wasilij Grossman

Na wykładzie na Uniwersytecie Columbia w USA w 2003 r. Władymir Władymirowicz Putin odrzucił krytykę, że w jego kraju nie ma wolności słowa. Rosyjski prezydent powołał się na błyskotliwy argument: „Rosja nigdy w swojej historii nie znała takiej wolności”. W kraju tym od setek lat powtarzane są tezy, głosili je jeszcze Katarzyna II i Aleksander II, które mówią, że gdyby nie wszechpotężna władza na Kremlu w Moskwie to Rosja: a) nie byłaby potęgą, b) padłaby łupem zdobywcy z Zachodu albo c) rozpadłaby się na kilkanaście małych państewek. Żadna opcja nie byłaby dla Rosjan przyjemna, a szczególnie ta druga i ostatnia, gdyż wtedy znowu mogliby się znaleźć jacyś Tatarzy, którzy opanowaliby podzieloną Rosję.

Nie jest to jednak do końca prawdą. W XIII i XIV wieku na północnym-zachodzie Rosji prosperowało i kwitło bogate miasto-państwo kupieckie – Nowogród Wielki. Była to republika demokratyczna, w której pomimo złej pogody i częstych mrozów Rosjanie cieszyli się sobą nawzajem, swoją wolnością, mogli rozwijać swoje prywatne kariery swobodnie, po swojemu, a państwo ograniczało swoje rządy do pilnowania porządku i czuwało nad bezpieczeństwem rodaków. Nie były im potrzebne jakieś mrzonki i czcze fantazje o podboju reszty świata. Do portu w Nowogrodzie Wielkim rocznie przybijało tysiące statków z Zachodu, tamtejsi Rosjanie byli „ludźmi świata”, pozbawionymi kompleksów. Odważni i rozsądni.

Ich władca Aleksander Newski mimo że nie traktował poddanych jak carowie Moskwy albo bolszewicy tzn. brutalnie – cieszył się szacunkiem. Dlaczego ? Szacunek dla niego nie był oparty na Ochranie albo KGB tylko osobistej elegancji, wdziękowi i kulturze ruskiego księcia i jego osiągnięciom: zapewnił Rosjanom dobrobyt i wolność, a jednocześnie w 1240 r. pokonał Szwedów w bitwie nad Newą, odparł następnie atak Litwinów, a później w bitwie na zamarzniętych jeziorze Pejpus w 1242 r. odrzucił inwazję Zakonu Kawalerów Mieczowych, czyli Niemców z Kurlandii. Jakby było mało, na koniec tego wszystkiego – podbił Psków. Rosja szanująca wolność słowa i zasady demokracji też potrafi zwyciężać. Niemal demokratyczny Nowogród Wielki, otwarta na świat, pełna sukcesów nadmorska ruska republika została następnie, niestety, podbita pod koniec XV wieku przez zubożałą i brutalną Moskwę. I tak zostało do dzisiaj… Szkoda, że nie ma więcej już Rosji Nowogrodzkiej, za to za dużo jest brutalności w dzisiejszej Rosji Moskiewskiej. Tym bardziej szkoda, gdyż założenie Nowogrodu Wielkiego przez kniazia Ruryka w 862 roku uważa się za początek historii Rosji…

Rosjanie cynicznie uważają, że każdym rządem kierują politycy dbający o własny interes. Dlatego większość obywateli Rosji nie dba o wybór rządzących. Rządy autokratyczne im odpowiadają: Rządzący powinni być „silni, zdeterminowani i bezwzględni”. Właśnie po to, by zapewnić Rosji stabilność…i koło nieszczęść w ten sposób się zamyka. Skutkiem tego jest odizolowanie społeczeństwa od wpływu na sprawy państwa i Kremla. W razie kryzysów politycznych lud nie broni własnego rządu, wycofując się do swojego życia prywatnego. Tak było w 1917 r. w trakcie rewolucji październikowej i tak było w 1991 r. gdy upadał komunizm. Skoro rząd sam sobie rządzi to i niech sam się broni -> to dewiza Rosjan. Szkoda, że Rosjanie popadają w swoistą paranoję : za swój kraj oddają krew i go kochają, ale nienawidzą i boją się własnych rządzących… Rosjanie za czasów Aleksandra Newskiego oddawali życie i za Nowogród Wielki i za swego władcę i Wygrywali – bo walczyli za siebie, za swoją wolność.

