Serwis korzysta z tzw. ciasteczek (cookies). Korzystając z niego, wyrażasz zgodę na ich używanie. Pewnie, nie ma problemu! Dowiedz się więcej o ciasteczkach »

Reklama

Nie tylko Azja. Rosnąca potęga Brazylii

| 19 grudnia 2009 | Komentarze: 0 | Drukuj

BrazilFlag

Pisząc o XXI wieku jako stuleciu Azji dokonuje się pewnego uproszczenia. Pomija się państwa, które już teraz odgrywają istotną rolę w świecie. A będą odgrywać jeszcze większą. Lekko zapomnianym krajem jest m.in. Brazylia. Tymczasem, jest to nie tylko najludniejszy kraj Ameryki Południowej, ale także największa gospodarka regionu.

Dziesiąta gospodarka świata

Produkt krajowy brutto Brazylii wynosi ok. 1,6 biliona dolarów i jest większy od pozostałych państw południowoamerykańskich razem wziętych. Taki wynik lokuje Brazylię na ostatnim miejscu pierwszej dziesiątki najbogatszych państw świata. Jeśli weźmiemy pod uwagę obecne spowolnienie gospodarcze, Brazylia może wkrótce wyprzedzić borykające się z problemami Hiszpanię oraz Rosję, notując awans na ósme miejsce. Z drugiej strony, kryzys dotknął także Brazylię, a 2009 rok kraj ten może skończyć na delikatnym (ok. 1,5%) minusie. Pewni swego są jednak brazylijscy oficjele. Minister finansów Guido Mantega zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że rząd spodziewa się ok. 5-procentowego wzrostu PKB w 2010 roku.

W przyszłym roku w Brazylii odbędą się wybory prezydenckie, a władzę po dwóch kadencjach odda Luiz Inancio Lula da Silva. Pozostawia on kraj świetnie spozycjonowany na arenie międzynarodowej, z gospodarką w dobrym stanie. Zarówno gospodarcze, jak i polityczne perspektywy Brazylii są optymistyczne i zakładają kontynuację trendu wzrostowego. Brazylijskie rolnictwo kwitnie, promocja etanolu produkowanego z trzciny cukrowej jest skuteczna, a jakby tego było mało, niedawno odnaleziono potężne (ok. 10 miliardów baryłek) złoża ropy naftowej, położone kilka kilometrów pod dnem Atlantyku.

Problem z przestępczością

Oczywiście, Brazylia nie jest krajem mlekiem i miodem płynącym. Jak każdy, ma swoje problemy i wyzwania, przed którymi stoi. Były szef banku centralnego Paulo Vieria da Cunha zwraca uwagę, że wydatki państwowe wahają się między 40 a 50 procent produktu krajowego brutto, jednak sposób ich wydawania jest „nieefektywny, pełny korupcji i innych problemów„. Palącym problemem jest przestępczość zorganizowana, z powodu której największe brazylijskie miasta, Rio i Sao Paulo, należą do najniebezpieczniejszych na świecie. Zresztą cytowany powyżej Mantega ma osobiste doświadczenia związane z przestępczością, o których pisałem pod koniec lutego 2007 r. ( Copacabana w cieniu kryminału).

Przestępczość musi w jakiś sposób zostać poskromiona, przynajmniej w Rio de Janeiro, gdyż kilka tygodni temu Międzynarodowy Komitet Olimpijski przyznał temu miastu prawo do organizacji Igrzysk Olimpijskich w 2016 roku. Władze lokalne zatrudniły już, jako konsultanta, znanego z twardej ręki wobec przestępców byłego burmistrza Nowego Jorku Rudy’ego Giulianiego. Przyszłość pokaże, czy Giuliani pomoże Brazylijczykom, a kryminaliści przestaną „rządzić” potężnymi aglomeracjami.

Blisko „Południa”, z dystansem do USA

Przechodząc do polityki zagranicznej i rosnącego znaczenia Brazylii na arenie międzynarodowej warto przytoczyć słowa Kellie Meiman z raportu dla think-tanku Center for American Progress: „Brazylia uczy się w bezprecedensowy sposób balansować sensowną dyplomację handlową z dyplomacją polityczną„. Brazylia rozwija współpracę gospodarczą głównie z krajami regionu, Azji oraz Afryki, spychjąc na drugi plan relacje ze Stanami Zjednoczonymi czy Europą. Postawienie na stosunki na osi „południe-południe” to interesująca koncepcja, choć korzyści gospodarcze z takiej polityki są wątpliwe, o czym informuje raport przygotowany przez ośrodek badawczy amerykańskiego Kongresu.

