20 lat po upadku muru berlińskiego: sukces jest ulotny

Mur berliński (Źródło: Encyclopedia Brittanica/AP Photo)
Upadek muru berlińskiego przed 20 laty spowodował lawinę konsekwencji dla Europy (zdjęcie: Encyclopaedia Brittanica/AP Photo)

Rocznicowe spotkania zazwyczaj odbywają się w wyjątkowej oprawie. Zjeżdżają się politycy z wielu państw świata, honorowani są uczestnicy historycznych wydarzeń, przemówienia są piękne i poruszające. Czasem mają miejsce symboliczne gesty, takie jak planowane w Berlinie obalenie „muru” ułożonego z wielkich kostek domina, które w ruch ma wprawić Lech Wałęsa, legendarny przywódca „Solidarności”.

Gospodarka i suwerenność – odbudowa Europy Środkowo-Wschodniej

Słuchając przywódców wspominających historię oraz zapewniających o konieczności dbania o pokój między narodami oraz zapewnienia społeczeństwom godnych warunków życia i pracy, warto zastanowić się nad konsekwencjami wydarzeń, które na zawsze zapisały się na kartach historii. Każdy powinien odpowiedzieć sobie napytanie, czy to, co udało się osiągnąć, jest trwałe, czy ulotne. Upadek muru berlińskiego spowodował lawinę konsekwencji, stąd możliwe jest zajęcie się tylko niektórymi spośród nich. Do dyskusji o pozostałych zachęcam w komentarzach.

Mur berliński, rozpad ZSRR, odbudowa gospodarcza, wstąpienie do NATO i Unii Europejskiej. Tak wygląda, w telegraficznym skrócie, historia Europy Środkowo-Wschodniej (EWS) w ostatnim dwudziestoleciu. Ziarno demokracji przyniosło plony w postaci stabilnych rządów opartych na podziale i równowadze władzy w kilkunastu państwach regionu. Dla wielu państw EWS istotne było wyrwanie się spod rosyjskiej kurateli i utwierdzenie świeżo odzyskanej suwerenności. Wzoru i oparcia szukano głównie w krajach zachodnich oraz organizacjach międzynarodowych stworzonych przez te państwa.

Odbudowa gospodarek przyniosła znaczną poprawę sytuacji materialnej milionów ludzi w regionie. Często trudne reformy, kosztowne dla społeczeństw w pierwszej ich fazie, były niezbędne i z dużym sukcesem przeprowadzone. Akcesja do Unii Europejskiej wymuszała integrację przepisów prawa oraz modernizację państwa, przyczyniając się do wzrostu gospodarczego, zwiększenia wymiany handlowej oraz inwestycji zagranicznych. Wejście do NATO pozwoliło zaś państwom EWS przestać obawiać się nieustannie o swoją suwerenność, pozwalając skupić uwagę na innych problemach.

Silne Niemcy, choć mogło być lepiej

Zjednoczenie Niemiec położyło natomiast kres fikcji dwóch państw-jednego narodu. Zunifikowane państwo niemieckie potencjalnie zyskiwało większą siłę, w wymiarze wewnętrznym oraz zewnętrznym. Pierwszy z nich nie przyniósł spodziewanych efektów. Mimo transferu setek miliardów euro, dawne Niemcy Wschodnie straszą marazmem, bezrobociem i brakiem perspektyw dla zamieszkujących je ludzi. Powstała odpowiednia infrastruktura, ale nie poszły za nią miejsca pracy, nie powstały nowe firmy. Koszty integracji są ogromne, a efekty – niewielkie. Można powiedzieć, że zjednoczenie spowolniło rozwój Niemiec.

Zewnętrzny wymiar zjednoczenia to inna bajka. Niemcy odzyskały nie tylko Berlin, ale przede wszystkim swoją naturalną rolę jednego z liderów Europy. Nie można już lekceważyć Niemiec czy traktować ich tylko jako potęgi gospodarczej (casus Japonii). Niemcy odzyskują wpływy, wzrosło ich znaczenie i możliwości na arenie międzynarodowej (vide rozmowy stałej piątki RB  ONZ + Niemiec z Iranem).

Zwycięstwo wolnego rynku

Trzecią wartą uwagi konsekwencją upadku muru jest sukces kapitalizmu oraz wolnego rynku, dzięki którym dawni satelici bądź byłe republiki ZSRR szybko podnieśli się po latach komunistycznego zastoju gospodarczego. Gdy da się ludziom wolność i możliwości, wykorzystają je najlepiej jak potrafią. W Europie potrafili. I choć obecne spowolnienie gospodarcze mocno uderzyło w państwa EWS, nie podważa to w żaden sposób słuszności podjętych przez nie decyzji. Więcej, tzw. kryzys pokazał, że zatrzymanie się w połowie drogi nie jest skuteczne, a półśrodki czy brak rozwagi są kosztowne (vide Węgry). Jeśli ktokolwiek poniósł porażkę w wyniku spowolnienia gospodarczego, są to politycy (klasa polityczna), a nie model gospodarczy.