Co gorsza, Rosjanie nie wierzą we własne możliwości ludzi jako poszczególnych jednostek, które są zdolne do odniesienia sukcesu. Ich szczęściem  jest patrzenie na mapę świata gdzie leży biedna, ale bardzo rozległa terytorialnie Rosja. Niestety największą ambicją Rosji jest możliwość zastraszania i podporządkowywania sobie sąsiadów, a wyznacznikiem tego jest silna armia i podboje. Obywatele Rosji powinni jednak pamiętać, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Moskwa pokonała Hitlera, ale rosną inne wielkie zagrożenia, chociażby ze strony Chin, które łakomie patrzą na bogatą w surowce i ziemie, ale wyludnioną Syberię.

Na koniec oddam głos mojemu mistrzowi Ryszardowi Kapuścińskiemu:

A jednak przyszłość rysuje się przed Rosją optymistycznie. Wielkie społeczeństwa mają wielką siłę wewnętrzną. Mają w sobie niezwykle żywotną energię i niewyczerpalne zasoby wszelkiej mocy, by podnieść się z najcięższych kryzysów. Chiny umiały się podnieść z poniżenia i głodu, podobnie – Indie, Brazylia i Indonezja. To ogólne Prawo Ludzkości odnosi się również do Rosji. Zachód, którego Rosja fascynuje, ale i napawa lękiem, gotów jest jej przyjść z pomocą, choćby w imię własnego spokoju.  Zachód odmówi innym, ale Rosji zawsze pomoże”.

Tak jak Polska …

Dawid Włodkowski



Co o tym sądzisz? Dołącz do dyskusji (komentarze: 13)

Jeśli chcesz aby obok Twojego komentarza wyświetlił się spersonalizowany awatar (np. Twoje zdjęcie), zarejestruj się na www.gravatar.com (rejstracja jest szybka, bezpłatna i w całości po polsku).

Komentarze do artykułu:
  1. Gdyby idiotyzm byl sztuka, to autor owego bylby artysta najwyzszego formatu.

    OD REDAKCJI: PolitykaGlobalna.pl nie jest miejscem służącym do obrażania, lecz do merytorycznej dyskusji i wymiany poglądów. Choć nie mamy w zwyczaju cenzurować wypowiedzi naszych czytelników, nie mamy zamiaru tolerować zwykłego chamstwa. Każdy komentarz, którego jedynym celem jest obrażenie autora artykułu lub innego komentarza będzie odtąd bezwzględnie kasowany.

    • Mysle, ze Redakcja nie bardzo zrozumiala moje intencje lub tez istnieje roznica interpretacji slowa „idiot”. Pozwole sobie powtorzyc za akceptowalnymi zrodlami wiedzy, ze idiot to „mentally deficient person”. Nie jestem pewien jak to jest w jezyku polskim i stad moze sa roznice interpretacji. Moge podac dane zrodlowe na prosbe Redakcji.
      Moim zdaniem autor powyzszego tekstu wykazuje objawy osoby mentally deficent. Posiadanie opinii nie jest uwazane za obrazliwe na Zachodzie a jak rozumiem miejsce Redakcji jest na zachodzie- stad moja zachodnia interpretacja. Merytorycznie ow artykul jest na poziomie powalajacym, czyli na poziomie plaskim i stad oceniajac go nalezy stwierdzic, ze „idotism” jest sztuka bez granic. Tak jak i autor owej sztuki. Jesli wyrazam sie niezbyt jasno na pytania Redakcji z pewnoscia odpowiem.
      Zdanie „gdyby idiotyzm byl sztuka, to autor owego bylby artysta najwyzszego formatu” z pewnoscia nie jest obrazliwe. Jest to indywidualna ocena autora przeze mnie… i prosze zapytac autora owego artykulu – z pewnoscia sie ze mna zgodzi. Jesli potrzebna jest glebsza analiza to prosze pytac. Inny autor piszacy na PG, Robert Amsterdam, tez jest uwazany powszechnie za idiote i to nie tylko w kregach prawniczych ale rowniez jako autor swoich artykulow na swoim blogu i poza nim. Przyznam, ze nie zauwazylem by Amsterdam sie obrazal na srodowisko prawnicze czy jakiekolwiek inne. Stad wydaje sie, ze idiotism jest powszechnie wystepujacy… a z pewnoscia wsrod autorow na PG.

