Obama prześwietlony

Barack ObamaTak się zabawnie składa, że kilka dni po hucznie obchodzonym opublikowaniu listu wszystkich środkowoeuropejskich świętych (z polskimi świętymi na czele) wyrażających ogromne zatroskanie nową polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych, ukazał się 25-Nation Pew Global Attitudes Survey, wielki międzynarodowy sondaż dotyczący w głównej mierze stosunku światowej opinii publicznej do USA po objęciu przez Baracka Obamę urzędu prezydenta.

Jego wyniki są bardzo ciekawe, ale zanim przejdę do ich omówienia (siłą rzeczy dość pobieżnego, ponieważ raport z badań ma ponad 200 stron i znalazłem na razie czas, żeby go zaledwie szybko przejrzeć), chciałbym jeszcze przez chwilę zatrzymać się nad niesławnym listem szacownych mężów stanu.

Nie będę się nad nimi zbytnio pastwił – tym bardziej, że absurdy zawarte w liście celnie wypunktował juz prof. Roman Kuźniar – ale jednak szczególnie zabawnym znajduję fakt, że nazwiska podpisane pod listem co do jednego popierały szaleńczą politykę Georga W. Busha. Otóż zdaje się, że panowie i panie ponownie nie skorzystali z okazji, żeby siedzieć cicho i spektakularnie się wygłupili – cóż, widocznie takie mają hobby.

Niezwykle śmieszna jest także fiksacja autorów listu na punkcie tarczy rakietowej. O ile jeszcze inne ich tezy da się racjonalnie wytłumaczyć po prostu błędną i rozpadająca się ze starości i skostnienia analizą sytuacji międzynarodowej, to kładzenie tak wielkiego nacisku na kwestię tarczy jest już czystym kabaretem. Bo myślałem, że dla każdego przynajmniej od pół roku jest jasne, ze żadnej tarczy nie będzie.

Ba! To było przeciez prawie pewne już podczas szopki pt. „podpisywanie porozumienia z panią Rice” – a to, że kupiliśmy od neokonserwatystów ich ideologiczne Niderlandy, to świadczy tylko o naszej głupocie. Z Barackiem Obamą to ma raczej mało wspólnego. I w ogóle – że zadam takie naiwne pytanie – ktoś się orientuje, dlaczego polscy politycy tak się uparli, byśmy mieli nad Wisłą tarcze przeciwko irańskim rakietom?

No ale dobrze, przejdźmy do sondażu. Oczywiście jego wyniki stoją w totalnej sprzeczności z tezami Aleksandra Kwaśniewskiego i spółki – trend jest taki, że prawie na całym świecie zwiększyło się zaufanie do polityki zagranicznej USA, a nacisk, który kładzie ona na multilateralizm, rozmowy i dążenie do kompromisu dość powszechnie jest odczytywany jako szansa, a nie jako zagrożenie.

Rzecz jasna może być i tak, że cały świat się myli, a tylko prezydent Kwaśniewski z kolegami wykazuje się przenikliwością, obawiając się Obamy, ale raczej przypuszczam, że wątpię, aby była to prawdopodobna hipoteza.

Przygniatająca większość respondentów sądzi, że Obama lepiej niż Bush będzie radził sobie na arenie międzynarodowej:

intl_dobre_rzeczy
Pytanie: czy prezydent USA będzie prowadził dobrą politykę zagraniczną?

Przepaść między zaufaniem dla obydwu prezydentów równiez jest ogromna:

bush_vs_obama
Zaufanie do prezydenta USA

I to, uwaga, uwaga, panie Kwasniewski, nawet pomimo tego skandalicznego przecież faktu, że zdaniem światowej opinii publicznej Obama będzie prowadził – a właściwie już prowadzi – politykę bardziej wielostronną, partnerską, zorientowaną na branie pod uwagę interesów rozmówcy, nawet jeśli tym rozmówcą jest jakiś przebrzydły, tfu, Rosjanin:

multi
Pytania: [L] Czy Obama będzie brał pod uwagę interesy innych państw? [P] Czy Obama będzie szukał wsparcia innych państw w przypadku, gdy konieczne będzie użycie siły militarnej?

A żeby było jeszcze zabawniej, po zwycięstwie Obamy poparcie dla przewodniej roli Stanów Zjednoczonych w walce z terroryzmem – Tomasz Wróblewski, Łukasz Warzecha i niezawodny profesor Lewicki prawdopodobnie przewracają się w łóżkach – wzrosło:

terroryzm
Poparcie dla wojny z terroryzmem prowadzonej przez USA

Nie mówiąc już o tym, że w krajach muzułmańskich pod względem poparcia i zaufania Obama bije Osamę w stosunku 5:2 (George W. Bush oczywiście dokładnie tyle z Bin Ladenem przegrywał):

obama_vs_binladen
Zaufanie do: G.W. Busha, Osamy ibn Ladena, Baracka Obamy

Z ciekawostek. Po pierwsze okazuje się, że odsetek Polaków mających negatywny stosunek do Rosji jest taki sam jak – uwaga, uwaga – odsetek Francuzów: w obu przypadkach wynosi on 56 proc. Po drugie Polska jest na trzecim miejscu wśród badanych krajów pod względem wzrostu negatywnych opinii na temat aktualnej sytuacji gospodarczej kraju: odsetek pozytywnych ocen spadł nad Wisłą z 52 do 29 proc. W tempie pogarszania się nastrojów wyprzedzają nas tylko Niemcy i Rosja – zdecydowanie nie jest to dobra wiadomość dla Donalda Tuska.

To tyle, bo zrobiło się późno. Serdecznie polecam zapoznanie się z całym raportem – link na początku notki. W przygniatającej części krajów badania były przeprowadzane na ogólnokrajowej reprezentatywnej próbce dorosłych mieszkańców (w Chinach, Brazylii, Pakistanie, Indiach nadreprezentowani byli mieszkańcy obszarów miejskich, w Izraelu nadrezprezentowani w próbce byli Arabscy mieszkańcy) w maju i czercu tego roku.