Krajobraz z rurą w tle, czyli konsekwencje Gazociągu Północnego

orzel-400
Czy niedługo Polska znów znajdzie się między młotem, a kowadłem?

W rosyjskiej prasie pojawiła się ostatnio wypowiedź Władimira Putina na temat niemiecko rosyjskiego gazociągu, który połączy Rosję i Niemcy w nierozerwalnym, gazowym uścisku. Mowa oczywiście o gazociągu północnym znanym również pod nazwą Nord Stream. Premier Putin oświadczył, ze realizacja projektu powinna pójść zgodnie z planem. Znając sceptyczne stanowisko Szwecji i Estonii, przez których wody terytorialne przebiegać ma gazociąg, optymizm Putina jest co najmniej zastanawiający. Być może premier opracował już plan, dzięki któremu stanowisko Sztokholmu i Tallinna będzie można zignorować, lub używając odpowiednich środków, zmienić na przychylne.

Gazowa oś Berlin-Moskwa

Berlin i Moskwa podpowiadają, że budowa gazociągu Nord Stream, którego podstawowym zadaniem będzie transport syberyjskiego gazu z Rosji do Niemiec z pominięciem tradycyjnych krajów tranzytowych, jest projektem czysto ekonomicznym, że projekt wykazuje zupełny brak aspektu geopolitycznego. W czasie, kiedy zaangażowanie światowego supermocarstwa w konflikt w Afganistanie, Iraku, potencjalnie w Iranie, było odpowiedzią na zagrożenia wynikające z współczesnej geopolityki, Niemcy i Rosjanie zgodnie twierdzą że ich wspólne przedsięwzięcie jest pozbawione tego wymiaru oraz, że projekt nie jest wymierzony w kraje europy środkowej i wschodniej. Mocno zastanawiające.

Zakładając, że Rosjanom chodzi jedynie o wyeliminowanie opłat tranzytowych, nawet w tym przypadku nie można powiedzieć, że projekt nie jest wymierzony przeciwko środkowoeuropejskim stolicom. Oczywiście gdyby był to jedyny cel i idea projektu, sceptyczne stanowisko Warszawy nie byłoby usprawiedliwione. Rosyjsko niemiecki projekt, którego większościowym udziałowcem będzie strona rosyjska, może jednak zostać użyty, jako narzędzie uskuteczniania tradycyjnej polityki. Nie są to bezpodstawne domysły, lecz rzeczywistość, czego przykładem były rosyjsko ukraińskie wojny gazowe, których skutki odczuła również Europa zachodnia.

Biorąc pod uwagę aspekt geopolityczny projektu, nie dziwi fakt, że Rosjanie zapewniają o jego braku, nie dziwi również, że zgadzają się z nimi Niemcy, którzy dostali darmową próbkę tego co mogłoby ich czekać w razie ewentualnego konfliktu Moskwy z Warszawą, bądź Kijowem. Powinien natomiast dziwić, a właściwie zastanawiać fakt, iż Warszawa zdaje się tym zapewnieniom całkowicie ufać.

Dania i Finlandia wyłamują się z koalicji „antygazociągowej”

Koalicja państw, które podzielały stanowisko Polski względem gazociągu, bardzo szybko topnieje.
Pierwszym krajem, który zdecydował o przełamaniu impasu, została Dania. Oficjalne zastrzeżeniem Kopenhagi było potencjalne zagrożenie ze strony projektu dla środowiska naturalnego. Wygląda na to, że wątpliwości ojczyzny Hamleta zostały rozwiane, pytanie tylko czy sprawcą był niezależny raport ekspertów, czy raczej nieupublicznione rosyjsko-niemieckie ustępstwa. Możemy z całą pewnością wykluczyć zmowę Kopenhagi z Berlinem, względem kwietniowego wyboru szefa NATO dlatego, że Dania wyraziła zgodę na ułożenie rury w jej strefie ekonomicznej dopiero w październiku, jednak bezinteresowne ustępstwa są zjawiskiem rzadko spotykanym w stosunkach międzynarodowych.

Kolejnym państwem, które w wyniku badań przedstawionych im prze specjalistów, rozważa zmianę stanowiska na temat projektu, to Finlandia. Widocznie, październikowe rozmowy premiera Putina z przedstawicielami fińskiego rządu okazały się owocne. Rozmawiano o problemach okresu kryzysu, wspólnych przedsięwzięciach oraz współpracy energetycznej, szczególnie ten ostatni aspekt jest niezwykle istotny dla uzależnionej w 100% od rosyjskiego gazu, oraz w 70% od rosyjskiej ropy, Finlandii. Być może dlatego, premier Putin wspomniał w trakcie rozmów,  temat możliwości dopuszczenia Finlandii do udziałów w rosyjskich złożach Stockmana na morzu Barentsa. Nowo powstające, Finlandzkie centrum kultury w Sankt Petersburgu z pewnością nie odgrywa większej roli w procesie zmiany stanowiska rządu w Helsinkach.