  2. pomylił Pan miejsca. Na PG rozmawia się o poszczególnych tezach i problemach dotyczących globalnego wymiaru polityki. I tu można się zgadzać lub nie. A nie o ludziach. Nie dziwię się wcale redakcji. Na Zachodzie oprócz wolności słowa jest jeszcze Kultura, w tym kultura dyskusji.

  3. Myślę, że trudno inaczej zrozumieć tak krótkie zdanie. Co więcej – dla każdego czytelnika jasna jest intencja z jaką zostało napisane: nie jest to chęć dyskusji, przekonania oponenta o swoich racjach czy też po prostu wymiana poglądów, ale zwykła grubiańska chęć obrażenia interlokutora. Co więcej, zasłanianie własnego chamstwa „diagnozą medyczną” jest co najmniej dziecinne i nie przystoi wykształconemu, obytemu ze światem człowiekowi sukcesu, za którego ponoć się Pan uważa. Ferowanie wyroków na niwie medycznej proszę zatem zostawić specjalistom w tej dziedzinie…

    Pańska indywidualna ocena autora była obraźliwa i niemerytoryczna (abstrahuję już od faktu, że nikogo ona nie obchodzi – co innego Pańskie zdanie na temat przedstawiony w artykule, które być może mogłoby kogoś zainteresować), bez względu na to, jak ją interpretować. Imputowanie komuś bardzo poważnego upośledzenia umysłowego uważa się – bez względu na szerokość geograficzną – za zwykłe chamstwo.

    Tyle w temacie. Lubimy ostrą wymianę poglądów, nie chcemy nikogo cenzurować ani wykluczać z dyskusji. Ale jednocześnie uważamy, że trzeba dać odpór zalewowi internetowego chamstwa.

    Pozdrawiam,
    Artur

    PS. Tak gwoli ścisłości – nie wiadomo mi nic na temat tego, by Dawid się za Pańskie słowa obraził. Decyzję o moderacji komentarza podjęliśmy bez jego wiedzy i aprobaty – choć, mam takie wrażenie, że na pewno nie będzie miał nam tego za złe.

  4. Panie Tymoteuszu i Panie Arturze,

    Cieszy mnie niezmiernie pryncypialny ton Panów komentarzy, których meritum w całości i bez wyjątku podzielam. Tak jak panowie uważam, że tak wartościowy portal internetowy jak PG powinien być miejscem ostrych, ale kulturalnych dyskusji, z bezpardonową krytyką argumentów, których się nie podziela, ale bez wycieczek osobistych i personalnego atakowania interlokutora. W związku z tym ciekaw jestem Panów opinii o tym komentarzu: „Ach, widzę że panowie z Web Brigades rozpanoszyli się po polskich mediach elektronicznych niczym najgorszy chwast. I wszędzie sieją propagandę prosto z FSB. Jak się nazywasz naprawdę Roman: (…) A ty Johnny Bravo (skądinąd, idealny przydomek dla takiego niedorozwojka): Oleg? Grigorij? Żal mi was – myślicie, że ludzie uwierzą wam. Nikt poza bandą najgłupszych was nie posłucha. Nikt za wami już nie pójdzie. Sorry. Ci głupsi uznają was w najlepszym wypadku za niegroźnych wariatów, a ci mądrzejsi – za agentów obcych wywiadów. I ci drudzy się nie pomylą.
    Ozięble żegnam z Kazania,
    Anna (Tahenu) źródło:
    http://www.politykaglobalna.pl/2010/01/odrzucone-zaproszenie-napiecia-w-stosunkach-polsko-rosyjskich/

    Zwracam uwagę na użycie słowa powszechnie uważanego za obraźliwe („niedorozwojka”) oraz otwarte imputowanie autorowi, że jest agentem obcych służb specjalnych (co uważam za obraźliwe, choć jest to subiektywna opinia. ktoś inny moze być zadowolony …). Zdecydowałem się odpowiedzieć na ten komentarz w konwencji narzuconej przez Autorkę, „obrażając” niejako „przy okazji” Bogu ducha winnego p. Patryka Gorgola, którego chcę w tym miejscu przeprosić (proszę zwrócić uwagę na to jak łatwo jest ciskać takie oskarżenia …), gdyż uważałem, że pozostawienie go bez odpowiedzi byłoby nie na miejscu, a inaczej niż „strzelając śmiechem” nie dało się, w mojej ocenie, do niego odnieść … Ponieważ jednak nie spotkał się on z potępieniem, postanowiłem nie brać udziału w dyskusjach na tym interesującym, stojącym na bardzo wysokim poziomie merytorycznym i poruszającym ważkie kwestie portalu, które to postanowienie po raz drugi, i jednocześnie ostatni, niniejszym złamałem. Jakie jest zatem Panów zdanie o komentarzu Pani Ani??? pozdrawiam, JB

