Manifest realistyczny: strategia polskiej polityki zagranicznej na XXI wiek

manifest_okladka

Suwerenność militarna

Bezpieczeństwo Polski jest gwarantowane członkostwem w NATO, najsilniejszym na świecie sojuszu wojskowym. Nie jest to niestety, z wielu powodów, NATO tak samo silne, zdeterminowane i zorganizowane jak jeszcze dwie-trzy dekady temu. Pakt Północnoatlantycki znajduje się w głębokim kryzysie tożsamości, nie umiejąc dostosować się do postzimnowojennego świata oraz wyzwań XXI wieku. Niektóre państwa zachodnioeuropejskie widzą dla Paktu inną rolę – nie sojuszu wojskowego, a klubu dyskusyjnego. Z całej siły Polska powinna przeciwstawiać się transformacji NATO w transatlantyckie forum dialogu pomiędzy Europą a Ameryką Północną. Nie potrzeba nam OBWE bis. Dla Polski oraz dla państw regionu Europy Środkowej i Wschodniej znaczenie ma tylko NATO będące sojuszem stricte wojskowym.

Polska powinna aktywnie działać w obecnej fazie refleksji nad nową strategią NATO. Kluczowe jest dla nas podtrzymanie roli Sojuszu jako organizacji o głównie militarnym charakterze oraz utrzymanie zainteresowania Stanów Zjednoczonych Europą. Jest to tym ważniejsze, że dla Waszyngtonu Europa stanowi przedmiot zainteresowania raczej trzeciorzędny, gdyż większą rolę odgrywa chociażby Azja czy Bliski Wschód. Bez wątpienia Amerykanie powrócą też do intensywniejszej polityki na półkuli zachodniej, nieco zaniedbanej w ostatniej dekadzie. Uważamy, że obecność odległej potęgi – Ameryki – wpływa pozytywnie na bezpieczeństwo kontynentu, stąd Polska powinna zabiegać o zaangażowanie USA zarówno samodzielnie, jak i tworząc w tym celu koalicję z państwami regionu i np. Wielką Brytanią.

„Manifest Realistyczny” dostępny jest także w postaci internetowej publikacji dostępnej do ściągnięcia za darmo w formacie PDF. Jeśli nie chcesz go ściągać, możesz użyć czytnika PDF online Scribd.

1. Pobierz plik PDF na swój komputer (ok. 700 kb)

2. Przeczytaj wersję PDF online (Scribd)

Europejska Polityka Obronna znajduje się jeszcze w fazie projektu – Europa długo nie będzie w stanie samodzielnie zadbać o własne bezpieczeństwo. Wpływa na to wiele czynników, na omówienie których nie ma niestety miejsca w niniejszej analizie. Warto nadmienić, że nową koncepcję bezpieczeństwa dla Europy ma zamiar wkrótce przedstawić Rosja. Nie znając jej głównych punktów trudno się do niej odnieść, ale można domniemywać, że Moskwa będzie dążyć do minimalizacji europejskiego zaangażowania Ameryki, co pozwoli jej na swobodniejsze prowadzenie polityki na Starym Kontynencie. Jeśli te przewidywania są słuszne, niezbędne będzie przeciwdziałanie rosyjskim postulatom.

Bezpieczeństwo energetyczne

W tej dziedzinie pozostało jeszcze kilka kwestii wymagających podkreślenia. Niekorzystna jest sytuacja, w której zdecydowana większość surowców energetycznych importowana jest z jednego źródła (niezależnie jakiego). Czynniki losowe bądź polityczne mogą wówczas wywołać istotne problemy związane z dostawami, co przełożyłoby się niezwłocznie na sytuację wewnętrzną oraz zewnętrzną państwa. Stąd dywersyfikacja źródeł surowców energetycznych jest konieczna i stanowi jeden z najważniejszych elementów polskiej racji stanu.

Dzisiejsza gospodarka, tak jak życie większości obywateli, zależy od stabilnych dostaw energii. Chcąc zapewnić sobie odpowiednie dostawy musimy zrozumieć, że będzie to kosztowne. Budowa niezbędnej infrastruktury oraz modernizacja już istniejącej pochłonie najpewniej setki miliardów złotych w przeciągu najbliższych trzech dekad. Jest to jednak konieczne, jeśli nie chcemy, aby poważniejsza burza czy śnieżyca, a w lecie ogromny upał spowodowały energetyczną katastrofę. Oprócz infrastruktury wewnętrznej konieczne jest powstanie infrastruktury łączącej nasze systemy energetyczne z sąsiadami. Działania dwustronne oraz w ramach Unii Europejskiej powinny być naszym priorytetem.

