Na Zachodzie przyjmują Noble i traktaty, a na Wschodzie… A na Wschodzie bez zmian

4209EU4
Kontrowersyjny kebab „Anty-Sovietski” w Moskwie

Ostatnimi czasy dyskusja dotycząca Rosji skupia się na jej pozycji w polityce globalnej. Według nowej koncepcji administracji amerykańskiej (opisana przez Zbigniewa Brzezińskiego w przedostatnim Foreign Affairs) poparcie ze strony Moskwy i współpraca z nią w rozwiązywaniu współczesnych problemów są kluczowymi czynnikami determinującymi skuteczne przezwyciężenie zagrożeń stojących przed społecznością międzynarodową. Rosja jest w niej przedstawiana jako element większej układanki, który posiada określoną pozycję w regionie, potencjał militarny i wolę polityczną do aktywnego rozwiązywania problemów globalnych (Afganistan i Iran). Według tej koncepcji, czynniki te predysponują Moskwę do ściślejszej współpracy z Zachodem, a w przyszłości umożliwią nawet członkostwo w zachodnich strukturach bezpieczeństwa. Nowa polityka Baraka Obamy spotkała się z dużą przychylnością ze strony Unii Europejskiej, jednakże wydarzenia ostatnich paru tygodni wskazują na ogrom wyzwań przed jakimi stoi Zachód.

Co ma wspólnego kebab z profesorem historii i wyborami lokalnymi w Rosji?

Na Placu Czerwonym w Moskwie, tuż obok mauzoleum Lenina stoi słynny hotel „Sovietski”. Po drugiej stronie ulicy znajduje się słynny kebab, który od dawna nieoficjalnie nazywany jest „Anty-Sovietski” – nie tyle ze względu na dysydencki klientelę, co raczej na położenie. Kilka tygodni temu właściciel lokalu postanowił, w ramach happeningu, użyć tego określenia jako oficjalnej nazwy i zamieścił ją na szyldzie wejściowym. Jednakże reakcja, z którą się spotkał przeszła jego najśmielsze oczekiwania.

Najpierw oficjalny protest wystosowała wspólnota weteranów drugiej wojny światowej, która w oficjalnym oświadczeniu oskarżyła właściciela kebabu o „propagowanie antysowieckiej propagandy” i „bezczeszczenie symboli narodowych”. W imię obrony historii Rosji, ruch ten poparła młodzieżówka Jednej Rosji – Nasi. Jej członkowie zarządzali oficjalnych przeprosin od właściciela lokalu lub opuszczenia kraju. Przez kilka tygodni organizowali pikiety pod jego domem wykrzykując antysemickie hasła (według Naszych pan Podrabinek – właściciel lokalu, miał żydowskie korzenie) i zastraszając jego rodzinę. Dopiero po interwencji obrońców praw człowieka i Ministra Spraw Zagranicznych Francji – Bernarda Kouchnera protesty ustąpiły. Warto jednak zauważyć, że Kreml nie potępił zachowania Naszych, a jedynym znanym stanowiskiem jest oświadczenie Putina, w którym za „zaistniałą sytuację” winił obie strony konfliktu.

Od dojścia do władzy Putina, ideolodzy Kremla w cyniczny sposób wykorzystywali symbolikę radziecką do odbudowy rosyjskiej państwowości. Ostatnie wydarzenia ukazują jednak, że Związek Radziecki, to coś więcej niż tylko symbole i nostalgia, to część rosyjskiej tradycji politycznej, którą należy bronić, a czasem nawet korzystać z jej dobrodziejstw.

