Przewodnik po rosyjskich manipulacjach

rosja_plakatPrzy okazji polsko-rosyjskiej wojny historycznej warto zebrać wszystkie zarzuty ze strony naszego sąsiada i poddać je weryfikacji. Zapewne nagrody prezydenta Miedwiediewa dla propagatorów „prawdziwej historii” nie otrzymam, ale nie wątpię w sens takiej publikacji. Wybrałem cztery najczęściej pojawiające się zagadnienia. Odpowiedzi nie są rozbudowane ponad miarę, bo każde z poniższych zagadnień może być tematem osobnego tekstu, a moim celem jest napisanie pewnego rodzaju szybkiej ściągawki.

1. Kwestia /40/60/100 tysięcy zamordowanych żołnierzy bolszewickich w polskich obozach w czasie wojny polsko-bolszewickiej

Skąd to się wzięło?
Informacje takie czasami ukazują się w rosyjskiej prasie jako wytłumaczenie Katynia.

Ostatnio: za tvn24.pl
„W latach dwudziestych na terytorium okupowanym przez Piłsudskiego więzionych było 100 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej. Ci żołnierze umierali z głodu: ich specjalnie nie karmili, patrzyli jak umierają… – mówi prof. Natalia Narocznicka z utworzonej przez rosyjskiego prezydenta komisji ds. przeciwdziałania próbom fałszowania historii na szkodę Rosji. – Dlaczego tego się nie zalicza Polakom? – pyta na łamach “Komsomolskiej Prawdy”.

Zdaniem rosyjskiej historyk, “był to pierwowzór faszystowskiego obozu koncentracyjnego”. – Polacy nie chcą o tym pamiętać, a od nas wymagają przeprosin – dodaje.”

Jeńcy bolszewiccy znaleźli się w polskich obozach w czasie wojny polsko-bolszewickiej (1919-1921). Rzeczywiście, nie wszyscy jeńcy wrócili do swoich domów.

Jak było naprawdę?

W tej sprawie nie powinno być żadnych kontrowersji. Śmierć bolszewickich była przedmiotem polsko-rosyjskich badań.. Z polskiej strony była to Dyrekcja Archiwów Państwowych, z rosyjskiej Federalna Agencja ds. Archiwów Rosji. Prezydentem w tamtym czasie był Wladimir Putin. W 2004 roku wydano dokument “Krasnoarmiejcy w polskom plenu w 1919–1922 g. Sbornik dokumentow i materiałow”.

Liczbę jeńców oszacowano na 80-85 tysięcy.
Liczbę zmarłych – wg Polaków – 16-17 tysięcy, wg Rosjan – 18-20 tysięcy.

Z ustaleń wynika również, że jeńcy ginęli nie w wyniku eksterminacji, a przyczyna ich śmierci były choroby zakaźne. Ich problem nie dotyczył tylko obozów jenieckich, a całej ówczesnej Europy. W latach 1918-1919 grypa „hiszpanka” spowodowała śmierć kilkudziesięciu milionów osób na całym kontynencie.

Powiedzieć oczywiście możemy, że jest nam przykro, gdyż przepełnienie obozów jenieckich powstrzymywaniu epidemii nie pomogło, ale podawane liczby – 40, 60 czy 100 tysięcy, nie mają z rzeczywistością nic wspólnego. Co więcej, ci żołnierze nie byli mordowani, jak to sugerują rosyjscy historycy.

Z drugiej strony trzeba odnotować, ze Rosja bolszewicka wzięła do niewoli 45 tysięcy żołnierzy, z czego do Polski powróciło 26 tysięcy. Śmiertelność w rosyjskich obozach była zatem o wiele wyższa.

2. Polska jako pierwszy sojusznik Hitlera

Skąd to się wzięło?
To zarzut pojawiający się w ostatnich tygodniach.

Za tvn24.pl

„Film “Sekrety tajnych protokołów” Wadima Gasanowa Rosjanie wyemitowali w sobotę. ZSRR był ostatnim krajem, który zawarł pakt o nieagresji z Niemcami. Podobne układy i tajne protokoły były normą europejskiej polityki w tamtych latach – podkreślono w filmie.

Jako pierwsza – zaznaczono – z hitlerowskimi Niemcami porozumiała się Polska. W filmie nie wspomniano, że wcześniej – w 1932 roku – Polska zawarła pakt o nieagresji z ZSRR i respektowała go do końca, czyli do radzieckiego najazdu 17 września 1939 roku.

Według autora filmu, Polska prowadziła tajne rozmowy z Niemcami od jesieni 1933 roku, a ich tematem była walka z komunizmem.

– 26 stycznia 1934 roku ambasador Polski w Berlinie Józef Lipski i szef MSZ Niemiec Konstantin von Neurath podpisali deklarację o niestosowaniu przemocy. Polska stała się pierwszym w świecie sojusznikiem politycznym hitlerowskich Niemiec”

Jak było naprawdę?

