Wesoły Žižek o Chavezie i Simpsonach

Slavoj  Žižek
Slavoj Žižek - błyskotliwy i prowokujący, choć nie zawsze mówiący z sensem.

Skoro w poprzedniej notce ostro pojechałem po Hugo Chavezie, to teraz go trochę pobronię. A żeby było zabawniej, to będę go bronił przed Slavojem Žižkiem. Bo właśnie przed chwilą skończyłem nadrabiać zaległości i przeczytałem wywiad Macieja Stasińskiego ze słoweńskim filozofem, który opublikowała ubiegłotygodniowa „Gazeta Świąteczna”.

No, Žižek jak to Žižek w swych medialnych wcieleniach: nieodmiennie błyskotliwy, prowokujący, niespójny i zaprzeczający sobie w co drugim zdaniu, ale uroczy jak cholera. I przecież za to go lubimy, nieprawdaż? Ale tak się akurat złożyło, że w rozmowie dla Świątecznej kolega Slavoj wypowiedział kilka bezsensownych zdań na temat Hugo Chaveza. Chociaż również jestem coraz bardziej krytycznie nastawiony do boskiego Hugona, to jednak wciąż irytują mnie brednie wypowiadane na jego temat. A jeśli wypowiada je facet, który był kojarzony jeszcze niedawno z sympatią dla wenezuelskiego prezydenta, to jednak trzeba by parę rzeczy sprostować. A tak na marginesie to jestem ciekaw, czy Žižek autoryzuje te wszystkie wywiady, czy to może jakieś mroczne techniki hipnotyczne Macieja Stasińskiego spowodowały, ze powiedział to, co powiedział… Zresztą nieważne, przejdźmy do rzeczy.

Rzecze Slavoj:

Sam nie mam żadnych złudzeń co do Chaveza. Moim zdaniem chyli się ku upadkowi. Już używa armii, żeby farmerzy nie mogli eksportować żywności, wskazuje, które książki są dobre, a które nie. Zakazał emisji serialu „Simpsonowie”, bo to rzekomo raniło moralność społeczeństwa. To taki Fidel Castro, ale bogaty. On gra kartą antyamerykańską za amerykańskie dolary, bo sprzedaje USA ropę.

Zacznijmy od początku, od biednych farmerów przeciwko którym Chavez „użył armii”. Žižkowi chodzi zapewne o sprawę ze stycznia 2008 roku, kiedy w swoim przemówieniu Chavez zagroził nacjonalizacją prywatnym zakładom mleczarskim, jeśli nie zaczną dostarczać mleka na rynek krajowy, zamiast tego sprzedając je za wyższą cenę na rynki zagraniczne. Zagroził także, że w razie oporu, „nie zawaha się użyć wojska”. Z tego co mi wiadomo, wojska nie użył i masakry „biednych farmerów” nie dokonał, co nie przeszkadza oczywiście Slavojowi twierdzić, że było dokładnie odwrotnie. Żeby było śmieszniej w tym samym czasie, kiedy wenezuelski prezydent wypowiadał swoje groźbyy, Žižek napisał tekst, gdzie wychwala Chaveza, pisząc m. in.:

Warto zwrócić uwagę, że droga, na którą w 2006 roku wszedł Hugo Chávez, jest całkowitym przeciwieństwem sposobu wybranego przez postmodernistyczną lewicę: nie stawiał oporu władzy, tylko po nią sięgnął. I najstraszniejsza rzecz: teraz, kiedy odczuł ekonomiczne skutki „oporu” kapitału wobec jego rządów (tymczasowe niedobory niektórych towarów w subsydiowanych przez państwo supermarketach), ogłosił plan połączenia 24 popierających go partii w jedną. Nawet niektórzy spośród jego sojuszników sceptycznie odnieśli się do tego pomysłu. To ryzykowne posunięcie zasługuje jednak na pełne poparcie (…)

Prawda, że zabawne? Ok, to jedziemy dalej. „Simpsonowie”. Oczywiście Chavez nie zakazał pokazywania tego serialu. To znowu – komiczne sie to robi coraz bardziej – sprawa z początku ubiegłego roku. Wenezuelska telewizja Televen ogłosiła, że z powodu skarg wielu widzów zaprzestaje odtwarzania „Simpsonów” o 11 rano, gdyż jest to nieodpowiednia pora na wyświetlanie kreskówki skierowanej raczej do starszych widzów. Na jego miejsce wszedł – ha ha – „Słoneczny Patrol”. Co ma z tym wspólnego Chavez? No dalibóg nie wiadomo. Ale słoweński filozof niestety ośmiesza sie jeszcze bardziej, bo – tak, tak, zgadliście – telewizja Televen po prostu przesunęła „Simpsonów” na późniejszą porę. Teraz pokazuje serial o godzinie 20.

Teraz książki. Owszem wskazywanie, przez głowę państwa, jaka literatura jest cacy, a jaka be, jest kuriozalne. Warto jednak zwrócić uwagę, że skoro najpierw Chavez „nauczył” biedotę czytać (tu możecie znaleźć statystyki UNESCO na ten temat, a w skrócie: Adult Literacy Rate / 1990: 89,8 proc / 2001: 93 proc. / 2007: 95,2), to może nie ma nic specjalnie złego w tym, że zasugeruje jej również, co jego zdaniem czytać powinna. Niech inni proponują własną listę lektur – what’s the problem?

Uff. Uwag Slavoja, że jak się z kimś handluje to nie można go krytykować oraz jego paternalistyczno bełkotliwego zdania o „faszystowsko-populistyczno-lewicowym latynoamerykańskim reżimie” (WTF?) nie będę komentował, bo wydaje mi się, że komentują się same. No, naprawdę, Maciej Stasiński musi mieć ogromną moc, ze w jego towarzystwie inteligentny, fajny facet w krótkiej wypowiedzi tak odlatuje w kosmos. No. A ze zdaniem Žižka, że Chavez chyli się ku upadkowi akurat się zgadzam. Ale nie znaczy to jeszcze, żeby gadać o wenezuelskim prezydencie niestworzone głupoty.