Josef Joffe – Niemiec, który pokochał Amerykę

-) Amerykańska gospodarka jest warta ponad 14 trylionów dolarów, trzy razy więcej niż druga co do wielkości na świecie gospodarka Japonii, tylko niewiele mniej niż gospodarki Chin, Japonii, Niemiec i Francji razem wzięte.

-) Stany Zjednoczone mają najwyższy wśród najpoważniejszych potęg na świecie wskaźnik przychodu – 47 tys. dolarów na głowę mieszkańca. Za nimi są Francja i Niemcy – 44 tys. dolarów; Japonia – 38 tys. dolarów; Rosja – 11 tys. dolarów; Chiny – 2,9 tys. dolarów; Indie – 1 tys. dolarów.

-) W 2008 roku Amerykanie wydali 607 miliardów dolarów na swoją armię, co było niemal połową sumy, którą wydał cały świat na cele militarne. Następne dziewięć państw zainwestowało razem 476 miliarów dolarów.

-) Tonaż floty podległej w 2005 roku U.S. Navy był większy od 17 kolejnych flot liczonych wspólnie.

-) spośród 20 najlepszych uniwersytetów na świecie tylko trzy nie są w Stanach.

joffe_uberpowerCzy to możliwe, abyśmy żyli w czasach upadku lub relatywnej utraty znaczenia Ameryki? Gdy amerykańscy politolodzy wydają się w mniejszej lub większej intelektualnej rozterce (Paul Kennedy, Fareed Zakaria, Andrew Bacevich; choć to raczej stan permanentny, krytyczna ocena rzeczywistości jest niewątpliwą siłą amerykańskiej mysli politycznej) w sukurs idzie im Niemiec – Josef Joffe. Od pół wieku co dziesięć lat obwołuje się koniec Ameryki, ostro zaczyna swój tekst Joffe w najnowszym (wrześniowo-październikowym) wydaniu pisma Foreign Affairs. A dalej razami obdziela po nazwisku: ostatnimi znanymi wizjonerami, którzy próbowali oświecić w tej sprawie ludzkość byli Kishore Mahbubani w książce „The New Asian Hemisphere” (więcej o niej w jednym z niedawnych wpisów), oraz Parag Khanna w „The Second World”. Ich argumentacja to myślenie życzeniowe pozujące na poważną analizę, kwituje publikacje kolegów Joffe i przytacza wymienione na początku tego wpisu dane pokazujące siłę i przewagę Ameryki w światowym systemie. Kim jest Josef Joffe i skąd w nim ta chęć pomocy amerykańskim politologom?

Urodził się na Litwie w 1944 roku, wychował w Berlinie Zachodnim, aż w końcu w ramach wymiany uczniów trafił po raz pierwszy do Ameryki. Szansę wyrwania się z powojennej Europy wykorzystał. Jak sam wspomina, była to dla niego wielka zmiana: jajka na śniadanie i ciepła woda w kranie nie były codziennością w życiu ówczesnego berlińczyka. Gdy nadeszła pora na podjęcie studiów Joffe wybrał Amerykę – ukończył Swarthmore College, Johns Hopkins University, doktorat obronił na uniwersytecie Harvarda. Był studentem samego Kennetha Waltza – guru neorealistycznej szkoły stosunków międzynarodowych. Z Niemcami się nie rozstał – został wydawcą opiniotwórczej gazety Die Zeit.

Wpływ intelektualny Waltza wyraźnie objawia się w analizach Joffe. W 2006 roku napisał książkę “Überpower: the Imperial Temptation of America” – przeanalizował w niej źródła i powody światowego (w tym europejskiego) anty-amerykanizmu i zaproponował strategię na XXI wiek, która miałaby pomóc Stanom Zjednoczonym utrzymać globalne przywództwo unikając dalszego pogorszenia wizerunku. Percepcja Ameryki w świecie, jako element „soft power”, nie determinuje ostatecznego zachowania państw, ale ma ona wpływ na klimat, w którym Amerykanom przychodzi prowadzić dyplomację. Wspierając się na historii Joffe proponuje Stanom Zjednoczonym balansować siłę innych potęg, jak Wielka Brytania w XVIII i XIX wieku (cztery czynniki: siła morska nad siłą lądową; elastyczne sojusze nad stałymi; balansowanie sił nad podbojami; małe interwencje nad trwałą ingerencją), wiązać je ze sobą dobrymi realcjami, niczym Bismarck postępował z Rosją i Cesarstwem Austriackim, oraz dbać o wyrównanie szans w zglobalizowanej gospodarce światowej. Współpraca USA z Chinami (z którymi są w stanie śmiertelnego uściku M-MAD, co oznacza „monetary mutual assured destruction”) i Rosją leży w interesie Amerykanów, twierdzi niemiecki politolog.

Jak twierdzi Joffe w swoim eseju w nowym Foreign Affairs trendy demograficzne i ekonomiczne dają Ameryce dobrą pozycję wyjściową na początku XXI wieku w porównaniu z innymi, aspirującymi do zdetronizowania jej, potęgami. Według niego, naturalna umiejętność Stanów Zjednoczonych do innowacji, wysoka konkurencyjność i otwarty system polityczny, pozwalają wierzyć, że Ameryka nie pójdzie zbyt szybko śladem innych super-mocarstw w historii ludzkości, które nie przetrwały próby czasu. A poza tym, pyta na koniec Joffe, kto chciałby żyć w świecie zdominowanym przez Chiny, czy Rosję?