Prawdą jest, że Polska miała podpisany pakt o nieagresji z III Rzeszą. Taki sam dokument obowiązywał również w stosunkach ze Związkiem Radzieckim.

Jeżeli posiadanie paktu o nieagresji z III Rzeszą jest dowodem bycia w sojuszu, to oznaczałoby, że ZSRR był również sojusznikiem Polski … do 17 września 1939. Związek Radziecki napadł na własnego sojusznika! Rozumowanie rosyjskie jest w tym względzie szczególne. Przyjęcie tezy, że pakt o nieagresji świadczy o sojuszniczych relacjach, oznaczałoby, iż Polska była w sojuszu zarówno z III Rzeszą, jak i ZSRR.

Czy Polska prowadziła rozmowy z Niemcami?

Nie, to Niemcy prowadzili rozmowy z Polakami. Polacy nie mieli wobec Niemiec żadnych żądań ani zobowiązań. To Hitler – po sukcesie w Monachium w 1938r – chciał uzyskać Gdańsk oraz zaatakować Związek Radziecki. Polacy wielokrotnie odmawiali ustami ministra spraw zagranicznych Józefa Becka. Ribbentrop w prywatnej rozmowie mówił do polskiego ministra: „Pan jest tak uparty w sprawach morskich. Morze Czarne także jest morzem”. Polacy z oferty niemieckiej nie skorzystali.

Trzymanie „równej odległości” między Berlinem i Moskwą było jednym z filarów polskiej, jak się później okaże – nieskutecznej, polityki zagranicznej. Wejście w sojusz z Hitlerem nieuchronnie – zdaniem ówczesnych elit – zakończyłoby się wasalizacją i utratą niezależności. Ponadto Polskę obowiązywał układ o nieagresji z 1932 roku. Ze strony II RP Związkowi Radzieckiemu nie groziło jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Co więcej, marszałek Piłsudski, po dojściu Hitlera do władzy, s proponował przeciwko Niemcom wojnę prewencyjną.

Układ o nieagresji Niemcy wypowiedzieli Polsce 28 kwietnia 1939 roku. Związek Radziecki, można tak powiedzieć, zrobił to 17 września.

Polscy historycy (m.in. Tomasz Nałęcz) rozważali niekiedy, co by się stało, gdyby Polska poszła „pod rękę” z Hitlerem. Na pewno w 1939 roku Związek Radziecki nie był gotowy do wojny. Najzdolniejszych dowódców zamordowano w czasach wielkiej czystki częstokroć pod zarzutem bycia niemieckimi agentami…

Polska, a odzyskanie Zaolzia w 1938 roku
Często Rosjanie, na poparcie swojej tezy o polsko-hitlerowskim sojuszu, powołują się na rozbiór Czechosłowacji w 1938 roku. W Monachium Niemcy uzyskały Sudety, a zaraz potem swoje ultimatum wobec Zaolzia zgłosili Polacy – Czesi je przyjęli. Należy naturalnie wspomnieć, ze to Czechosłowacy pierwsi złamali ustalenia z Polakami o plebiscycie jeszcze za czasów wojny polsko-bolszewickiej, a potem wykorzystali dramatyczne położenie Polaków w lipcu 1920 i następnie przejęli Zaolzie na podstawie dokumentu podpisanego przez premiera Grabskiego w Spa, przy okazji nie wywiązując się z obietnicy przepuszczenia broni dla Polaków . Pomimo tej wzajemności, z takiej formy odzyskania terytorium Polacy nie powinni być dumni. Polacy wykorzystali sytuację, ale nie ma żadnych przesłanek pozwalających stwierdzić, że była to polsko-niemiecka skoordynowana akcja Można nawet dopatrywać się w tym incydencie motywów antyniemieckich, dochodziło do niemieckiej dywersji w czasie wkraczania polskich wojsk. Przez 11 miesięcy tamtejszy przemysł pracował dla Polski, a nie dla III Rzeszy Na pewno Czechosłowaków opuścili Związek Radziecki i Francja, którzy w tamtym okresie, mieli wobec tego państwa zobowiązania sojusznicze.

Zarzut, że Polska była aktywną sojusznikiem Hitlera byłby nawet zabawny, gdyby nie był głupi. Szczególnie, że po traktacie w Rapallo (1922) aktywna współpraca Niemiec i ZSRR jest niezaprzeczalnym historycznym faktem. W tym kontekście wspomnieć należy m.in. o niemieckim sprzęcie i ludziach na poligonach rosyjskich.

3. Związek Radziecki nie jest odpowiedzialny za mordy w Katyniu/Niemcy są współodpowiedzialni za mordy w Katyniu

Skąd to się wzięło?
O tym, że Polaków w Katyniu zamordować mieli Niemcy uczono w komunistycznej Polsce przez ponad 40 lat. W latach 90-tych Rosjanie oficjalnie przyznali się, a w 1993 r Borys Jelcyn nawet przeprosił. Nie przeszkadzało to w umorzeniu śledztwa w tej sprawie oraz powstawaniu publikacji sugerujących, ze ponad 20 tysięcy Polaków zamordowali naziści.

