Wysoki Przedstawiciel UE ver 2.0

High Repr

Na odbywającym się specjalnym szczycie Unii Europejskiej liderzy państw mają zadecydować o obsadzeniu najważniejszych stanowisk. Główna uwaga mediów skupiona jest na nowej posadzie przewodniczącego Rady Europejskiej, nieformalnie nazywanego „prezydentem UE”. Czy słusznie? Według ostatnich doniesień pozycja przewodniczącego będzie znacznie bardziej okrojona niż pierwotnie zakładano i sprowadzi się do roli koordynatora agendy europejskiej. Pozbawiony instytucjonalnego zaplecza, kompromisowy kandydat (najprawdopodobniej z krajów Beneluksu) raczej nie będzie w stanie przeforsować swoich własnych koncepcji politycznych. W tych okolicznościach szczególnego znaczenia nabiera funkcja Wysokiego Przedstawiciela WPZiB Unii Europejskiej, wyposażonego w autonomiczny instrument urzędniczy i budżet.

Prawie Minister Spraw Zagranicznych

Urząd wysokiego przedstawiciela został powołany na mocy Traktatu Amsterdamskiego. Pierwszym sprawującym urząd był Jurgen Trumpf (niecałe pięć miesięcy), który został zastąpiony przez Javiera Solanę (b. sekretarz NATO). W swojej ówczesnej formie, jego rola była ograniczona do reprezentowania ministrów spraw zagranicznych krajów członkowskich UE (Rady Ministrów Spraw Zagranicznych) i koordynowania Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa wewnątrz wspólnoty.

Jednakże ostatnia reforma wprowadzona przez Traktat Ustanawiający Konstytucję dla Europy, a później (po przegranych referendach we Francji i Holandii) potwierdzona (zmieniono nazwę na ‚mniej federalistyczną’) przez Traktat Lizboński znacznie wzmacnia jego kompetencje. Utworzono Urząd Wysokiego Przedstawiciela ds WPZiB Unii Europejskiej, który scala dotychczasowe uprawnienia Wysokiego Przedstawiciela (obecnie J. Solana) i Komisarza ds. Stosunków Zewnętrznych (obecnie Benita Ferrero-Waldner). W praktyce oznacza to skupienie całości wspólnotowych uprawnień w kwestii polityki zagranicznej w rękach jednej osoby (reprezentowanie UE scenie globalnej, utrzymywanie stosunków z krajami sąsiednimi, koordynowanie działań w obszarze handlu, rozszerzenia i pomocy rozwojowej). Ponadto zmienia się jego pozycja w hierarchii instytucjonalnej. Będzie on nie tylko przewodniczącym Rady Ministrów Spraw Zagranicznych (ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich) ale także wice-przewodniczącym Komisji Europejskiej (zastępcą p. Barroso) – tzw. double hat. Innymi słowy, zmiany te umożliwią Wysokiemu Przedstawicielowi WPZiB lepszą koordynację w zakresie stosunków zewnętrznych UE i znacznie zwiększą jego wpływ na polityczną agendę Brukseli.

To co jednak w największym stopniu przekonuje o wzroście znaczenia nowego urzędu to zaplecze instytucjonalne i finansowe. Według raportu prezydencji szwedzkiej przedstawionego 22 października nowe stanowisko będzie posiadało dużą autonomię i oddzielną sekcję w budżecie UE, obok Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Rady UE. Wysoki Przedstawiciel WPZiB będzie miał do dyspozycji tzw Służbę Zewnętrzną EU (EEAS) czyli swoistego rodzaju korpus dyplomatyczny składający się częściowo z urzędników brukselskich oraz przedstawicieli państw członkowskich. Innymi słowy będzie on zarządzał grupą ponad 6 tys dyplomatów, a także instytutami analitycznymi (np. Situation Center) czy przedstawicielstwami UE w krajach trzecich. W tej sytuacji nowy, zreformowany urząd Wysokiego Przedstawiciela stanie się de facto „Ministrem Spraw Zagranicznych UE”, choć zakres jego kompetencji w zakresie aktywnego kreowania polityki unijnej uzależniony będzie od mandatu udzielonego mu przez państwa członkowskie.

Kto nowym „Ministrem Spraw Zagranicznych UE”?

Obecnie w kuluarach unijnych wymienianych jest kilka nazwisk. Na początku października w brytyjskich gazetach pojawiły się doniesienia o kandydaturze Davida Milibanda (obecny szef dyplomacji Wielkiej Brytanii), który ponoć był mocno popierany przez Niemcy i Francję. Jednakże sam zainteresowany zdementował możliwość ubiegania się o stanowisko, gdyż zostałoby to odebrane jako wycofanie poparcia dla Tone’go Blaira w wyścigu o fotel przewodniczącego Rady Europejskiej. Na giełdzie nazwisk równie często pojawiają się nazwiska Carla Bildta (obecny premier Szwecji) czy Massimo D’Alemy (były premier Włoch). Szwed cieszy się poparciem między innymi Polski, która liczy na jego zaangażowanie w rozwoju Partnerstwa Wschodniego. Jednocześnie kandydatura ta spotyka się z krytyką w Niemczech, które uważają go za antyrosyjskiego. Natomiast kandydatura Włocha jest przyjmowana z niechęcią w „nowej Europie”, która boi się jego zbyt łaskawej postawy w stosunku do Moskwy. Oprócz wymienionych przeze mnie kandydatur można także usłyszeć o szansach Jaap de Hoop Scheffer (były przewodniczący NATO), Joshki Fishera (były minister spraw zagranicznych Niemiec) czy Martti Ahtisaari (były prezydent Finalndii). Bez względu jednak kto obejmie nowy urząd będzie miał realną siłę i środki do prowadzenia skutecznej polityki zagranicznej EU. Pozostaje tylko pytanie, czy kraje członkowskie udzielą mu politycznego wsparcia?

Kto waszym zdaniem zostanie nowym „ministrem spraw zagranicznych UE’ i czy możliwa jest ukonstytuowanie się spójnej, skutecznej polityki Brukseli w stosunkach zewnętrznych? Zaprasza do dyskusji na forum.