Nabucco – rura bez gazu

Dywersyfikacja – ciekawe słowo, lecz w kontekście gazociągu Nabucco, prawdopodobnie bezużyteczne. Rura może powstać, ale doceniać będzie można głównie kunszt inżynierów, a nie płynący gaz. Z pustego i Salomon nie naleje.

W poniedziałek zostanie podpisana umowa między Turcją, a Bułgaria, Rumunią, Austrią i Węgrami. W końcu, ale co z gazem?

Jak do tej pory zakontraktowano 0 (słownie: zero) metrów sześciennych gazu, więc zamiast tym surowcem, lepiej, jak w dowcipie, grzać się miłością. Interesy Rosjan są niezagrożone – chyba, że znajdą się dostawcy na 30 mld m3 gazu.
Każdy interes ma jakieś granice opłacalności. Kibicuję z całego serca Nabucco, ale Europejczycy źle prowadzą ten projekt. Istnieje bardziej optymistyczna wersja. Wszystko jest dogadane, ale my o tym nie wiemy.

Skąd brać gaz do Nabucco? Źródeł jest kilka i jednocześnie nie ma ich wcale. Azerbejdżan, Turkmenistan, Kazachstan, Iran i Irak.

Prezydent Turkmenistanu, o dźwięcznie brzmiącym imieniu i nazwisku, Kurbankuły Berdymuchammedow oświadczył, iż jego państwo może eksportować gaz – w tym również do Nabucco. Wcześniej pojawiały się informacje, że Turkmenistan może dostarczyć do Nabucco nawet 10 mld m3 gazu.

Cóż, nawet gdyby to była prawda, to jest to jedynie 1/3 zapotrzebowania Nabucco. Niestety, jest kilka powodów, które mogą powodować, że Europejczycy usłyszą coś w stylu „nic z tego kolego”. Turkmeni otwierają licytację na swoje zasoby i wygra ją ten, kto zaoferuje najwięcej. Śmieszne lub nie, ale na razie najwięcej oferują Rosjanie. W dodatku pojawiają się wątpliwości co do tego, czy Turkmenistan będzie w stanie dostarczyć tyle gazu. Informacje z tej byłej republiki radzieckiej i tak są bardzo optymistyczne, w porównaniu z wcześniejszymi doniesieniami. Na tym jednak koniec dobrych nowin.

nabucco_planAzerbejdżan podpisał kontrakt z Rosjanami, w dodatku – po awanturze gruzińskiej – Ilham Allijew nie jest już tak wielkim entuzjastą projektu Nabucco. Wcześniej szacowano, że robiący ze wszystkimi interesy Azerowie, dostarczą 7 mld m3 gazu. Cała operacja staje pod znakiem zapytania. Jakkolwiek to nie zabrzmi, azerskie źródła są jak na razie najpewniejszymi dla Nabucco. Newsy z Baku nie są przy tym przesadnie optymistycznie. Prawdopodobnie zapłacić trzeba będzie dużo drożej, ale to kolejne zasoby w zasięgu Europy. Ośmielę się zauważyć, że rozważam najkorzystniejsze dla Nabucco rozwiązania, a takie wcale nie muszą mieć miejsca.

Dalej to już są same problemy. Kazachstan nie jest nazbyt chętny do wspierania Nabucco, rozważano Irak, ale rurociąg przez góry jest co najmniej trudny i mało pewny, bo Kurdyjska Partia Pracy może sobie go obrać za cel swoich wybuchowych treningów. Poza tym to kolejne, nieprzewidziane, koszty.

Pozostaje zatem Iran, ale bez zupełnego odwrócenia kontaktów z tym państwem nie ma co liczyć na tamtejsze zasoby. Jeszcze, żeby tego było mało, w Irańczyków trzeba by było zainwestować, by import gazu się opłacał. To kwestia lat, nie miesięcy. Zamieszanie po wyborach prezydenckich w tym kraju niewątpliwie interesom gospodarczym z Europą również nie służy.

Europejczycy muszą zupełnie zmienić swoje nastawienie do projektu, bo zapowiada się na to, że nie tylko gazu będzie za mało, ale jednocześnie będzie on diabelsko drogi. Podpisanie umowy nie jest więc żadnym przełomem, a kolejnym małym krokiem. Nabucco przestanie być projektem widmo, gdy zostaną podpisane umowy na dostarczenie gazu.

Gaz może być drogi, część weźmie sobie Turcja. Słabo też widzę nasz dostęp do gazu z Nabucco.

Słaba ta dywersyfikacja. Europo, otwórz oczy. Należy jak najszybicej pozyskać źródła przy wykorzystaniu potencjału Wspólnoty. Wymaga to zaangażowania organów uninych. Azję trzeba przekonać do tego, że współpraca z UE (a nie tylko w ramach gazociągu) się opłaca. Za kilka lat będzie już za późno.