Manifest realistyczny: strategia polskiej polityki zagranicznej na XXI wiek

manifest_okladka

Bezpieczeństwo narodowe – realistyczne minimalizowanie zagrożeń

Przypomnijmy: pod pojęciem bezpieczeństwa narodowego rozumiemy działania państwa podejmowane na rzecz jego przetrwania. Są to zarówno działania dyplomatyczne zmierzające do pozyskiwania sojuszników oraz oddalania ryzyka i zagrożeń, jak i powiększanie siły gospodarczej celem ułatwiania i wymuszania współpracy oraz posiadanie nowoczesnej i silnej armii. Dodatkowo dochodzi do tego wykorzystywanie służb specjalnych do likwidowania lub zmniejszania zagrożeń oraz zapewniania niezbędnych informacji, odpowiednie działania służb kontrwywiadowczych, utrudniających wrogie działania innych państw, a także utrzymywanie strategicznej infrastruktury w optymalnym stanie (m.in. system energetyczny). Zapewnienie krajowi bezpieczeństwa jest więc zadaniem wymagającym podjęcia odpowiednich działań w sferze 1) dyplomatycznej, 2) gospodarczej, 3) militarnej oraz 4) wywiadowczej.

Oceniając obecny stan bezpieczeństwa Polski należy stwierdzić, że nie istnieją krótko- i średnioterminowe zagrożenia natury militarnej (ad. 3). Żaden z sąsiadów ani jakiekolwiek inne państwo nie zagraża istnieniu bądź integralności terytorialnej Rzeczypospolitej Polskiej. Nasze bezpieczeństwo jest wzmacniane przez członkostwo w NATO, przy wszystkich zastrzeżeniach do obecnego stanu tej organizacji.

„Manifest Realistyczny” dostępny jest także w postaci internetowej publikacji dostępnej do ściągnięcia za darmo w formacie PDF. Jeśli nie chcesz go ściągać, możesz użyć czytnika PDF online Scribd.

1. Pobierz plik PDF na swój komputer (ok. 700 kb)

2. Przeczytaj wersję PDF online (Scribd)

Poprawić relacje z sąsiadami

Obawy budzą natomiast pozostałe elementy mapy bezpieczeństwa. Stosunki Polski z sąsiadami oraz krajami regionu (ad.1) można uznać co najwyżej za przeciętne. Po części wynika to z nikłej wymiany handlowej, jednak większe znaczenie ma ignorowanie przez Warszawę państw ościennych i skupianie się na relacjach z głównymi rozgrywającymi w Unii Europejskiej (Niemcy, Francja) oraz Rosją (nieśmiałe próby ocieplenia relacji podejmowane od jesieni 2007 r.). Inicjatywy takie jak Grupa Wyszehradzka, czyli spotkania przywódców Polski, Czech, Słowacji i Węgier, nie odgrywają większej roli w kształtowaniu wzajemnych stosunków. Rzekome partnerstwo z państwami bałtyckimi to też w dużej mierze fikcja i próba tworzenia przez polską dyplomację tzw. faktów medialnych. Nawet stosunki z Ukrainą, do której większość polskiej sceny politycznej czuje szczególną sympatię,  pozostawiają wiele do życzenia. Stan relacji z sąsiadami jest poprawny, ale nic więcej. Wystarcza to do zapewnienia bezpieczeństwa, ale pozostawia niedosyt wynikający ze świadomości niewykorzystania szans.

Więcej realizmu

Polska dyplomacja jako taka sprawia wrażenie nieefektywnej, pozbawionej idei przewodniej, dalekosiężnych celów, które nasz kraj powinien realizować już dziś. Zdaje się, że realizujemy politykę zagraniczną opartą na fałszywej przesłance własnej wyjątkowości, siły czy wielkiego znaczenia. Sytuację dobrze opisuje cytat z „Grobu Agamemnona” Juliusza Słowackiego: „Polsko! lecz Ciebie błyskotkami łudzą; pawiem narodów byłaś i papugą; A teraz jesteś służebnicą cudzą”. Widać to w ignorowaniu mniejszych partnerów i stawianiu na duże kraje europejskie (głównie Niemcy) oraz ignorowaniu NATO jako całości oraz próbie ułożenia szczególnych relacji ze Stanami Zjednoczonymi w sferze bezpieczeństwa. Afganistan, Irak, tarcza antyrakietowa – wszystkie te przedsięwzięcia miały za cel pokazanie Amerykanom naszej lojalności i gotowości do poświęceń z nieśmiałą nadzieją na wzajemność. Życzeniowość takiego myślenia, nie popartego jakimikolwiek działaniami dyplomatycznymi, aż biła po oczach i skończyła się tak, jak musiała się skończyć.Co gorsze jednak, podczas próby zbliżenia się do Stanów Zjednoczonych zaniechaliśmy intensywnych działań w NATO, których celem byłoby wzmocnienie Sojuszu po wstąpieniu do niego nowych państw. W efekcie nie mamy ani szczególnych stosunków z Ameryką, ani silnego NATO. Oczywiście, sami niewiele mogliśmy zdziałać w Sojuszu, ale od tego jest dyplomacja, aby budować sojusze zdolne do przeprowadzania zmian.