Napad na dziennikarza nagrodzę

Aleksandr Podrabinek
Aleksandr Podrabinek

Myślę, że wiele mówi o wolności prasy w Rosji fakt, że dziennikarze narażają się na groźby i przemoc za przekazywanie informacji o przeszłości tak samo jak za aktualne doniesienia korupcji czy innych oskarżeniach wobec polityków. Taka właśnie sytuacja ma miejsce w przypadku byłego dysydenta i więźnia politycznego Aleksandra Podrabinka, który jest dziś straszony przez zorganizowanych przez organizację Nasi demonstrantów protestującym pod jego mieszkaniem. Według informacji agencji AP Podrabinek naraził się nacjonalistom, gdy skrytykował ich kampanię  przeciw restauracji „Antyradzieckiej” (Nasi żądali zmiany jej nazwy na coś bardziej patriotycznego).

W artykule cytowany jest obrońca praw człowieka Lew Ponomariew (który został pobity prawdopodobnie przez te same kręgi, które dziś grożą Podrabinkowi): „Państwo rosyjskie wytworzyło niepokojący mechanizm wykorzystywania kontrolowanej przez Jedną Rosję  młodzieżówki Nasi do atakowania wrogów. (…) Postępująca rehabilitacja Stalina jest zaprojektowana tak, by umożliwić Putinowi wejście w rolę autokratycznego przywódcy.”

Cofnijmy się w czasie, by przemyśleć ten problem. Nasi to organizacja stworzona i finansowana przez państwo, która nie jest wprawdzie oficjalnym aktorem na scenie politycznej, ale za jej działania odpowiada Kreml. Czy byłoby niesprawiedliwym twierdzenie, że rosyjski rząd wykorzystuje państwowe środki, by sponsorować stosowanie przemocy wobec dziennikarzy? Takie zachowanie stoi w sprzeczności z iluzjami, którymi łudzi się wielu zagranicznych partnerów Rosji. Wzmacniają je jeszcze zdarzenia takie jak miłe przemówienie Dimitrija Miedwiediewa czy przez Władimira Putina mówiącego o prawach własności i partnerstwie.

Nie przypuszczam nawet, że winą za rozbieżność między retorycznymi deklaracjami a stanem praw człowieka w Rosji należy obecnie obarczać przywództwo – społeczność międzynarodowa tak chętnie godzi się na taką sytuację, że trudno przypuszczać by ktokolwiek nie chciał utrzymać takiego status quo. Obojętność Europy połączona z kontaktami energetycznymi i amerykańskim resetem sowicie nagrodziła fatalne zachowanie.