Przed wyborami w Afganistanie

karzaiW najbliższy czwartek odbędą się w Afganistanie wybory prezydenckie, w których aktualnie urzędujący prezydent Hamid Karzai stawi czoła ponad 30 konkurentom. Zdaniem specjalistów Karzai pozostaje zdecydowanym faworytem zbliżającej się elekcji, a głównego rywala prezydenta upatruje się w Abdullahu Abdullahu – byłym ministrze spraw zagranicznych Afganistanu.

Proces przeciągania wyborców na swoją stronę rozpoczął się na dobre w lutym, kiedy to prezydent Karzai podpisał ustawę zasadniczo zmieniającą prawo rodzinne szyitów, których liczbę w Afganistanie ocenia się na 6 milionów. W świetle nowej ustawy mężczyźnie wolno jest np. głodzić kobietę w przypadku nie wypełniania przez nią powinności małżeńskich z zakresu pożycia. Ustawa jest niezgodna z konstytucją Afganistanu, która przewiduje równość płci, ale pewnym jest, że przed końcem wyborów kwestia prawa rodzinnego szyitów nie zostanie zmieniona.

Opozycja także nie próżnuje. Jak wynika ze śledztwa przeprowadzonego przez BBC wyniki wyborów mogą nie być zgodne z demokratycznymi standardami, do których przyzwyczailiśmy się na zachodzie. Na czarnym rynku można kupić nie tylko karty do głosowania, ale i same głosy. Nie wiadomo jednak ile takich kart sprzedano. Oficjele państw zachodnich uważają ponadto, że lepsze są wadliwe wybory niż żadne.

Tegoroczna elekcja zbiegła się w czasie z najbardziej krwawym i obfitującym w zamachy okresem od rozpoczęcia wojny z Talibami przez wojska NATO. Tylko dziś w centrum Kabulu wybuchł samochód-pułapka, a cztery wystrzelone rakiety trafiały odpowiednio w kwaterę główną policji oraz pałac prezydencki. Do zamachów natychmiast przyznali się Talibowie, którzy nawołują do zbojkotowania wyborów.