Oczywiście są to spekulacje, jednak wygląda na to, że każdy ma swoją cenę, natomiast początkowe, negatywne stanowisko stanowi świetną pozycję wyjściową do dalszych, indywidualnych negocjacji .

Geopolityka w wydaniu rosyjskim

Aby zrozumieć dążenia Kremla do utworzenia narzędzia uskuteczniania własnej polityki, należy zastanowić się nad problemami wynikającymi z rosyjskiej geopolityki. Jeżeli poddamy analizie wszystkie aspekty rosyjskiej geografii politycznej, jeden z nich wyraźnie wysuwa się na pierwszy plan. Mowa, oczywiście o ogromnym terytorium Rosji, które automatycznie determinuje pewne, określone działania Moskwy i kreśli nadrzędne wytyczne, na których Kreml opiera swoje strategiczne decyzje. Rozległe połacie terenów Rosji odegrały decydującą rolę w ewolucji rosyjskiej państwowości, oraz w kształtowaniu specyficznej formy społeczeństwa, które tworząc oddalone od siebie o setki kilometrów skupiska, miało tendencję do preferowania silnych, zapewniających odpowiednią opiekę, autorytarnych rządów.

Motorem działania Moskwy jest niewątpliwie czynnik samozachowawczy. Rosja, mając tak rozległe terytorium, nie posiada wystarczającej ilości naturalnych barier, aby skutecznie oprzeć się dobrze przygotowanej i zaplanowanej interwencji, przeprowadzonej przez odpowiednio przygotowanego przeciwnika. Aby należycie rozumieć i interpretować rosyjskie działania należy zdać sobie sprawę z tej prostej zależności. Historycznie, ekspansja zachodnia Moskwy była w jej oczach działaniem mającym na celu zapewnienia sobie względnego bezpieczeństwa. Optymalnym rozwiązaniem dla Kremla, było utworzenie wokół Rosji, szeregu państw buforowych, które obsadzone przychylnymi rządami pełniłyby rolę pierwszej linii obrony przed ewentualnym atakiem.

Jeżeli przyjmiemy, że naturalnym wektorem rosyjskiej ekspansji jest zachód, czyli Europa wschodnia, Gazociąg Północny doskonale wpisuje się w rolę katalizatora moskiewskich wpływów w tym regionie. Mimo jednoznacznych zapewnień dwóch największych udziałowców projektu, Berlina i Moskwy.

Rosja i Niemcy: koncert mocarstw w Europie Środkowej?

Wszystko wskazuje na to, że Nord Stream jednak powstanie, Rosjanom pozostaje jedynie przekonać Szwedów i ewentualnie Estończyków. Jeżeli, wbrew temu co obecnie mówi Moskwa, Rosjanie skorzystają w przyszłości z możliwości, które Nord Stream im oferuje, gdy zdarzy się ku temu odpowiednia okazja, Berlin będzie miał ograniczoną możliwość odpowiedzi, gdyż wiązałoby się to z zakręceniem gazowego kurka.

Berlin jest przekonany, że zrobił doskonały interes integrując Polskę w struktury UE, umiejętnie korzystając z soft power. Właściwie, dla Polski jest to również dobry interes ponieważ gwarantuje bezpieczeństwo przed ekspansją militarną ze strony obecnie przychylnego sąsiada, nie gwarantuje natomiast bezpieczeństwa przed ekspansją ekonomiczną i kulturową. Oczywiście mowa tu, nie o bezpośredniej propagandzie, lecz o subtelnej grze psychologicznej popartej odpowiednią kampanią przemysłu filmowego, oraz zaprzyjaźnionych mediów i organizacji pozarządowych, której obecnym niekwestionowanym liderem są Stany Zjednoczone.

Zakładając, że Rosja w długoterminowej perspektywie osiągnie swe strategiczne cele, upora się z przejściowo zaognioną sytuacją na Ukrainie, w Gruzji, oraz ureguluje sprawy na Białorusi, Moskwa będzie mogła poświęcić swą, dotychczas rozproszoną uwagę oraz odpowiednio zwiększone środki, aby zająć się skutecznym poszerzaniem własnych wpływów nad Wisłą.

Kiedy to nastąpi, niemiecka i rosyjska soft power po raz kolejny w historii zetrą się w przestrzeni społeczno-politycznej Polski, podobnie jak miało to miejsce tuż przed rozbiorami I Rzeczypospolitej w XVIII wieku, lecz w nieco odmiennej konfiguracji. Jak owo starcie wpłynie na samą Polskę i Polaków możemy jedynie spekulować. Doświadczeni historią możemy jednak pokusić się o wielce prawdopodobne stwierdzenie, że wszelkiego rodzaju próby nacisków ze strony naszych dwóch największych sąsiadów spotkają się ze zdecydowanym oporem.

Czyżby Polska skazana była, na niekończący się koncert swoich dwóch największych sąsiadów?