Beneficjenci globalizacji dziś i jutro

Społeczeństwa wykluczonych. Tam gdzie mniejszość jest silniejsza.

Według Biblii Bóg stworzył świat w sześć dni, a siódmego odpoczywał. Spłaszczenie świata trwało trochę dłużej[11].

Świat w dobie wysoko rozwiniętego kapitalizmu nie pozwala na dobrobyt wszystkich. Podobnie jak zwycięstwo rewolucji komunistycznej, jest on utopią. Kapitalizm, bowiem skonstruowany jest na zasadzie dwubiegunowej. Do tego, aby część społeczeństwa mogła się cieszyć dobrobytem potrzebna jest warstwa, która będzie zapewniała jak najtańszą siłę roboczą. Utrzymywanie takich warstw we współczesnym świecie jest w interesie bogatych, rozwiniętych państw.

Podział na Pierwszy, Drugi i Trzeci Świat zaproponował francuski demograf Alfred Sauvy w 1951 roku. O Drugim Świecie zdążyliśmy już zapomnieć. Pozostały tylko dwa: Pierwszy i Trzeci, a między nimi ostra linia podziału raz po raz generująca konflikty. Świat rozwinięty to świat wysokiej i rosnącej konsumpcji. Świat nierozwinięty to świat stałego niedostatku. Oczywiście ów niedostatek ma różne stopnie. Ale ogólny podział jest właśnie taki. I w swoich generalnych zrębach wykazuje dużą stabilność[12]. Zatem piłka jest po stronie świata rozwiniętego, Pierwszego Świata. Ów zaś żyje kosztem świata Trzeciego.

Dzięki fabrykom w Chinach, Indonezji czy w Bangladeszu, które zatrudniają metodą outsourcingu miliony robotników, pracujących za stawki godzinowe pozwalające im się utrzymać na granicy egzystencji, świat rozwinięty może się cieszyć niespotykanym wcześniej ogólnodostępnym dobrobytem.

Globalizacja jest realizacją tej idei. Jest jej urzeczywistnieniem. Pomaga w utrzymaniu status quo, gdyż niemożliwym jest powrót do dziewiętnastowiecznego modelu kapitalizmu. Ale czy rzeczywiście jest jedynym powodem nierówności?

Zbigniew Stańczyk wyróżnia kilka możliwych powodów nierówności w dostępie do dobrobytu:

a)     szybszy wzrost liczby ludności w biednych krajach;

b)     spadek cen produktów eksportowanych przez biedne kraje;

c)      wzrastające zadłużenie biednych krajów, ich kłopoty ze spłatą długów i nękające je kryzysy finansowe;

d)     postęp technologiczny, który ma miejsce w zlokalizowanych w najbogatszych krajach centrach grupujących najbardziej innowacyjne firmy i ośrodki badawcze[13].

Wszystkie cztery aspekty stanowią naczynia połączone, nie da się wyodrębnić jednego, najważniejszego problemu i go rozwiązać. Warto zwrócić jednak szczególną uwagę na problem zacofania technologicznego tak zwanych peryferii, czyli owego Trzeciego Świata.

Jak rozkłada się aspekt demograficzny w tej rozgrywce?

Prognozy demograficzne nie wyglądają optymistycznie dla świata zachodniej cywilizacji. Najprawdopodobniej Zachód nie będzie w stanie utrzymać swojej roli lidera i druga połowa XXI wieku będzie należała do dwóch wielkich krajów azjatyckich – Chin i Indii. To tam przyrost naturalny dynamicznie pnie się do góry, podczas gdy Europejczycy i Rosjanie wymierają w zastraszającym tempie.

Wysoki przyrost naturalny rodzi również wiele innych problemów globalnych. Zdaniem ekspertów (CIA, 2005) przeludnienie może sprzyjać nasilaniu się sporów o takie dobra, jak żyzne ziemie, złoża ropy, łowiska ryb. Rywalizacja na tym tle wśród gwałtownie rozrastającej się ludzkości prowadzi do krańcowej eksploatacji zasobów naturalnych Ziemi, które spotęgował obecny boom globalizacyjny[14].

Szacuje się, że w 2050 roku populacja świata osiągnie liczbę niemal 9 miliardów, gdzie ludność obecnego Pierwszego Świata stanowić będzie zaledwie 15 procent światowej populacji (1,420 mld)[15].  Zmiany w strukturze demograficznej ludności na świecie, z pewnością zmienią również strukturę podziału zysków z dotychczasowych zdobyczy ludzkości. Poniżej prognoza zmian demograficznych w poszczególnych rejonach świata[16].

zmiana_wielkosci_populacji do 2050

Z powyższego wykresu jasno wynika, że perspektywa demograficzna społeczeństw wysokorozwiniętych jawi się w czarnych barwach. Europa i Rosja wykazują już bardzo widoczne tendencje starzenia się społeczeństw. Generuje to i będzie generowało problemy zalewu nielegalnych imigrantów z krajów rozwijających się. Poza tym kraje europejskie i USA będą potrzebowały siły roboczej, żeby utrzymać wysoki poziom życia swoich obywateli. Również naglącym problemem jest zapobieżenie zbliżającemu się ogromnemu kryzysowi w zachodnich systemach emerytalnych. Szacuje się, że w  2050 roku na jednego pracującego Europejczyka będzie przypadało ponad dwóch europejskich emerytów. Jak dotąd nie ma konkretnego planu zapobieżenia temu kryzysowi.

Wydaje się, że świat potrzebuje liczby dwa. Świat jest dualny.

Po upadku Związku Radzieckiego przeszliśmy do okresu dominacji tylko jednego państwa, promieniującego technologicznie, politycznie, a przede wszystkim kulturowo. Wydawało się jeszcze do niedawna, że nie będzie już żadnych ograniczeń dla globalnej ekspansji Stanów Zjednoczonych. Obraz Zachodu to obraz cywilizacji schyłkowej, której udział w światowej potędze politycznej, gospodarczej i militarnej względnie się zmniejsza w porównaniu z innymi cywilizacjami. Zwycięstwo Zachodu w zimnej wojnie nie było triumfem, lecz powodem wyczerpania. […] Nowym ośrodkiem potęgi ekonomicznej staje się w szybkim tempie Azja Wschodnia, tam również zaczynają przesuwać się centra potęgi militarnej i wpływów politycznych[17].

Samuel Huntington w swoim znaczącym eseju raz po raz podkreśla rosnące znaczenie Azji. Nie jest w tym odosobniony. Rozczłonkowana i starzejąca się Europa, mimo pogłębiającej się integracji, która nota bene jest odpowiedzią na utratę pozycji wcześniejszych europejskich mocarstw – Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, traci na znaczeniu. Podobny proces można zaobserwować w pogłębiającym się kryzysie gospodarczym w Stanach Zjednoczonych, które zaangażowane w dwóch wojnach i z roku na rok zwiększające swój budżet obronny, będą niebawem zmuszone do konfrontacji z potęgą chińską.

Narody zmobilizowane społecznie są potężniejsze[18]. Zdaje się, że w swoim dobrobycie i sukcesie zapomnieliśmy o tym. Zapomnieli możni świata zachodniego, czując się nader bezpiecznie i pewnie. Nie zapomnieli o tym Azjaci. To właśnie do nich będzie należała druga połowa naszego wieku. O tym w następnej części niniejszej pracy.