Ważne jest także to, aby nie budować bezpieczeństwa energetycznego Polski w opozycji do Rosji. Na sporach z Moskwą nic nie zyskamy, a wiele stracimy. Powinniśmy dbać o to, aby nasze relacje z Rosją były jak najlepsze, a surowce płynęły do Polski nieprzerwanym strumieniem. Uśmiechając się do Rosji, zapewniając o strategicznym znaczeniu rosyjskiej ropy i gazu dla polskiej gospodarki (co jest prawdą), powinniśmy usilnie dążyć do zminimalizowania naszego uzależnienia od surowców ze wschodu. Można w tym celu postawić także na nowoczesne technologie oraz źródła odnawialne, wykorzystując politykę bezpieczeństwa energetycznego także przy ochronie środowiska. Im więcej takich połączeń między podejmowanymi działaniami, tym lepiej dla nas – polityka jest wówczas bardziej przemyślana, a jej realizacja mniej kosztowna. Przy ograniczonych zasobach jakimi dysponujemy, byłoby to bardzo rozsądne działanie.

Nie bać się ograniczania suwerenności

Dość zaskakujący podtytuł w kontekście powyższych twierdzeń, jednak jak najbardziej uzasadniony. W Polsce istnieje bowiem obawa, że członkostwo w organizacjach międzynarodowych, w szczególności w Unii Europejskiej, zbyt mocno ogranicza naszą suwerenność. Co gorsze, może prowadzić nawet do całkowitej jej utraty. Warto wsłuchać się w głosy krytyczne wobec UE, natomiast nie podlega wątpliwości, że dla członkostwa we wspólnocie nie było i nie ma obecnie alternatywy. Wskazujemy, że silne organizacje międzynarodowe, których jesteśmy członkami, wzmacniają naszą pozycję i ułatwiają realizację interesów narodowych.

Aby uświadomić sobie, że dobrowolne oddanie części suwerenności Unii Europejskiej i innym organizacjom nie jest niczym złym można porównać członkostwo Polski w UE do bycia udziałowcem bądź akcjonariuszem spółki kapitałowej. Naszym wkładem w taką spółkę jest część suwerenności, kompetencji i uprawnień państwa polskiego. Jak w każdej spółce, bycie jej udziałowcem jest dobrowolne. Nabywając udział w spółce kierowaliśmy się chęcią zysku. Uważamy bowiem, że zrzekając się częściowo suwerenności możemy zyskać więcej, niż zatrzymując całą suwerenność w naszych rękach. Będąc udziałowcem spółki mamy wpływ na podejmowane przez nią decyzje, kierunek jej rozwoju, wydatkowanie środków czy wybór władz.

Tylko od nas zależy, jak wykorzystamy nasz udział. Nie ma nakazu bycia aktywnym udziałowcem. Możemy nic nie robić, nie brać udziału w zgromadzeniach, nie czytać raportów i informacji, nie sprawdzać ksiąg spółki. W tym wypadku stawiamy się tylko raz do roku po odbiór dywidendy, na wypracowanie której nie mieliśmy w zasadzie żadnego wpływu poza zapewnieniem części kapitału. Zdajemy się na łut szczęścia i mądrość innych. Ale możemy też działać aktywnie, poświęcając czas na badanie stanu spółki, spotykać się z innymi udziałowcami, zarządem, radą nadzorczą itd. Wówczas również możemy otrzymać dywidendę, jednak nasz udział w jej wypracowaniu będzie o wiele większy niż w pierwszym omawianym przypadku. Zawsze możliwe są też straty, jak to w biznesie bywa.

Z członkostwem w Unii Europejskiej jest właśnie tak jak z posiadaniem udziału w spółce kapitałowej. Wnosimy część naszej suwerenności, gdyż wspólnie z innymi udziałowcami możemy wykorzystać ją lepiej, skuteczniej, bardziej efektywnie. Nikt nie każe nam jednak aktywnie działać w ramach wspólnoty, budować koalicji, forsować naszych pomysłów. Możemy być aktywni albo bierni, wybór należy do nas. Jeśli decydujemy się na bierność, nie wykorzystujemy naszej szansy. Nie mamy wówczas większego wpływu na bieg wypadków, czekamy raczej na obrót zdarzeń, licząc na

pozytywne zakończenie. Nie da się ukryć, że takie zachowanie nie jest wskazane, a jednak odpowiada z grubsza dotychczasowej praktyce polskich działań w Unii Europejskiej. Rzekome sukcesy kolejnych rządów to raczej marketing niż konkrety. Załatwiamy to, co absolutnie musimy, nie zyskując nic ponadto. Stąd, zamiast liczyć na szczęśliwy obrót spraw z dystansu, warto zacząć intensywnie działać w ramach wspólnoty. W niniejszej strategii wskazaliśmy, co powinno zostać osiągnięte i jak można tego dokonać. Tylko aktywne uczestnictwo pozwoli nam osiągać zyski, które byłyby dla nas satysfakcjonujące.