Cele i wyzwania profesjonalizacji Sił Zbrojnych RP

Polskie siły zbrojne wczoraj i dziś. A co z jutrem? Zdjęcie: MON.
Polskie siły zbrojne wczoraj i dziś. A co z jutrem? Zdjęcie: MON (2009, 399 rocznica bitwy pod Kłuszynem).

Rozpoczęty w 2007 roku proces modernizacji Wojska Polskiego nierzadko poddawany jest ostrej krytyce, która często ma bardziej charakter politycznej rozgrywki, aniżeli merytorycznego podejścia do sprawy. Przekształcenie polskiej armii to kwestia racji stanu, która wytyczy kształt naszej suwerenności na kolejne lata. Przyjęty w 2008 roku “Program profesjonalizacji Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2008-2010” wytycza cele i zadania dla całej rządowej administracji, których realizacja ma doprowadzić do profesjonalizacji (modernizacji) Wojska Polskiego. Najważniejszym zadaniem będzie rezygnacja z armii poborowej, na rzecz zawodowej. Założono, iż stan ten ma być osiągnięty już w 2010 roku.

Proces modernizacji sił zbrojnych ma doprowadzić do pełnego uzawodowienia ich kadry, wprowadzenia nowych standardów w działaniu, uzbrojeniu i wykorzystywanym sprzęcie. Należy dążyć do kreowania wydajniejszych systemów dowodzenia, rozpoznania i obrazowania, ciągle zmieniającego się, pola walki.

Plany modernizacyjne są ambitne i będą trwać przynajmniej do 2018 roku. W tym miejscu warto zastanowić się nad problemem legitymizacji władzy przez jedną partię polityczną w Polsce. Może się okazać, że obecna ekipa zostanie (prędzej czy później) odsunięta od steru, co niewątpliwie odbije się na obecnych założeniach. Jak na razie jednak, są to tylko dywagacje.

Już dzisiaj WP liczy około 99 tysięcy żołnierzy zawodowych (ich liczba ma wzrosnąć w niedługim czasie do 100 tys.) – ostatecznie liczba żołnierzy ma wynosić 120 tysięcy. W ramach rządowego projektu ma zostać uproszczona i poprawiona procedura zakupów sprzętu i uzbrojenia, tak żeby również rodzimy przemysł zbrojeniowy mógł na tym zarobić. Ministerstwo Obrony założyło, że do 2018 r. zostanie zrealizowanych 14 programów (5 centralnych, 9 szczegółowych), na które przeznaczono 80 miliardów złotych.

Programy operacyjne:

  1. System obrony powietrznej i przeciwrakietowej
  2. Śmigłowce wsparcia bojowego i zabezpieczenia (21 % środków)
  3. Modernizacja Marynarki Wojennej (15 % środków)
  4. Zintegrowane systemy wsparcia dowodzenia oraz zobrazowania pola walki (11% środków)
  5. Bezzałogowe systemy rozpoznawcze i uderzeniowe

Programy szczegółowe:

  1. Indywidualne wyposażenie i uzbrojenie żołnierzy
  2. Symulatory
  3. Samoloty szkoleniowe
  4. Samoloty transportowe
  5. Wyrzutnie rakiet WR-40
  6. Wyrzutnie rakiet MLRS – Homar
  7. Artyleria lufowa (haubice samobieżne)
  8. Transportery opancerzone – Rosomaki (25 % środków)
  9. Przeciwpancerne pociski kierowane.

Na sam, nowy, sprzęt przeznaczono ponad 42 miliardy złotych, za które WP ma zakupić nowe śmigłowce, bezzałogowe samoloty, samobieżne haubice czy indywidualny osprzęt dla żołnierzy. Wszystko to ma prowadzić do unowocześnienia polskich formacji oraz wprowadzenia ich na nowy poziom działania . Cel generalny jest jeden: ma być taniej w utrzymaniu, bardziej mobilnie i nowocześniej.

Kolejnym wyzwaniem będzie zmniejszenie biurokracji, która ma być dużym hamulcem dla poprawnego działania WP. MON propaguje ten zamysł poprzez hasło: “więcej wojska w wojsku”, co ma wyprowadzić żołnierzy zza biurek na poligony i misje. W tym celu podjęte zostaną odpowiednie kroki, np. do 2012 roku nastąpi redukcja pracowników administracyjnych (ok. 2000 osób), co pociągnie za sobą likwidację, zbyt licznych, klubów garnizonowych o 57%. Również zmniejszy się liczba okręgów wojskowych (z 4 pozostaną 2), co skróci znacząco strukturę zarządzania administracyjnego wojska.

Jednym z priorytetowych zadań MON będzie powołanie Agencji Uzbrojenia, która zajmie się planowaniem zakupów i zaopatrzenia dla wojska – jest to zabieg centralizujący tą sferę wojskowości w Polsce, ale to właśnie na duże rozproszenie procedur narzeka się najbardziej, jeżeli chodzi o zakupy nowego sprzętu dla armii.

Jeżeli chodzi o “Program profesjonalizacji Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2008-2010” został on rozłożony na trzy etapy, w czasie których będą realizowane kolejne zadania modernizacyjne dla polskiej armii. Pierwszy: Rok 2008 poświęcony został głównie odejściu od poboru i przygotowaniu do pełnego uzawodowienia armii. Drugi etap: Rok 2009 to czas legislacji przepisów pozwalających uzawodowić wojsko oraz całkowicie odstąpić od poboru. Ostatnia faza projektu: Rok 2010 ma całkowicie wyłączyć z sił zbrojnych żołnierzy poborowych oraz rozpoczęcie naboru ochotników do Narodowych Sił Rezerwy, które mają być wsparciem dla regularnych wojsk w sytuacjach kryzysowych, np. podczas klęsk żywiołowych.

Cały program modernizacyjny zakłada, iż zarówno dojdzie do zmian ilościowych (ograniczenie liczby wojska ze 150 do 120 tys. żołnierzy) oraz jakościowe, które pozwolą działać polskim siłom w nowych, asymetrycznych warunkach pola walki. Dlatego oprócz Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej powołano nowy rodzaj wojsk – Wojska Specjalne, w skład których wchodzi GROM, 1 Pułk Komandosów oraz Morska Jednostka Działań Specjalnych (Formoza).

Zmieniające się środowisko międzynarodowe (mam na myśli np. coraz większy udział aktorów niepaństwowych i tworzenie się między nimi skomplikowanych sieci powiązań) oraz zmiana percepcji pola walki, na którym przeciwnik jest rozmyty i rozproszony, nakazuje dostosowywać się do tych nowych realiów. Chyba, że w interesie Polski nie leży uczestnictwo w międzynarodowych misjach zbrojnych (pod egidą NATO). Proces profesjonalizacji ma raczej na celu przygotowanie naszych wojsk do działania daleko poza granicami kraju, gdzie muszą one być mobilne, elastyczne i niezawodne, aniżeli do frontalnej obrony Polski przed zewnętrznym zagrożeniem. Przeciwnicy koncepcji armii zawodowej mówią o większych kosztach jej powołania, ale z drugiej strony pojawia się fakt, który pokazuje zwiększoną siłę bojową mniej licznej armii dobrze uzbrojonej, niż formacji z poboru, które są dużo mniej efektywne. Dlatego, kiedy cel zostanie osiągnięty będziemy musieli być równie aktywni jak dziś, a może jeszcze bardziej, podczas różnego rodzaju misji wysyłanych przez NATO, UE czy ONZ.