Handel bronią i korupcja

Jeden z największych producentów broni na świecie, brytyjsko-amerykańskie BAE Systems, zapłaci 400 milionów dolarów w ramach ugody zawartej z amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości, w sprawie korupcji związanej z gigantycznym kontraktem na sprzedaż uzbrojenia do Arabii Saudyjskiej. Kontrakt z Rijadem był wart ponad 40 miliardów funtów szterlingów, a koncern zbrojeniowy przez lata opłacał wpływowego członka saudyjskiej rodziny panującej – księcia Bandara bin-Sultana, który był synem ministra obrony narodowej i ambasadorem Królestwa Arabii  Saudyjskiej w Waszyngtonie przez 20 lat.

Kara w wysokości 400 milionów dolarów nie uderzy mocno w BAE, którego roczne obroty wynoszą 29,5 miliarda dolarów. Czy kara będzie nauczką dla producentów broni? Należy w to wątpić. Korupcja jest nierozerwalnie związana z handlem bronią, a afery wybuchają cyklicznie na każdym kontynencie. W latach 70. odkryte nieprawidłowości w sprzedaży broni przez amerykański koncern Lockheed Martin doprowadziły m.in. do skazania premiera Japonii na karę więzienia. Korporacja opłaca także członka holenderskiej rodziny królewskiej, księcia Bernarda.

Łapówki krążą w świecie handlu bronią także pomiędzy pośrednikami, zwanymi czasem agentami. Najczęściej są nimi obrotni ludzie z dobrymi kontaktami wśród polityków lub biznesmenów w danym regionie. Często nie zajmują się wyłącznie sprzedawaniem broni, ale prowadzą działalność gospodarczą i inwestycyjną. Pamiętamy chociażby Libańczyka uwikłanego w sprzedaż majątku polskich stoczni kupcom z Kataru. Śmiem twierdzić, że ów Libańczyk w porównaniu do agentów z poprzednich dekad – a zapewne także tych działających dzisiaj – jest zwyczajnym pionkiem.

Ciekawie na sprawę globalnego obrotu bronią spojrzał w swojej książce The Arms Bazaar brytyjski dziennikarz Anthony Sampson. Wydana w 1977 roku książka jest warta uwagi i aktualna. Następstwem afery z udziałem Lockheed Martin było przyjęcie właśnie w 1977 roku odpowiedniej ustawy przez Kongres. BAE przyjęło przygotowane przez zewnętrzną komisję rekomendacje, mające zapobiec korupcjogennym praktykom.

Niestety, proces sprzedaży broni państwom jest szczególnie narażony na korupcję, gdyż charakteryzuje go wielka uznaniowość. Nawet istnienie szczegółowych procedur i rzekoma transparentność nie gwarantują, że łapówek i nielegalnego lobbingu nie będzie. Chociażby dlatego, że o wyborze danej konstrukcji często nie decydują względy merytoryczne, a polityczne. Można się więc spodziewać, że afery związane z przekazywaniem pieniędzy pod stołem przy okazji handlu bronią będą się co jakiś czas powtarzać. Jest jeszcze jedna przyczyna, z powodu której trudno liczyć na czystość całego procederu – ogromne pieniądze.

Więcej o układzie BAE System z Departamentem Sprawiedliwości USA na stronach BBC.

Piotr Wołejko