    • Słuszny argument. Mogę tylko przeprosić za to, że wtedy nie zareagowaliśmy (mnie osobiście, uciekł gdzieś w tym komentarzu epitet pod Twoim adresem) i powiedzieć, że dołożymy wszelkich starań by nie doszło do powtórki. Dodatkowo, Roman kapitalnie rozładował (przynajmniej moim zdaniem) napięcie swoim kontrkomentarzem. Może to dodatkowo uśpiło naszą czujność…

      Oczywiście, w związku komentarzem p. Anny warto zastanowić się, gdzie leży granica w „dopiekaniu” innym komentującym: nie jestem naiwny i wiem, że tego raczej się nie uniknie. Chodzi mi jednak o to, by robić to w jakiś – powiedzmy – cywilizowany sposób. Choć nie podobają mi się insynuacje Anny, to gdybyśmy mieli kasować wszystkie komentarze zawierające jakiekolwiek pomówienia (np. kultowy już tekst p. Romana p.t. „Autor tego artykułu chyba nie ma pojęcia o…” i tu wstawiamy temat artykułu), przypuszczeń czy oskarżeń, pewnie połowa wszystkich komentarzy by poleciała :) Powiedzmy sobie szczerze: to bez sensu. Wierzymy w Was, Wasze wyczucie i kulturę (dlatego nie ma premoderacji), chcemy dyskutować i chcemy byście dyskutowali – czasem nawet ostro, może nawet nie do końca merytorycznie, ale za to z klasą. Zakładamy, że od ludzi interesujących się tym o czym piszemy można wymagać nieco wyższej kultury niż od przeciętnego osobnika rodzaju ludzkiego :)

      Musicie jednak wziąć pod uwagę, że w moderacji komentarzy nie ma niestety ścisłych reguł i dużo zależy od wyczucia – naszego i Waszego. Chciałbym jednak podkreślić, że jeśli ktokolwiek poczuje się urażony komentarzem zamieszczonym na PG, niech skorzysta z formularza kontaktowego i zgłosił obraźliwy komentarz.

      Na koniec jeszcze jedno – Johnny, mam nadzieję, że z tych wyjątków zrobisz regułę – słowemL odrzucisz Twoje postanowienie :)

      Pozdrawiam!
      Artur

  5. Zgadzam sie, za na Zachodzie istnieje inna kultura dyskusji – i chyba nie uwzgledniamy Polski jako totalny Zachod. Istnieje rowniez inna kultura slowa pisanego, ktore nie dotyczy wszystkich, ale z pewnoscia pewnych sfer. Jako czlowiek, nie jako Polak, bo narodowosc nie ma znaczenia, jako czlowiek czuje sie obrazony, ze takie artykuly moga sie ukazywac gdziekolwiek. Nie jestem i nigdy nie bylem zwolennikiem cenzury ale nie jestem za totalna wolnoscia slowa gdy obraza ona uczucia innych. Osoba, o ktorej mowimy swiadomie probuje przedstawic jakis kraj i ludzi w nim zyjacych – za pomoca porownan, zaloznych tez, mitow, przypuszczen i wnioskow lub odpowiednio wybranych cytatow – w sposob pejoratywny lub tez obelzywy. A mnie jako czlowieka to po prostu obraza. Absolutnie nie wycofuje sie z wypowiedzianych slow. Po drugie jako osoba, ktora ma pacyfistyczne poglady i ktora jest przeciwko wojnom i przemocy w stosunkach miedzynarodowych (w innych rowniez), kazde stwierdzenia o mozliwosci uzycia broni jadrowej w celach osiagniecia przewagi jak i chelpienia sie, ze mozna wygrac wojne atomowa w przeciagu 4 godzin sa objawem infantylizmu. Jestem w tej kwestii pryncypialny i zdania nie zmieniam. Swiat jest wystarczajaco skomplikowany by analizowac go bez obelg i obrazania uczuc innych ludzi.

