<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Mali żołnierze: dzieci na linii frontu</title>
	<atom:link href="http://www.politykaglobalna.pl/2009/12/mali-zolnierze-dzieci-na-linii-frontu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.politykaglobalna.pl/2009/12/mali-zolnierze-dzieci-na-linii-frontu/</link>
	<description>Światowy serwis po polsku. Polityka, społeczeństwo, gospodarka i bezpieczeństwo w skali globalnej.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 14:55:37 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Tomasz</title>
		<link>http://www.politykaglobalna.pl/2009/12/mali-zolnierze-dzieci-na-linii-frontu/comment-page-1/#comment-2462</link>
		<dc:creator>Tomasz</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Dec 2009 23:45:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.politykaglobalna.pl/?p=4144#comment-2462</guid>
		<description>Ludzka natura ma to do siebie, że jeśli napotka pewnego rodzaju ograniczenia,
potrafi się do nich dostosować, oswoić je. Podobnie jest z wojnami- w klasycznym
ujęciu (starciu minimum dwóch sił, z rozróżnieniem cywil-kombatant, etc.)
są one ograniczane coraz bardziej- powoduje pewnego rodzaju stworzenie
środków zastępczych (w rodzaju konfliktów asymetrycznych, czy to działań wymierzonych
w cywilów, czy właśnie wykorzystanie dzieci w działaniach wojennych).
Trend spadkowy pojawia się (rzekomo) poprzez zanikanie klasycznych konfliktów-
i nie tyle jest ich mnie, cowymykają się one zwyczajnie klasyfikacji, mają charakter
specyficzny dla danego regionu, i wpływa na nie masa innych czynników.
Dlatego ewolucja konfliktów idzie w pewnym kierunku- jak to autor wspomniał,
od czasów Napoleona, przez wojny światowe i konflikty na tle etnicznym czy
narodowo-wyzwoleńczym (np. cykliczne rzezie na Bałkanach na początku XX wieku)
aż do dzisiejszych, trudnych do ujęcia w ramy klasycznej definicji konfliktów.
Do tego dochodzą inne problemy, takie jak terroryzm.
Co by nie być gołosłownym, w temacie coś napisać: warto zauważyć, że te
dzieciaki nie walczą bo im się to podoba, tylko po pierwsze: walczą, bo są
prowadzeni przez lokalnych kacyków albo armie (jako podatni na indoktrynacje,
szybko uczące się oraz bezwzględne- bo dzieci takie akurat są) oraz walczą,
bo to jedyne co mogą robić. Nie mogą się kształcić, bawić, odpoczywać,
zajmować tym, co dziecko powinno- bo jest wojna. Dlatego walczą. Ryszard
Kapuściński zwracał na to wielokrotnie uwagę, i jego obserwacje uważam
za bardzo trafne- jeśli naprawdę chcemy zrozumieć mechanizm stojący za
tym zjawiskiem.
Tekst bardzo dobry, podobał mi się. Porusza temat bardzo ważny, marginalizowany,
ba, chyba nawet celowo pomijany. A przecież chodzi tutaj o dzieci, które będą
rosły i będą stanowiły o przyszłości tych państw.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ludzka natura ma to do siebie, że jeśli napotka pewnego rodzaju ograniczenia,<br />
potrafi się do nich dostosować, oswoić je. Podobnie jest z wojnami- w klasycznym<br />
ujęciu (starciu minimum dwóch sił, z rozróżnieniem cywil-kombatant, etc.)<br />
są one ograniczane coraz bardziej- powoduje pewnego rodzaju stworzenie<br />
środków zastępczych (w rodzaju konfliktów asymetrycznych, czy to działań wymierzonych<br />
w cywilów, czy właśnie wykorzystanie dzieci w działaniach wojennych).<br />
Trend spadkowy pojawia się (rzekomo) poprzez zanikanie klasycznych konfliktów-<br />
i nie tyle jest ich mnie, cowymykają się one zwyczajnie klasyfikacji, mają charakter<br />
specyficzny dla danego regionu, i wpływa na nie masa innych czynników.<br />
Dlatego ewolucja konfliktów idzie w pewnym kierunku- jak to autor wspomniał,<br />
od czasów Napoleona, przez wojny światowe i konflikty na tle etnicznym czy<br />
narodowo-wyzwoleńczym (np. cykliczne rzezie na Bałkanach na początku XX wieku)<br />
aż do dzisiejszych, trudnych do ujęcia w ramy klasycznej definicji konfliktów.<br />
Do tego dochodzą inne problemy, takie jak terroryzm.<br />
Co by nie być gołosłownym, w temacie coś napisać: warto zauważyć, że te<br />
dzieciaki nie walczą bo im się to podoba, tylko po pierwsze: walczą, bo są<br />
prowadzeni przez lokalnych kacyków albo armie (jako podatni na indoktrynacje,<br />
szybko uczące się oraz bezwzględne- bo dzieci takie akurat są) oraz walczą,<br />
bo to jedyne co mogą robić. Nie mogą się kształcić, bawić, odpoczywać,<br />
zajmować tym, co dziecko powinno- bo jest wojna. Dlatego walczą. Ryszard<br />
Kapuściński zwracał na to wielokrotnie uwagę, i jego obserwacje uważam<br />
za bardzo trafne- jeśli naprawdę chcemy zrozumieć mechanizm stojący za<br />
tym zjawiskiem.<br />
Tekst bardzo dobry, podobał mi się. Porusza temat bardzo ważny, marginalizowany,<br />
ba, chyba nawet celowo pomijany. A przecież chodzi tutaj o dzieci, które będą<br />
rosły i będą stanowiły o przyszłości tych państw.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Piotr Wołejko</title>
		<link>http://www.politykaglobalna.pl/2009/12/mali-zolnierze-dzieci-na-linii-frontu/comment-page-1/#comment-2456</link>
		<dc:creator>Piotr Wołejko</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Dec 2009 15:06:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.politykaglobalna.pl/?p=4144#comment-2456</guid>
		<description>Wszystko zależy od definicji wojny. Nie dostrzegam trendu spadkowego konfliktów na świecie. Wiele z nich toczy się wewnątrz granic państwowych, stąd trudno uznać je za klasyczną wojnę - jednak ludzie giną, pojawia się duża liczba uchodźców itd.
