Rok 2009 w oczach komentatorów Polityki Globalnej

Zmiana warty w Japonii

W kraju posiadającym drugą co do wielkości gospodarkę na świecie dokonała się rewolucja. Po 54 latach rządów – wyjąwszy krótki okres lat 1993-1994 – konserwatywna Partia Liberalno- Demokratyczna (PLD) ustąpiła miejsca centrolewicowej Demokratycznej Partii Japonii (DPJ). Nowy premier Yukio Hatoyama zapowiedział rozbudowę programów socjalnych, obniżenie podatków oraz redukcję emisji gazów cieplarnianych do atmosfery (o 80% do 2015 roku). Partia Hatoyamy przejęła stery w Japonii w dobie pogarszającej się sytuacji ekonomicznej kraju: rekordowo wysoki – jak na Kraj Kwitnącej Wiśni” – wskaźnik bezrobocia sięgający 5,7%, stagnacja wzrostu gospodarczego (w 2008 r. zanotowano nawet rekordowy spadek PKB, który później udało się złagodzić) oraz rosnąca konkurencja na rynkach ze strony Chin. Nowy premier odcina się od polityki poprzedników, których oskarża o faworyzowanie wielkich korporacji i klientelizm, głosząc samemu, że jego partia „nie będzie arogancka i słuchać będzie głosu ludzi”.

W polityce zagranicznej Japonia dąży do zacieśnienia kontaktów polityczno-handlowych z pozostałymi państwami Azji w tym także z Chinami. Rządowi koalicjanci partii premiera kładą silny nacisk na konieczność likwidacji amerykańskiej bazy wojskowej na Okinawie i zmierzają do rozluźnienia kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi i prowadzenia polityki bardziej niezależnej od Waszyngtonu. Na to Japonia jednak nie może sobie pozwolić wobec rosnącej w siłę Chińskiej Republiki Ludowej oraz atomowej Korei Północnej, w której niebawem władzę przejmie syn Kim Dzong-ila. Prawdopodobnie więc, na czym szczególnie zależy czołowemu konsumentowi na ziemi – Stanom Zjednoczonym, dojdzie do wzmocnienia więzi pomiędzy Japonią, a Stanami Zjednoczonymi i przedłużeniem w 2010 roku sojuszniczych zobowiązań tym bardziej, że żywotny interes Ameryki przesunął się z Europy do południowo – wschodniej Azji. „Stany Zjednoczone są narodem Pacyfiku i naturalne jest, że zwiększamy swoje zaangażowanie w tej części świata” – powiedział w listopadzie Barack Obama w rozmowie z premierem Japonii.

Wrześniowe wybory do parlamentu japońskiego przyniosły bardzo wysoką frekwencję sięgającą blisko 70% uprawnionych do głosowania. DPJ uzyskała w rezultacie aż 308 miejsc w 480 osobowym gabinecie Izby Reprezentantów. Jak jednak donoszą japońskie media „miesiąc miodowy” już się skończył, a wskaźniki poparcia dla rządu poleciały na łeb i wynoszą dziś mniej niż połowę. Może się okazać, że władza DPJ oraz premiera Hatoyamy będzie równie epizodyczna, co koalicji z lat 1993-94. Jeśli premier Hatoyama nie znajdzie remedium na kłopoty gospodarcze Kraju Kwitnącej Wiśni to powrót Partii Liberalno – Demokratycznej do sterów władzy może nastąpić znacznie szybciej niż ktokolwiek mógł przewidzieć, szczególnie jeśli brać pod uwagę, że wyborcy we wrześniu w dużej mierze głosowali na DPJ nie ze względu na jej program, ale z powodu niezadowolenia stagnacją ekonomiczną. Jeśli rzeczywiście PLD miałaby powrócić do władzy w najbliższym czasie to zachowany zostanie konserwatywny i dobrze wszystkim znany status quo.

Więcej na temat Azji »»»

Michał Gąsior

Spis treści:

1. Powrót Keynesa »»»

2. Traktat lizboński »»»

3. Twitter i e-booki zmieniają świat »»»

4. W Iranie: zmiany bez zmian »»»

5. Fiasko szczytu w Kopenhadze »»»

6. Turcja dalej od Europy »»»

7. Zmiana warty w Japonii »»»

8. Interwencja Izraela w Strefie Gazy »»»

9. Rozszerzanie się wpływów Chin w krajach rozwijających się »»»

10. Rok rządów Obamy »»»