Ostatnio na temat tej sprawy wypowiedziała się profesor Natalia Narocznicka Cytuję za stroną internetową RMF FM.

„Tam jest nasz ślad, ale tam jest także i ślad niemiecki – stwierdziła profesor Natalia Narocznicka z utworzonej przez Dmitrija Miedwiediewa komisji ds. przeciwdziałania próbom fałszowania historii na szkodę Rosji. Historyk obarczyła Niemcy współodpowiedzialnością za mord radzieckiego NKWD na polskich oficerach w Katyniu w 1940 r.”

Jak było naprawdę?
Pani profesor ma rację. Jeden z katów Berii posługiwał się niemieckim pistoletem Walter. Na tym kończy się fizyczny udział Niemców w tej zbrodni.

Trzeba jednak przyznać, że akcje przeciwko polskiej inteligencji były równocześnie prowadzone przez ZSRR oraz Niemców (w ramach akcji AB). Może o tę winę chodziło pani profesor Narocznickiej?

Sprawa jest na tyle oczywista, ze nie wymaga dalszego komentowania.

4. Po 17 września Związek Radziecki zajął „terytorium imperium rosyjskiego” i zaopiekował się Ukraińcami i Białorusinami

Skąd to się wzięło?
Już oficjalne tłumaczenie radzieckiej interwencji, przekazane polskiemu ambasadorowi w Moskwie 17 września 1939, opierało się na tezie, że państwo polskie przestało istnieć, ZSRR nie obowiązują żadne traktaty, a Białorusinami i Ukraińcami należy się zaopiekować. Ziemie te ładnie nazwano „zachodnią Białorusią i zachodnią Ukrainą”.

Rosjanie uważają również, ze Polska okupowała ziemie radzieckie.

Za RMF FM.
„Rosyjska historyk zaznaczyła także, że zachodnia Ukraina, na terytorium której 17 września 1939 r. wkroczyła Armia Czerwona, a którą Warszawa nazywa Polską Wschodnią, była terytorium imperium rosyjskiego okupowanym przez Polskę Józefa Piłsudskiego.”

Jak było naprawdę?
W momencie radzieckiego ataku funkcjonował rząd polski i walczyło wojsko polskie. Działała również polska dyplomacja. Polska przegrywała, ale się broniła. Nie można zatem znaleźć uzasadnienia dla tezy, ze II RP przestała istnieć jako państwo, a wszelkie trakty podpisane stały się niezobowiązujące. ZSRR złamał pakt o nieagresji oraz zapisy traktatu ryskiego. Związek Radziecki zaatakował Polskę bez wypowiedzenia wojny.

„Zachodnia Ukraina” i „zachodnia Białoruś” to terminy wymyślone przez radziecką propagandę. W czasach II RP funkcjonowała Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy i Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi. Z drugiej strony, na terenie naszego państwa działała również prawicowa Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów.

O ile można dyskutować o prawach (niepodległość? Autonomia?) Ukraińców do ziem, w których stanowili większość – a były to 3 województwa dawnej Rzeczpospolitej, o tyle ciężko odnaleźć prawa ZSRR do tych terenów. Podobnie jak do Litwy, Łotwy czy Estonii.

W traktacie brzeskim, podpisanym w marcu 1918, Rosja bolszewicka zrzekła się praw do Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy, Białorusi, Finlandii i dużej części Zakaukazia.

Granica polsko-bolszewicka została ustalona w traktacie ryskim podpisanym w marcu 1921 roku, będąca oficjalnym zakończeniem wojny polsko-bolszewickiej.

Powyższe dokumenty dowodzą, że ZSRR nie miał żadnych praw do polskich ziem wschodnich – sam się ich zrzekł i to w dodatku dwa razy. Nie ma mowy o żadnym okupowaniu radzieckich terytoriów.

Pani Narocznicka mówi, że to terytoria imperium rosyjskiego okupowane przez Polskę. Przecież w 1939 roku nie istniało już żadne imperium rosyjskie, a ostatniego cara, wraz z jego rodziną, zabili bolszewicy. Poza tym nie wszystkie zajęte przez Armię Czerwoną tereny należały do carskiej Rosji. Przykładem może być tutaj zajęcie części Galicji z Lwowem, które były częścią Austro-Węgier.

Pozostaje jeszcze kwestia „opieki nad bratnimi narodami”. Jak już pisałem wyżej – w kwestii ukraińskiej autonomii/niepodległości Polacy mają sobie dużo do zarzucenia. Poczucie winy z tego powodu miał m.in. marszałek Piłsudski, który przepraszał ukraińskich żołnierzy. Sytuacja Ukraińców w Polsce była jednak duża lepsza niż za wschodnią granicą, gdzie miliony ich rodaków umierały z głodu lub było rozstrzeliwanych. Wątpię, by Ukraińcy życzyli sobie takiej opieki. Zresztą – w II wojnie światowej duża część Ukraińców walczyła przeciwko ZSRR.