Celowo zapomniana minister

farah_smallPrzed kilkoma dniami Marzieh Vahid-Dastjerdi została ministrem zdrowia w Iranie. Twierdzi, a wtóruje jej przy tym całkiem spora rzesza mediów, że jest pierwszą kobietą w historii kraju, która zasiadła w jego gabinecie. Prawie – jest bowiem druga w tym względzie.

Pierwszą kobietą na stanowisku ministra w Iranie była Dr. Farrokhroo Parsa. Fakhr-e Afagh Parsa – matka – była założycielką pierwszego w Iranie pisma dla kobiet „Jahan-e Zan” (Świat Kobiety). Zapewne od niej wyniosła Farrohkroo liberalne wychowanie. Przez większość swojego dorosłego życia, szczególnie zaś od 1963 roku kiedy została członkiem Madżlisu, zawzięcie lobbowała na rzecz równouprawnienia kobiet oraz zniesienia praw jawnie godzących w emancypację.

Urodziła się w mieście Kom. Z Teheranu wygnano jej rodzinę za poglądy matki, które nie w smak były ówczesnemu premierowi. Zdobyła wszechstronne wykształcenie z dziedziny medycyny, biologii i fizyki. Karierę zawodową rozpoczęła jako nauczycielka biologii w Liceum im. Joanny d’Arc w Teheranie. Jednym z jej uczniów był późniejszy król Mohamed Reza Pahlavi.

Funkcję wiceministra pełniła od roku 1965 w resorcie edukacji. Na stanowisko ministra edukacji została zaprzysiężona 27 sierpnia trzy lata później jako pierwsza kobieta w historii kraju. Można śmiało rzec, że emancypacji, o którą tak walczyła, doświadczyła na własnej skórze. Niestety na własnej skórze odczuła także bezwzględność rewolucji która nadeszła dekadę później.

Za „szerzenie rozpusty na ziemi i walkę z Bogiem” została w 1980 roku rozstrzelana. Ostatni jej list z więzienia, który adresowała do dzieci, brzmiał tak: „Jestem lekarzem, więc nie lękam się śmierci. Śmierć to tylko chwila, nic więcej. Gotowa jestem prędzej przyjąć śmierć z otwartymi ramionami niż dać się zasłonić [czadorem – przyp. autora]. Nie będę biła pokłonów tym, którzy oczekują ode mnie skruchy i żalu za pół wieku starań jakie włożyłam w walkę o równość pomiędzy mężczyznami, a kobietami. Nie jestem gotowa na przyodzianie czadoru i zrobienie kroku wstecz w dziejach”.

Sąd rewolucyjny uznał ją także za kulisami winną oszustw majątkowych oraz szerzenie korupcji w ministerstwie. Po egzekucji rządowa prasa zarzucała Dr. Farrokhroo Parsie wiarę w bahaizm – przez muzułmanów traktowany jak herezja, który rzeczywiście był wówczas kolebką emancypantek. Oszczerstwo to zostało jednak wiele lat później zdementowane przez siostrzenicę pani doktor – Royę Parsay.

Spychanie pierwszej w Iranie minister w dół drabiny społecznej i jawne kłamstwa produkowane przez rząd duchownych zdają się trwać do dziś. Czyżby jednak zepchnięto ją na tyle nisko, że przyzwala się uznać ją za nigdy nie żyjącą i nie sprawującej ministerialnych funkcji? Twierdzenie obecnej, świeżo upieczonej minister zdrowia Marzieh Vahid-Dastjerdi, że jest pierwszą w historii Iranu kobietą w rządzie może o tym najdobitniej świadczyć. Z drugiej strony, być może rząd biorąc pod uwagę rewolucyjne nastroje w państwie nie chce wskrzeszać pamięci o Farrakhroo Parsie, którą sprawnie można by przecież uczynić narzędziem w rękach „zielonej rewolucji”. Działanie rządu zdaje się być logiczne, ale nieszczere. Warto wszak pamiętać o prawdziwej historii, nie tylko tej tworzonej doraźnie na potrzeby reżimu.