Wspomnienia Estemirowej – psy wojny

Robert Amsterdam | Data: 21 lipca, 2009 | Komentarze: 1 | Drukuj | Poleć znajomym

W prasie i sieci pojawia się coraz więcej fascynujących informacji i życiu Natalii Estemirowej. Artykuł Anny Niemcowej w Foreign Policy to jeden z przykładów.

Późną nocą siedziałyśmy razem w jej kuchni oglądając zdjęcia fotografa Michaiła Gałustowa, z którym współpracowałam. Przed przyjazdem do Nataszy spędziłam dwa dni w rezydencji Kadyrowa; był wtedy premierem Czeczenii i oczywistym spadkobiercą zmarłego ojca – przywódcy starannie wybranego przez Kreml. Na zdjęciach widniał Kadyrow oprowadzający nas po prywatnym zoo pełnym klatek z małymi lwami i niedźwiedziami i kurczaków biegających po ogrodzie.

Na pierwszej serii zdjęć Kadyrow wypuszczał z klatek swoje ogromne psy i szczuł je na siebie tak, by zaczęły ze sobą walczyć. “Wiem do czego jeszcze używa tych psów” stwierdziła ponuro Natasza. Historia, którą nam opowiedziała zapiera dech w piersiach. Mówiła o nastoletnim chłopcu, bracie bojownika, który relacjonował Nataszy jak policja groziła, że zamknie go w klatce z psami, jeśli nie zdradzi, gdzie ukrywa się jego brat. Natasza całą noc opowiadała nam o tym, jakie metody stosuje Kadyrow, by zmusić rodziny do mówienia. Jej twarz posmutniała, a piękne oczy wyglądały na zmęczone.

Robert Amsterdam

PolitykaGlobalna.pl poleca: gra komputerowa Polskie Imperium.



Co o tym sądzisz? Dołącz do dyskusji (1 komentarz)

Jeśli chcesz aby obok Twojego komentarza wyświetlił się spersonalizowany awatar (np. Twoje zdjęcie), zarejestruj się na www.gravatar.com (rejstracja jest szybka, bezpłatna i w całości po polsku).

Komentarze do artykułu:
  1. psy zawsze były moimi kumplami, jest taki jeden znany mi od dzieciństwa, który uwielbia spacerować ze mną po lesie. wie, że dostanie wtedy wycisk, i czeka z wytęsknieniem na te chwile. dwa lata temu zaatakował mnie pewien amstaff, ale to była wina jego państwa, którzy się zagapili. przestraszył się mnie, zaatakował. bo państwo się zaczytali. ale znałem jednego amstaffa, który kumplował ze mną. nosiłem go na rękach. tak, tych wątłych słabych rękach. dały radę. znam też inne psy, to też byli moi kumple. jeden mieszkał nieopodal Krzysia, wcześniej był prezesem, i świetnie się realizował. stworzyliśmy wtedy najlepszy klub sf w okolicy. nie boję się psów, odkąd je poznałem. i?
    są jeszcze psy szekspira. „cry havoc!” :) ))

Dodaj komentarz

Zasady umieszczania komentarzy

Musisz podać swoje imię lub pseudonim oraz adres e-mail, aby dodać komentarz. Dane te nie będą wykorzystywane w jakimkolwiek innym celu poza publikacją komentarza. Musisz także przepisać kod z obrazka w celu potwierdzenia, że nie jesteś robotem spamującym.

Komentarze umieszczane przez nowych użytkowników podlegają moderacji (zatem nie pojawią się od razu pod artykułem); premoderacja nie dotyczy wypowiedzi użytkowników z co najmniej jednym zaakceptowanym komentarzem. PolitykaGlobalna.pl zastrzega sobie jednak możliwość usunięcia lub edycji komentarzy obraźliwych, niemerytorycznych lub stanowiących naruszenie prawa.