Indie, Chiny, Pakistan i atom

Tydzień temu Indie przeprowadziły test rakiety balistycznej Agni-III, zasięg ok. 3,500 kilometrów, zdolnej przenosić głowice atomowe. Tym samym w zasięgu indyjskich rakiet znalazłyby się Szanghaj i Pekin. Zaledwie kilka dni później New Delhi ogłosiło, że już za rok gotowa do testu będzie rakieta Agni-V, o zwiększonym do ponad 5,000 kilometrów zasięgu. Trudno spodziewać się, aby indyjskie plany zostały odebrane z radością przez sąsiadów, głównie przez Pakistan i Chińską Republikę Ludową.

Indyjski pocisk balistyczny AGNI-3 na paradzie wojskowej (Zdjęcie:  dawn.com)
Indyjski pocisk balistyczny AGNI-3 na paradzie wojskowej (Zdjęcie: dawn.com)

Jak Indie z Chinami

Na indyjskie zapewnienia, iż ich technologia rakietowa prześcignęła osiągnięcia sąsiadów szybko odpowiedziały Chiny. Jeden z chińskich admirałów, Zhang Zhaozhong ogłosił, że różnica technologiczna wynosi 10-15 lat na korzyść Chin. Jednocześnie Zhang stwierdził, że Pekin nie postrzega Indii jako strategicznego zagrożenia. Takie tendencje dostrzega natomiast po drugiej stronie Himalajów. Tak czy owak, inny admirał – Yang Li, kilka tygodni temu podobno poinformował o pomyślnym teście pierwszego chińskiego systemu antyrakietowego.

Hindusi nie chcą pozostawać w tyle, tak jak w kosmicznym wyścigu zbrojeń, i także pracują nad własnym systemem przeciwrakietowym. Zajmie to jednak kilka lat, podobnie jak wprowadzenie do użytku rakiety Agni-V. Zresztą, Chińczycy poddają w wątpliwość fakt wprowadzenia do powszechnego użytku posiadających mniejszy zasięg rakiet Agni-III. Ponownie, tak czy owak, indyjskimi pracami nad rakietami balistycznymi zdolnymi przenosić głowice atomowe, zaniepokojony jest Pakistan. Islamabad ostrzega przed regionalnym wyścigiem zbrojeń. Nie przestrasza to jednak Indii, gdyż ich budżet obronny przekracza już 30 miliardów dolarów.

Atomowa rywalizacja

Indie, które podpisały umowę o cywilnej współpracy nuklearnej ze Stanami  Zjednoczonymi wyprzedzają w tej kwestii Pakistan o kilka długości. Układ z Amerykanami, mimo sprzeciwu New Delhi wobec przystąpienia do traktatu o nieproliferacji broni jądrowej (NPT), stanowi wyłom w systemie powstrzymywania proliferacji broni jądrowej. Waszyngton przeforsował na forum Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej układ z Indiami, postrzegając to jako pierwszy krok ku strategicznemu zbliżeniu dwóch największych demokracji na świecie. Jak łatwo się domyślić, Chiny i Pakistan nie były tym faktem zachwycone.

Kolejny układ z Indiami podpisali niedawno Brytyjczycy. Coraz bardziej zaniepokojeni Pakistańczycy zaapelowali do państw europejskich, aby traktowały Pakistan na równi z Indiami. Amerykański dziennik The Wall Street Journal zaapelował do administracji Baracka Obamy o jak najszybsze rozpoczęcie z Pakistanem rozmów, których efektem byłoby podpisanie podobnej umowy jak w przypadku Indii.  Jest to potrzebne, aby nie alienować kluczowego dla Ameryki sojusznika.

Marne szanse na postęp

W cieniu opisanej powyżej nuklearnej rozgrywki pozostają trudne relacje pakistańsko-indyjskie. Pod koniec lutego miały odbyć się pierwsze od kilkunastu miesięcy rozmowy pokojowe między Islamabadem a New Delhi, jednak niedawny zamach na piekarnię w mieście Pune stawia przyszłość negocjacji pod znakiem zapytania. Amerykanie naciskają na obie strony, aby wznowiły rozmowy, jednak Indie pozostają nieufne wobec Pakistanu, a głównym problemem są organizacje terrorystyczne znajdujące schronienie i wsparcie na terytorium pakistańskim.

Piotr Wołejko