Ostrożność w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi pozwala Brazylii odgrywać rolę pośrednika pomiędzy krajami Ameryki Południowej a Amerykę, a także utrzymywać poprawne lub dobre relacje z antyamerykańsko nastawionymi rządami, chociażby takimi jak Wenezuela. Brazylia odgrywała także istotną rolę w próbie doprowadzenia do kompromisu pomiędzy Indiami z jednej,a Ameryką i Europą z drugiej strony podczas negocjacji tzw. rundy z Dohy w ramach Organizacji Światowego Handlu (WTO). Postawienie na kraje rozwijające się znajduje odzwierciedlenie w brazylijskim stanowisku dotyczącym walki ze zmianami klimatycznymi. W lipcu br. prezydent Lula powiedział co następuje: „Kraj, który rozpoczął proces industrializacji 150 lat ma większą odpowiedzialność [dzisiaj – przyp. PW] niż ten, który zaczął wczoraj„.

Wraz z rosnącą gospodarką pojawiła się chęć do odgrywania istotniejszej roli w świecie. Jak twierdzi specjalista ds. międzynarodowych David Rothkopf: „Brazylia nie chce być dłużej postrzegana wyłącznie jako największe państwo Ameryki Łacińskiej„. Wtóruje mu Paulo Sotero z Instytutu Brazylijskiego think tanku Wilson Center: „Brazylia chce, aby jej głos był słyszalny na arenie międzynarodowej„. Dość osobliwie, z punktu widzenia Waszyngtonu, wygląda stosunek Brazylii do Stanów Zjednoczonych. Brazylijczycy są bowiem bardzo wyczuleni na „jakiekolwiek oznaki służalczości wobec Ameryki„, na co zwraca uwagę Juan de Onis, mieszkający w Brazylii dziennikarz, były korespondent New York Timesa.

Z drugiej strony, Brazylia domaga się uznania jej aktualnej pozycji poprzez dopuszczenie jej do odgrywania istotnej roli w międzynarodowych instytucjach, takich jak Rada Bezpieczeństwa ONZ czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Brazylijczycy liczą, że Ameryka poprze ich starania o przyznanie Brazylii statusu stałego członka RB ONZ oraz zwiększenie roli decyzyjnej w MFW. Brazylia chce bowiem z przedmiotu stać się podmiotem stosunków międzynarodowych. Jednak bez wsparcia Waszyngtonu nie będzie to do końca możliwe.

Ważny gracz na globalnej szachownicy

Faktyczna rola Brazylii rośnie jednak z roku na rok i trudno przejść wobec tego faktu obojętnie. Brazylijska polityka handlowa służy, jak twierdzi Matias Spektor, ekspert z brazylijskiego centrum badawczego CPDOC, „nie tylko bogaceniu się państwa, ale także uczynienia go silniejszym [bardziej wpływowym – przyp. PW]”. Jednym z instrumentów zwiększania znaczenia Brazylii może być intensywniejsza współpraca w ramach stworzonej przez ekonomistów grupy BRIC, składającej się oprócz Brazylii z Rosji, Indii i Chin. Zresztą Brazylia już od pewnego czasu zacieśnia więzy z Indiami i Chinami.

Relacje z Rosją również znacznie się poprawiły, w szczególności w ciągu ostatniej dekady. W 2005 roku prezydenci Putin i Lula podpisali nawet porozumienie o strategicznej współpracy. Brazylia jest zainteresowana m.in. kooperacją w dziedzinie technologii kosmicznych oraz nuklearnych. Zainteresowanie akurat tymi dziedzinami nauki pokazuje wyraźnie skalę ambicji oraz rosnące możliwości Brasilii.

O ile XXI wiek będzie najpewniej należał do państw azjatyckich, nie możemy zapominać o innych kontynentach i ich reprezentantach. Brazylia już teraz jest dziesiątą potęgą gospodarczą świata, a tendencja jest wzrostowa. Za Brazylią może podążyć Meksyk, także trapiony problemami z przestępczością i narkobiznesem, ale mający duże szanse na pomyślną przyszłość i odgrywanie istotnej roli na świecie. Otwarte pozostaje natomiast pytanie, kto wybije się w zdecydowany sposób ponad resztę na kontynencie afrykańskim i czy Iran wykorzysta w aktualnym stuleciu swój ogromny potencjał.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, wykorzystane cytaty pochodzą ze strony Council on Foreign Relations, cfr.org

Piotr Wołejko

Państwa:

Co o tym sądzisz? Rozpocznij dyskusję