Putin we Francji mówi o Chodorkowskim

Premier Putin, który ma chyba dosyć wielu tygodni niszczenia swojego wizerunku przez media i sondaże, przyjechał do Francji załatwić interesy Gazpromu (związując z nim EDF za 10% udziałów w gazociągu South Stream) i kupić warte 500

Putin we Francji załatwiał sprawy Gazpromu. Nie zapomniał jednak wspomnieć o Chodorkowskim (Zdjęcie: Daylife.com:REUTERS/Charles Platiau)
Putin we Francji załatwiał sprawy Gazpromu. Nie zapomniał jednak wspomnieć o Chodorkowskim (Zdjęcie: Daylife.com:REUTERS/Charles Platiau)

milionów Euro statki bojowe Mistral. Putin regularnie przyjeżdża odebrać tu gratulacje od francuskich przywódców – Jacques Chirac wręczył mu kiedyś Legię Honorową tuż przed tym jak zamordowana została Anna Politkowska (prezydent Sarkozy ten sam zaszczyt przyznał Siergiejowi Naryszkinowi) – lecz ta wizyta okazała się wyglądać inaczej niż zwykle.

Po tym jak śmierć prawnika Hermitage Siergieja Magnickiego wywołała na całym świecie poruszenie na najwyższych szczeblach, podobnie jak napady na antyfaszystowskich dziennikarzy i aktywistów, a na pierwszej stronie Le Monde znalazło się przypomnienie niesprawiedliwości procesu Michaiła Chodorkowskiego, jeden z dziennikarzy słusznie zdecydował się skonfrontować premierów Fillona i Putina z faktami i zapytał jak mogą robić interesy w obliczu tak wielu problemów z prawami człowieka. Fillon zdecydował się na sztampową wymijającą odpowiedź, Putin dał się na chwilę ponieść i stał się prowokująco osobisty w odniesieniu do Chodorkowskiego.

Agencja AFP cytuje Putina, który stwierdza: „Weźcie Bernarda Madoffa w Stanach Zjednoczonych. Dostał dożywocie i nikt nawet nie mrugnął. (…) Jak wiecie w latach 30. w USA Al Capone został oficjalnie oskarżony o oszustwa podatkowe, choć w praktyce osądzono go za wszystkie przestępstwa, które popełnił i to w majestacie prawa.”

Nie często zdarza się, by Putin tracił kontrolę nad tym co mówi, kiedy jednak już tak się dzieje, skutki bywają przerażające. CJ Chivers pisząc o morderstwie Anny Politkowskiej zestawił kiedyś kilka tych przesyconych jadem cytatów: ” W roku 2000 Larry King zapytał go co stało się z Kurskiem. „Zatonął” odparł Putin. Dwa lata później na konferencji w Brukseli francuski reporter pytał go Czeczenię, Putin zasugerował, że dziennikarz chce przejść na radykalny Islam, zaprosił go do Moskwy na obrzezanie dodając, że może zaproponować zabieg, po którym nic już nie odrośnie.”

W niektórych aspektach osobiste ataki premiera na Chodorkowskiego to nic nowego. Od lat Kreml próbował już tworzyć nieuzasadnione porównania między pokazowymi procesami a głośnymi sprawami kryminalnymi (choć wcześniej próbowali w to wpisać sprawę Enronu zamiast Madoffa). Nie będą zanudzał czytelników dyskutowaniem tego jak bardzo absurdalne i bezpodstawne są te komentarze ani jak bardzo ich celem jest przede wszystkim odwrócenie uwagi od faktu, że zarzuty są kompletnie absurdalne, a dowody na nie nie istnieją. Zupełnie niezwykłe jest to jak bez cienia wątpliwości Putin pokazuje swoją osobistą wrogość i interwencje w sprawę (faktycznie trudno wyobrazić sobie innego przywódcę z tak osobistym stosunkiem względem podsądnego).

Komentarze te nie są w żadnym sensie obraźliwe dla obrony, podobnych zachowań można się wręcz spodziewać ze strony obecnego rządu. Jest to jednak obraźliwe dla wielu międzynarodowych forów i organizacji, takich jak Rada Europy czy Szwajcarki Sąd Najwyższy, które badały szczegóły i meritum sprawy by stwierdzić, że w świecie poza sądami telefonicznymi zarzuty nie miałyby szans się utrzymać. Gdyby Chodorkowski miał szczęście na tak bezstronne sądy  jak te, które sądziły Capone’a i Madoffa, byłby dziś wolnym człowiekiem.

Cóż za ironia, że Putin mówi o Alu Capone, królu gangsterów, by zilustrować „pełen szacunek dla rządów prawa” zaledwie tydzień po zamordowaniu prawnika przez odmówienie mu leczenia. Najlepiej jest być w Rosji prawdziwym gangsterem. Mamy więc historię Siergieja Mogilewicza, prawdopodobnego szefa mafii poszukiwanego przez FBI i międzynarodowe służby porządkowe za korupcję w handlu gazem. Mamy Andrieja Ługowoja poszukiwanego w Wielkiej Brytanii w związku z morderstwem Aleksandra Litwinienki, który cieszy się pełną ochroną ze strony Kremla i patrzy na świetlaną przyszłość kariery urzędniczej. Jurij Budanow, kryminalista skazany za gwałt i uduszenie osiemnastoletniej Czeczenki kilka dni przed morderstwem Markielowa został ułaskawiony. Był też szef rosyjskiej mafii Wiaczesław Iwankow, który po przeniesieniu do raju po latach spędzonych w amerykańskim więzieniu, został od razu wypuszczony na wolność. Z bardziej optymistycznych informacji – król mafii Władimir Barsukow (który, jak głosi plotka, jest powiązany z Putinem) został ostatnio skazany na 14 lat więzienia.

W Rosji kwitną kryminaliści, czego Putin jest w pełni świadomy. Są w kraju takie elementy przywództwa, które decydują się popełniać przestępstwa, tworząc metodologię bazującą na utrzymaniu bezkarności za wszelką cenę. Putin wie, że nie ma prawdziwych zarzutów przeciw Chodorkowskiemu, a jego proces to przekręt. Wskazując Madoffa, Capone’a i innych słynnych przestępców, Putin pokazuje słabość swojego stanowiska.

To skuteczna strategia retoryczna na użytek wewnętrzny, dzięki kontrolowanej przez państwo telewizji, ale nie ma już nawet cienia wiarygodności po sześciu uszlachetniających w oczach opinii publicznej latach w obozie pracy i śmiesznym drugim procesie.

Putin powinien odpowiadać na podobne pytanie przy okazji wizyt we wszystkich krajach. Kiedy następnym razem będzie wypowiadał na temat Chodorkowskiego ktoś powinien przy okazji zapytac, czy sprawa Fujimoriego spędza mu czasem sen z powiek.