Rok 2009 w oczach komentatorów Polityki Globalnej

Rok rządów Obamy

Mija pierwszy rok urzędowania Baracka Obamy na fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych. Rok zdaniem wielu stracony. Czy rzeczywiście było aż tak źle? Z pewnością Obama padł ofiarą swojej kampanii wyborczej, podczas której kreował się na „anty-Busha” i obiecywał szereg zmian mających stanowić antynomię poczynań 43. prezydenta USA. Stał się uosobieniem nadziei, która stanowiła rdzeń przedwyborczych zabiegów marketingu politycznego. Chcąc tego, czy nie, Obama został również twarzą multilateralizmu, w której wszyscy widzieli powrót wielkich demokratycznych tradycji za Atlantykiem. Nie ze wszystkich wcześniej zawartych zobowiązań można się było jednak wycofać i nie wszystkie obietnice udało się spełnić. Same chęci zmian wystarczyły, aby Obama otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Komitet norweski argumentował swoją decyzję twierdząc, iż prezydent USA daje „nadzieje na lepsze jutro” oraz, że „jego dyplomacja oparta jest na koncepcie, według którego rządzący światem powinni kierować się zasadami i wartościami współdzielonymi przez większość ludności”. Istniała obawa, że Pokojowa Nagroda Nobla zwiąże Barackowi Obamie ręce i będzie musiał od tej chwili robić dobrą minę do złej gry. Wszelkie obawy związane z ewentualnym pacyfizmem rozwiał sam prezydent zwiększając kontyngent wojskowy w Afganistanie i głosząc w swym przemówieniu na gali w Oslo, że „świat nie może zignorować wyścigu zbrojeń nuklearnych na Bliskim Wschodzie i w Azji”, a Iran i Korea nie mogą „naruszać systemu” międzynarodowego. To ostatnie stwierdzenie jest odgrzaniem bushowskiej retoryki, która stworzyła oś zła – dziś po pacyfikacji Iraku zredukowanej do dwóch państw.

Obok faktycznych prób współdziałania międzynarodowego, zbliżenia z Rosją, czy zapowiedzi wycofania wojsk z Iraku, Obama nie sprostał wielu wyzwaniom. Najważniejszym z nich był pokój na Bliskim Wschodzie. Prezydent Stanów Zjednoczonych wielokrotnie nalegał na zaprzestanie budowania nowych osiedli na Zachodnim Brzegu. W odpowiedzi premier Izraela Benjamin Netanjahu przeforsował budowę żydowskiego osiedla mieszkalnego w muzułmańskiej części Jerozolimy oraz wielu innych na Zachodnim Brzegu. Ponadto osadnicy otrzymali potężny zastrzyk pieniędzy od rządu, który dołożył do 500 milionów dolarów przeznaczonych co roku na osadników w budżecie. Efektem braku stanowczości USA wobec Izraela jest rezygnacja Mahmuda Abbasa ze sprawowania kolejnej kadencji oraz impas w rozmowach pokojowych. Widmo pokoju na Bliskim Wschodzie jest dziś bardziej odległe niż za czasów Busha.

Więcej na temat prezydentury Baracka Obamy »»»

Michał Gąsior

Spis treści:

1. Powrót Keynesa »»»

2. Traktat lizboński »»»

3. Twitter i e-booki zmieniają świat »»»

4. W Iranie: zmiany bez zmian »»»

5. Fiasko szczytu w Kopenhadze »»»

6. Turcja dalej od Europy »»»

7. Zmiana warty w Japonii »»»

8. Interwencja Izraela w Strefie Gazy »»»

9. Rozszerzanie się wpływów Chin w krajach rozwijających się »»»

10. Rok rządów Obamy »»»