Przykładem tej tożsamościowej schizofrenii Federacji Rosyjskiej, jest fakt wszczęcia w Archangielsku postępowania przeciwko profesorowi historii, który kolekcjonował materiały dotyczące „tajemniczych zaginięć” nazistowskich więźniów w radzieckich łagrach podczas drugiej wojny światowej. Strach przed rozliczeniem się z przeszłością oddziałuje jednak także na współczesne wydarzenia, czego przykładem mogą być ostanie wybory lokalne. Jedna Rosja, partia Putina, uzyskała w nich 70% głosów (45% według sondaży), a komuniści 13% (18% według sondaży). Fałszerstwa wyborcze w Rosji nigdy nie należały do rzadkości, ale już dawno nie były tak wyraźnie. Wydaje się, że rządzące elity, w okresie niepewności mogą coraz częściej sięgać po stare i sprawdzone metody w celu zachowania pełni władzy.

Gospodarka głupcze!

Problemy gospodarcze Rosji są znacznie większe niż się spodziewano. Według dostępnych danych za rok 2009, PKB skurczyło się o 10%, co daje jej niechlubne przedostanie miejsce w gronie państw WNP (Ukraina wypada najgorzej). Dla wielu, szok jest o tyle bardziej odczuwalny, że poprzedzony jest dziesięcioletnim okresem ciągłego wzrostu gospodarczego na średnim poziomie 7%. Wydaje się jednak, że Moskwa w tym czasie nie umiała wprowadzić koniecznych reform, a strach przed otwarciem własnej gospodarki obniżył konkurencyjność rosyjskich firm i ukazał jej archaiczny charakter (olbrzymie uzależnienie budżetu od cen surowców, brak inwestycji). Pomimo tych trudności, Moskwa płynie pod prąd. Pytanie czy starczy jej sił by dotrzeć do brzegu?

Niedawno podpisane porozumienie o utworzeniu unii celnej pomiędzy Federacją Rosyjską, Białorusią i Kazachstanem zostało zakomunikowane w Moskwie jako wielki sukces. Jedyny problem w tym, że krok ten znacząco oddala członkostwo Rosji w Światowej Organizacji Handlu. Negocjacje Moskwy w sprawie jej ewentualnego członkostwa w WTO trwają od 1993 roku, a ich przebieg można porównać do sinusoidy. Kreml często zrywał negocjacje, oskarżając jednocześnie Waszyngton o celowe sabotowanie porozumienia. Po dojściu do władzy Miedwiediewa, prace nad członkostwem Rosji w Światowej Organizacji Handlu wyraźnie przyspieszyły i jeszcze wczesną wiosną komentatorzy przywidywali zakończenie wzajemnych rozmów do połowy 2010 roku. Jednakże nowa Rosyjsko-Białorusko-Kazachska unia celna dała podstawy Moskwie do renegocjacji wszystkich porozumień. Należy przy tym stwierdzić, że Stany Zjednoczone i Unia Europejska do końca przekonywały Kreml o możliwości wprowadzenia dodatkowych ustaleń do już istniejących porozumień, jednakże Moskwa 14 października słowami prezydenta Miedwiediewa, kategorycznie zażądała rozpoczęcia nowego procesu negocjacyjnego, oddalając przyszłe członkostwo w WTO o kolejne 2-3 lat.

Oby się udało

Rosja wciąż stanowi dla Zachodu wyzwanie, z którym nie może sobie poradzić. Powyższe przykłady wskazują na to, że Kreml me swój własny pomysł na współpracę z Brukselą i Waszyngtonem. Być może problem nie tkwi we współczesnych stosunkach, ale w latach dziewięćdziesiątych, kiedy nieufność do Moskwy i niezrozumienie były głównymi czynnikami kształtującymi politykę Zachodu wobec Rosji. Polityka Obamy ma na celu ustanowienie podstawowej płaszczyzny porozumienia i zbudowanie wzajemnego zaufania. Pytanie tylko, czy tego samego chce Rosja?

***

Emil Zacharczuk jest nową twarzą w gronie autorów portalu PolitykaGlobalna.pl . Jest absolwentem stosunków międzynarodowych na UMCS w Lublinie, a obecnie kończy podyplomowe studia na Uniwersytecie Edynburskim. Koniecznie odwiedźcie jego blog.