    Doskonale rozumiem ludzi, ktorzy czuja sie obrazeni moimi slowami – nie tylko tym razem lecz wielokrotnie wczesniej. I zawsze taki byl cel moich slow gdy odpowiadalem na obrazliwy artykul. Ale ja tez jestem obrazony slowami pisanymi przez autorow tutaj. I doskonale zdaje sobie sprawe, ze ich slowa sa z pelna premedytacja uzywane, tak by obrazic innych. W wiekszosci chodzi o inne nacje – jest tylko kilka krajow, odnosnie ktorych pisze sie w sposob majacy wywolac odpowiednio negatywne skojarzenia. Liczba tych krajow zmienia sie w zaleznosci od pewnych sterowanych trendow. Autorzy na PG zdecydowanie podazaja za owymi trendami, a to swiadczy czasami o braku niezaleznego myslenia tychze autorow i tak naprawde mozna przewidziec, znajac odpowiedni kraj, co zostanie uzyte. Nie mam zamiaru zmieniac kogokolwiek ani tez zmieniac czyichs pogladow. Podkreslam tylko, ze metody uzywane przeciwko innym czesto wracaja i uderzaja w tych, ktorzy te metody stosuja. Kiedys juz to podkreslilem – stac mnie na posiadanie non mainstream pogladow i nie zamierzam sie z nich tlumaczyc. I nie interesuje mnie czy sie komus podobaja czy tez nie. Podkreslam, ze gdy uczucia innych beda szanowane i gdy autorzy na PG dostosuja sie do pewnych zasad, ktorych celem jest krytyka a nie obelga, to byc moze beda rowniez czuli, ze nikt nie rani ich uczuc. Pozwole sobie na koniec przytoczyc slowa obecnego vicepremiera Polski: „…gdyby, gdyby Polska mogla exportowac swoja nienawisc (i glupote)… to bylaby najbogatszym krajem”.

    • Ręce opadają… Bez urazy, ale chyba jest Pan przewrażliwiony na punkcie jakiegoś wydumanego, nieistniejącego zbiorowego ego Rosjan i innych narodów. Co obelżywego jest w artykule Dawida? Czy nazwał on Rosjan idiotami, a później twierdził autorytatywnie, że są chorzy umysłowo (tak jak Pan to zrobił)? Nie. Gdzie Dawid mówi o chęci (podkreślam – chęci) wykorzystania broni atomowej do wytworzenia przewagi nad Rosją?

      Mogę Pana zapewnić, że nikt z nas nie pisze na PG w celu obrażania kogokolwiek, a co więcej – nikomu z nas na pewno nie przyszło w ogóle na myśl, że krótkim artykułem można obrazić cały naród… Jestem przekonany, że po prostu nie odróżnia Pan krytyki od obelgi. Jeśli na podstawie tego co wiem o społeczeństwie polskim napisałbym „Polacy często są wrogo nastawieni do obcych kultur i wszelkiej inności”, to byłaby jeszcze – pańskim zdaniem – krytyka, czy już słowa obelżywe?

      Infantylnymi (tak jak stawianie medycznych diagnoz Dawidowi) za to wydają mi się Pańskie insynuacje, że my jesteśmy zmanipulowani, i przeświadczenie, że to Pan – jako jedyny na tym „forum” – jest zdolny do niezależnego myślenia.

      Pozdrawiam,
      Artur

  6. Artur, wez Ty sie odczep ze swoja personalna interpretacja slow i swoja personalna analiza. To ze wczesniej nie odpowiadalem na zaczepki to nie znaczy, ze zawsze bede milczal. Czy mam tlumaczyc jak chlopu na rowie, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Trzeba rowniez otworzyc komputer itrzeba wpisac google.com i slowa „idiota”. Wpisz sobie rowniez slowo Polak, bo zachowujesz sie jak jeden. I mam nadzieje, ze znalazles wlasciwa interpretacje. Dla jednego to powod do dumy a dla drugiego to potezna obelga. No ale na to zapracowaly sobie pokolenia…

    • Zaczepki? Ciekawe kto robi tu za typowego internetowego trolla – ja czy Ty? I kto nie reaguje na kolejne zaczepki – Redakcja czy Ty? Nie umiesz kulturalnie i merytorycznie dyskutować, a stara zasada mówi, że nie ma sensu kłócić się z idiotą lub chamem, bo sprowadzi się do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. Tym samym: koniec tematu – odtąd każdy komentarz nie dotyczący bezpośrednio artykułu Dawida zostanie skasowany.