Z drugiej strony, na przykładzie gospodarki najlepiej widać, że osiągnięcia nie są trwałe. Powiedzieć, że inne kraje rozwijają się i reformują, więc i my musimy, żeby nie zostać w tyle, byłoby banałem. Rozwiązania wymagają nie tylko stare problemy, ale i pojawiające się nieustannie nowe wyzwania. Wymagają one od decydentów wiedzy i profesjonalizmu, a od partii politycznych zdolności do porozumienia w sprawach o strategicznym znaczeniu dla poszczególnych państw. Nie można sprowadzać polityki wyłącznie do walki pomiędzy przeciwnymi ugrupowaniami. Potrzebna jest także odwaga, w szczególności do przeprowadzenia reform, które mogą być niepopularne lub uderzać w silne i zorganizowane grupy społeczne.

Zagrożenia polityczne

W sferze politycznej, głównie dotyczącej suwerenności państw, pojawiają się zagrożenia, których nie można lekceważyć. Mniejsze państwa mogą czuć się niekomfortowo oddając coraz większe kompetencje Unii Europejskiej. Mogą również mieć trudności w radzeniu sobie z wielkimi korporacjami, częstokroć wielokrotnie bogatszymi od samych państw. Suwerenności zagrażają także inne czynniki: zbyt zależność gospodarcza lub energetyczna od jednego państwa oraz ambicje regionalnych potęg. Regionowi EWS może zagrażać w szczególności próba odbudowy przez Rosję strefy wpływów, poprzez ponowne objęcie „patronatu” nad swoimi byłymi satelitami.

Rozwiązaniem większości problemów byłoby wzmocnienie Unii Europejskiej i NATO, głównie realizacja zasady solidarności oraz jak najbardziej jednolite stanowisko ich członków. Bruksela powinna także pokazywać, co konkretnie robi z powierzonymi jej kompetencjami i jak odczuwają to zwykli ludzie. Obiecywana od dawna Europa obywateli jest nadal fikcją, która podminowuje społeczne poparcie dla tej niezwykle ważnej i pożytecznej organizacji.

Ryzykiem dla NATO jest natomiast przekształcenie się z sojuszu wojskowego w klub dyskusyjny, kolejną organizację polityczną skupiającą się na kompromisie i dialogu. Nie takie są założenia Paktu i nie ma potrzeby dublowania OBWE, tylko że w węższym gronie. Silne  NATO, posiadające wolę polityczną realizacji zasady wspólnej obrony każdego swego członka wszelkimi dostępnymi siłami, w dużym stopniu wzmacnia suwerenność państw EWS oraz bezpieczeństwo kontynentu.

Wykorzystać słabości jako siłę

Jeżeli silne organizacje międzynarodowe są tak istotne dla Europy Środkowo-Wschodniej, istnieje płaszczyzna do strategicznego porozumienia państw, które – co naturalne – często posiadają odmienne interesy i cele polityczne. Aby ulotny sukces dwudziestolecia po upadku muru berlińskiego utrwalić, potrzebna jest współpraca państw regionu. Celem powinno być, po pierwsze, powstrzymanie transformacji NATO w bezzębny klub dyskusyjny, utrzymanie roli Sojuszu jako głównego gwaranta bezpieczeństwa europejskiego oraz – co jest absolutnie kluczowe – utrzymanie dużego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w NATO i podtrzymywanie zainteresowania Waszyngtonu Sojuszem Północnoatlantyckim.

Po drugie, kraje EWS powinny sformować jednolity blok w ramach UE, aby skutecznie bronić wybranych wspólnych interesów. Jednym z nich jest liberalizacja wspólnego rynku, podtrzymanie zasady spójności, tj. transferu środków na rozwój biedniejszych regionów i rewitalizację miast oraz wsi. Ważne jest także bezpieczeństwo energetyczne, ale nie budowane w opozycji do Rosji. Zamiast bezcelowej „wojny” z rosyjskim gazem i ropą państwa EWS powinny skupić się na realizacji zasady solidarności, tj. stworzeniu infrastruktury i mechanizmów, które zapewnią dostawy surowców zagrożonym państwom.

Jak zatytułował swój artykuł nt. skutków upadku muru berlińskiego brytyjski Economist, „tak dużo udało się zyskać, tak wiele można stracić„. Niech będzie to pointą niniejszego wpisu, gdyż bardzo trafnie opisuje rzeczywistość.