7 iluzji w polityce międzynarodowej

hipnoza_iluzjeŻyjemy w kulturze strachu, kakofonii, nawału informacji, wysublimowanego marketingu, coraz krótszych analiz, szybciej migających zdjęć. Prasa drukowana przechodzi kryzys – mało komu chce się jeszcze ślęczeć nad obszernym artykułem, internet wymusza ciągłe aktualizowanie stron newsami. Przebije się to, co wrzaskliwe, szokujące lub nowe, przez chwilę błyszczące. Rządy, politycy, aktywiści, firmy, lobbyści, celebryci, dziennikarze, blogerzy na całym świecie sprawnie wykorzystują ten wspaniały rozwój technologii do własnych celów. Widać to również w polityce międzynarodowej. Geopolityka emocji, jak nazwał to zjawisko francuski politolog Dominique Moisi, wydaje się przejmować kontrolę nad obrazem świata przeciętnego człowieka, obywatela, wyborcy. Piramidalna iluzja, która z tego powstaje, utrudnia odbiorcom logiczną analizę faktów, zamazuje racjonalne spojrzenie, realizm zastępuje wyidealizowanymi marzeniami lub wyolbrzymionymi zagrożeniami. Czasem trudno się połapać. Jeszcze trudniej stanąć, zastanowić się i stwierdzić, że w stosunkach międzynarodowych stare prawdy i teorie wciąż na tym świecie działają.

Lista siedmiu poniższych, bardzo aktualnych przykładów z polityki światowej jest dla tych, którzy chcą się na chwilę zatrzymać i pomyśleć. Być może ostatecznie nie zgodzą się z tym, co przeczytają, ale zaduma raczej nie zaszkodzi:

  1. Świat nie jest tak płaski, jak mówią – globalizacja znakomicie opisana przez Thomasa Friedmana jest wielką siłą, to fakt. Ale jest ona wciąż tylko dla wybranych spośród ponad sześciu miliardów mieszkańców ziemi. Tylko 3% ludzi żyje w innym miejscu, niż ich kraj urodzenia, a wielu chętnie by się pewnie stamtąd wyniosło. Gdyby mogli.(czytaj więcej);
  2. Geografia nadal jest głównym determinantem polityki międzynarodowej – nowoczesne technologie pozwalają przenieść się wirtualnie na inny kontynent, zmieniają rzeczywistość, ale Polska nie zmieni swojego położenia. Jesteśmy pomiędzy silniejszymi i większymi od siebie państwami i tak zostanie. Nie będziemy Stanami Zjednoczonymi bezpiecznie otoczonymi wielką wodą. Ani nawet ciepłą śródziemnomorską Italią. (czytaj więcej);
  3. Bomba Atomowa nie zabija – bo gwarantuje ona będącym u władzy spokój i miłe życie. Żaden przywódca państwa nie pozbawi się władzy, pałacu, ani życia strzelając bronią jądrową i wiedząc, że w odpowiedzi sam oberwie. Historia świata uczy, że czyny, a retoryka w tej akurat kwestii, to dwie różne sprawy. Nie znaczy to, że nie trzeba zapobiegać rozprzestrzenianiu się tej broni. (czytaj więcej);
  4. Prawo międzynarodowe będzie przestrzegane wtedy, gdy będzie to komuś na rękę – oczywiście na taki luksus mogą pozwolić sobie najwięksi. Mniejsi albo muszą przestrzegać tego prawa zawsze, albo staną się pariasem narodów. Zresztą legalistyczne rozwiązania na poziomie światowym są przede wszystkim w interesie słabszych państw, które chcą w ten sposób okiełznać siłę wielkich. (czytaj więcej);
  5. Afganistan i Pakistan nie są śmiertelnym zagrożeniem dla Zachodu – choć stają się coraz większym, im dłużej są i głębiej wchodzą tam nasze wojska. Z zadziwiającym uporem maniaka wyobrażamy sobie, że wszędzie na świecie możliwe jest powstanie scentralizowanego państwa na wzór zachodni. Kultura rządzenia i podejmowania decyzji hen, daleko, daleko, kieruje się jednak innymi prawami. I nie trzeba przebudowywać całych obcych społeczeństw, aby pozbyć się garstki przeklętych terrorystów. (czytaj lub oglądaj: Afganistan oraz Pakistan);
  6. Stany Zjednoczone jeszcze długo pozostaną niezrównaną potęgą – dorobkiewiczów jest kilku na horyzoncie, uzależnienie gospodarcze i finansowe Ameryki od niektórych też jest już znaczące, ale to wciąż nie zmienia głównego rozkładu sił na arenie międzynarodowej. Amerykanie, jako naród, za bardzo kochają smak rywalizacji, aby łatwo dać się zbyć. Świat post-amerykański Fareeda Zakarii wcale nie oznacza świata równorzędnych potęg. (czytaj więcej);
  7. Iranem rządzą pragmatycy – a nie furiaci bez głowy. Gadają bzdury, ale czego się nie robi dla utrzymania władzy. Zamiast dawać im kolejne powody do radości i odwracania uwagi społeczeństwa od ich wewnętrznych problemów, może należy zastanowić się jak inteligentnie wesprzeć opozycję? (czytaj więcej).

Jan Barańczak