      Bez odbioru.

      Artur

      PS. To, że ktoś ma inny punkt widzenia nie oznacza, że możesz go obrażać ile wlezie.

  7. Excuse me – tez na Twoim miejscu bylbym wsciekly, ze ktos mi udowadnia cos czego nie rozumiem czy tez brak umiejetnosci. Popelniles dwukrotnie ten sam blad merytoryczny na ktory probowalem Cie naprowadzic. Jak rozumiem istnieje podwojna moralnosc na tym forum, jednym wolno drugim nie… Z pewnoscia nie zamierzam brac udzialu w tych przepychankach. Po drugie, odpowiedz sobie rowniez, dlaczego jest tak latwo przewidziec co bedzie napisane odnosnie kilku pewnych krajow. Nie ma mna mysli Ciebie, lecz innych. Wystarczy wziac amerykanska gazete lub wejsc na kilka prawicowych websites. Mozna wyciagnac dziwny wniosek, ze tutaj piszacy pisza zgodnie z editorials pewnych dziennikow, ktore generalnie sluza za wskazowki dla mass media. Z pewnoscia nie jest tu miejsce by o tym prowadzic polemike na ten temat, gdyz samo przestawienie pewnych dowodow czy tez wytlumaczenie jak to sie odbywa zajeloby wiele stron. Lepiej wyjsc z zalozenia: albo sie to wie albo tez nie. Chyba sam sobie powinnenes odpowiedziec na pytanie, dlaczego mainstream mass media wiekszosci krajow zachodnich pisza niemalze pod dyktando, polskie rowniez. Czyzby nie bylo ludzi majacych odrebne zdanie odnosnie pewnych problemow czy tez kilku pewnych krajow? Oczywiscie, ze sa tacy ludzie, tylko ich zdanie nie jest slyszalne. W wiekszosci ludzie pracujacy w mass media (prasa, tv itp.) nie maja wplywu na to maja napisac lub tez powiedziec. Sa po prostu uzaleznieni od swoich pracodawcow. Byl tutaj na PG bardzo dobry artykul jak to sie dzieje w Ameryce. Ci ludzie musza tez zarabiac pieniadze, a pracujac dla kogos wykonuje sie polecenia…. studenci wydaje sie, ze mogliby miec swobode wypowiedzi, ale tak jednak nie jest (patrz PG). Eh, trudno czasami zrozumiec, ze BOSS IS GOD.

    • Nie skasuję – zgodnie z „obietnicą” – Twojej wypowiedzi tylko dlatego, że nie miałem czasu zrobić tego wcześniej, a nie widzę sensu kasowania po ponad 24 godzinach od jego ukazania się. Nie mam zamiaru wypowiadać się na jego temat – uważam go za zamknięty. Czytelnicy sami mogą sobie wyrobić zdanie na temat tego, kto ma w naszym sporze rację.

      Artur

  8. Uważam. żę dalsza dyskusja jest bezcelowa. Zakładając, że tekst jest opinią, nie analizą, nie rozumiem tego całego zamieszania.

    „Racja jest jak dupa, każdy ma swoją”, jak mawiał pewien polski marszałek.

Dodaj komentarz

Zasady umieszczania komentarzy

Musisz podać swoje imię lub pseudonim oraz adres e-mail, aby dodać komentarz. Dane te nie będą wykorzystywane w jakimkolwiek innym celu poza publikacją komentarza. Musisz także przepisać kod z obrazka w celu potwierdzenia, że nie jesteś robotem spamującym.

Komentarze umieszczane przez nowych użytkowników podlegają moderacji (zatem nie pojawią się od razu pod artykułem); premoderacja nie dotyczy wypowiedzi użytkowników z co najmniej jednym zaakceptowanym komentarzem. PolitykaGlobalna.pl zastrzega sobie jednak możliwość usunięcia lub edycji komentarzy obraźliwych, niemerytorycznych lub stanowiących naruszenie prawa.