Podzielam refleksję, że ludzka natura nie pozwoli wojnom zaniknąć.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystko zależy od definicji wojny. Nie dostrzegam trendu spadkowego konfliktów na świecie. Wiele z nich toczy się wewnątrz granic państwowych, stąd trudno uznać je za klasyczną wojnę &#8211; jednak ludzie giną, pojawia się duża liczba uchodźców itd. </p>
<p>Podzielam refleksję, że ludzka natura nie pozwoli wojnom zaniknąć.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Maciej Pawłowski</title>
		<link>http://www.politykaglobalna.pl/2009/12/mali-zolnierze-dzieci-na-linii-frontu/comment-page-1/#comment-2455</link>
		<dc:creator>Maciej Pawłowski</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 27 Dec 2009 07:31:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.politykaglobalna.pl/?p=4144#comment-2455</guid>
		<description>@Piotrek: generalny trend wskazuje na zmniejszającą się liczbę wojen i konfliktów na świecie (aczkolwiek Afryka, co jest chyba jej jakimś już standardem, w zasadzie od 10 lat trzyma się mocno pod tym względem). Nie czytuję wspomnianego tygodnika, ale z chęcią zajrzę do tego artykułu. Myślę, że ludzka natura nie pozwoli zaniknąć wojnom, jesteśmy do tego stworzeni, niestety (?).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Piotrek: generalny trend wskazuje na zmniejszającą się liczbę wojen i konfliktów na świecie (aczkolwiek Afryka, co jest chyba jej jakimś już standardem, w zasadzie od 10 lat trzyma się mocno pod tym względem). Nie czytuję wspomnianego tygodnika, ale z chęcią zajrzę do tego artykułu. Myślę, że ludzka natura nie pozwoli zaniknąć wojnom, jesteśmy do tego stworzeni, niestety (?).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Piotr Wołejko</title>
		<link>http://www.politykaglobalna.pl/2009/12/mali-zolnierze-dzieci-na-linii-frontu/comment-page-1/#comment-2454</link>
		<dc:creator>Piotr Wołejko</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Dec 2009 20:51:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.politykaglobalna.pl/?p=4144#comment-2454</guid>
		<description>Świetny tekst. Dobrze kontrastuje z tekstem ze świątecznego Newsweeka Polska, w którym przeczytałem, że wojna jako taka zanika :) Dawno się tak, niestety, nie ubawiłem. Powyżej mamy brutalną prawdę, a przywołany tekst z gazety nie bardzo nawiązuje do rzeczywistości.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Świetny tekst. Dobrze kontrastuje z tekstem ze świątecznego Newsweeka Polska, w którym przeczytałem, że wojna jako taka zanika <img src='http://www.politykaglobalna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Dawno się tak, niestety, nie ubawiłem. Powyżej mamy brutalną prawdę, a przywołany tekst z gazety nie bardzo nawiązuje do rzeczywistości.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marcin Szumański</title>
		<link>http://www.politykaglobalna.pl/2009/12/mali-zolnierze-dzieci-na-linii-frontu/comment-page-1/#comment-2453</link>
		<dc:creator>Marcin Szumański</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Dec 2009 20:43:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.politykaglobalna.pl/?p=4144#comment-2453</guid>
		<description>żal tych dzieciaków. To jest ich świat i innego nie znają, nie wiedzą co tracą, co mogliby mieć i jak żyć, gdyby nie szerokość geograficzna, na której przyszło im się urodzić i żyć.
Ze swojego dzieciństwa pamiętam zabawy w wojny wietnamskie; ganialiśmy z plastikowymi karabinami po osiedlu, a co uboższe dzieciaki z patykami kształtem przypominającymi broń i krzyczeliśmy &quot;beng beng beng - zabity!!!&quot;. Ciekawe, czy chciałoby się nam w to bawić, gdyby ktoś pokazał nam świat przedstawiony w powyższym tekście.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>żal tych dzieciaków. To jest ich świat i innego nie znają, nie wiedzą co tracą, co mogliby mieć i jak żyć, gdyby nie szerokość geograficzna, na której przyszło im się urodzić i żyć. </p>
<p>Ze swojego dzieciństwa pamiętam zabawy w wojny wietnamskie; ganialiśmy z plastikowymi karabinami po osiedlu, a co uboższe dzieciaki z patykami kształtem przypominającymi broń i krzyczeliśmy &#8222;beng beng beng &#8211; zabity!!!&#8221;. Ciekawe, czy chciałoby się nam w to bawić, gdyby ktoś pokazał nam świat przedstawiony w powyższym tekście.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
