Amerykańskie książki, polskie pytania

bookGdybym był w Polsce wydawcą, który chce publikować książki z dziedziny stosunków międzynarodowych nie drukowałbym podręczników. Są długie, nudne i zabijają całą radość obcowania z bezpośrednią myślą największych politologów.

Gdybym był w Polsce profesorem stosunków międzynarodowych nie pisałbym podręczników. Są suche, schematyczne i odpychają studentów zamiast ich inspirować.

Podręcznik nie podniesie poziomu debaty publicznej na temat spraw międzynarodowych.

Podręcznik nawet nie wywoła takiej debaty.

A jednak na półkach polskich księgarni aż roi się od różnych podręczników autorstwa naszych ekspertów. Po co? Dlaczego? Czy to jakieś wyliczenia biznesowe skłaniają wszystkich do poświęcania życia podręcznikom? Tymczasem, jak wspomniałem w poprzednim wpisie, prawdziwej, oryginalnej myśli politycznej najważniejszych komentatorów polityki światowej w polskim przekładzie jest jak na lekarstwo. Pozostaje wrażenie (albo płonna nadzieja), że to z braku dostępu do niej w naszym kraju cierpimy na zanik porządnej rozmowy o tym, co i jak Polska chce osiągnąć na arenie międzynarodowej.

W ostatniej dekadzie w Stanach Zjednoczonych ukazało się kilka publikacji, które w ciekawy sposób mogłyby wywołać taką dyskusję. Mogłyby, gdyby zostały w końcu przetłumaczone i byłyby powszechnie dostępne.

John Mearsheimer – „The Tragedy of Great Power Politics (rok wydania w USA: 2001) – książka wprowadzająca teorię realizmu ofensywnego. Według niej celem państwa jest maksymalizacja swojej siły kosztem innego państwa. Z wciągającej analizy historycznej Mearsheimer wysnuwa wnioski, że Unia Europejska ma wątłą szansę przetrwania, a bliska wpółpraca Stanów Zjednoczonych z Chinami przyczynia się do wzrostu siły Państwa Środka, która zostanie w końcu użyta do zdetronizowania Amerykanów. O tym, jak teoria realizmu ofensywnego może przejawiać się w polityce zagranicznej pisał niedawno Piotr Wołejko w tekście „Nieuniknione starcie na morzu. Rywalizacja Chin z Ameryką” na swoim blogu i na łamach Polityki Globalnej. Książka ponadczasowa. Przekład na język polski obowiązkowy. Pytania dla Polski: zakładając, że państwa prowadzą swoją politykę zagraniczną zgodnie z teorią Mearsheimera – do czego powinniśmy dążyć w Europie? Jak prowadzić politykę wschodnią? Czy bliska współpraca z USA, na przykład w formie instalacji elementów tarczy antyrakietowej, jest błędem, czy korzyścią?

G. John Ikenberry – „After Victory (wyd. USA: 2000) – książka ukazująca stosunki międzynarodowe z perspektywy teorii liberalnego instytucjonalizmu. Ikenberry dowodzi, że po najpoważniejszych kryzysach światowych największe potęgi w celu utrzymania zdobytej dominacji próbują zinstytucjonalizować ją poprzez budowę organizacji międzynarodowych i tworzenie prawa międzynarodowego. Proces ten z jednej strony ogranicza pole manewru danej potęgi, oddaje część wpływów krajom słabszym, ale z drugiej pomaga utrzymać status quo, umacnia i legitymizuje dominację państwa na arenie międzynarodowej. Jak wyżej: książka ponadczasowa. Przekład na język polski obowiązkowy. Pytania dla Polski: Czy w inetresie naszego kraju jest jak najszybsze wciągnięcie Rosji w zinstytucjonalizowaną współpracę z Unią Europejską? Jak Polska powinna zachowywać się w wewnątrzunijnych negocjacjach o rozkładzie sił w instytucjach wspólnotowych? Czy w interesie Polski jest głębsza integracja UE? Jaką politykę powinna prowadzić UE wobec muzułmańskich sąsiadów?

Ahmed Rashid – „Descent into Chaos: The U.S. and the Disaster in Pakistan, Afghanistan, and Central Asia” (wyd USA: 2008); Kishore Mahbubani – “The New Asian Hemisphere(wyd. USA: 2008); Paul Collier – “The Bottom Billion: Why the Poorest Countries Are Falling and What Can Be Done About It” (wyd. USA: 2007) – Trzy książki obsypane nagrodami, napisane świetną prozą, poruszające temat pozornie nam daleki: świat poza Zachodem. Polska nie jest mocarstwem z wpływami sięgającymi obcych lądów. Rozeznanie w literaturze pozwola jednak przewidzieć zachowanie naszych potężnych sojuszników (albo mniej przyjaznych „partnerów”) i wychodzić z inicjatywą, a nie w akcie rozpaczy słać listy domagające się atencji. Co jest celem Polski w Afganistanie? Jaką mamy strategię wobec rosnących krajów Azji? Jaką rolę chce odgrywać nasz kraj w pomocy rozwojowej względem najbiedniejszych państw świata i jak rozumiemy tę pomoc?

Wszystkie stawiane pytania nie są w żadnym wypadku nowe. Różnica polega na tym, jak wymienione publikacje mogą wpłynąć na jakość odpowiedzi. Wymiany myśli, które toczą się w blogosferze jasno pokazują, że może ona być wysoka. Problem pojawia się z przebiciem do głównych mediów. Naiwnością byłoby sądzić, że samo pojawienie się książki na polskim rynku wywoła potrzebne zainteresowanie i dyskusję. Teza, że łatwiejszy dostęp do najlepszej literatury ułatwiłby rzeczową rozmowę, osadziłby ją w ramach pewnych kryteriów, być może wymusił na mediach inny poziom debaty, jest ryzykowna, ale możliwa do spełnienia. Może ośmieliłoby to polskich naukowców i dziennikarzy do pisania książek o stosunkach międzynarodowych na wzór wyżej wymienionych – z polotem, oryginalną myślą, przystępnym językiem? Może w ten sposób najlepszym specjalistom udałoby się przebić do mediów i szerszej publiczności? Suche podręczniki zostałby wtedy tylko dopełnieniem – polska nauka, myśl polityczna i polityka zagraniczna na pewno na tym nie ucierpią.