Autocenzura amerykańskiej myśli politycznej

cenzuraNa rynku idei w dziedzinie stosunków międzynarodowych Stany Zjednoczone przodują – według opinii samych specjalistów w Ameryce znajdziemy najlepsze i najbardziej wpływowe ośrodki badawcze, najlepsze wydziały i programy akademickie. Tam też wydawane są najpoważniejsze magazyny i wykładają najbardziej znani naukowcy. Dodajmy jeszcze do tego stereotypowy wizerunek Stanów, jako miejsca wolności słowa, z czym zgadza się niedawny raport Freedom House. Nic tylko robić karierę w takim kraju/raju, wydaje się na pierwszy rzut oka. I tu pojawia się problem.

Na swoim blogu amerykański politolog, profesor Harvardu Stephen Walt wymienił 10 tematów, które pozostają kwestiami tabu w środowisku ekspertów zajmujących się stosunkami międzynarodowymi w USA. Jeśli jesteś młodym/ą, aspirującym/ą specjalistą/ką radzę ci uważać, gdy wpadniesz na pomysł podjęcia jednego z tych tematów, ostrzega Walt. Ostracyzm środowiska może spowodować, że nie znajdziesz pracy tam, gdzie byś chciał/a lub nie przyznają ci grantu na twoje badania. Gdzie według Amerykanina leżą niebezpieczne miny (niżej podane są tylko hasła*, w swoim wpisie Walt dodał do każdego z nich komentarz)?

#1. Nie będziesz kwestionował zaangażowania USA w NATO.

#2. Sprzeciwiaj się proliferacji broni atomowej.

#3. Nie będziesz kwestionował potrzeby posiadania środków nuklearnego odstraszania.

#4. Czcij amerykańską hegemonię, jak ojca swego lub matkę swą.

#5. Znaj wrogów swych – Kubę, Iran, Koręę Północną (lub jakichkolwiek innych).

#5A. Miej na względzie klątwę Neville’a Chamberlaina: pod żadnym pozorem nie używaj słowa  „ustępstwo”, chyba że w odniesieniu do działań twych przeciwników politycznych.

#6. Nie będziesz mieć bogów innych poza: Council on Foreign Relations, Carnegie Endowment for International Peace, IISS, Brookings Institutions lub innych.

#7. Nie będziesz brał imienia Sił Zbrojnych nadaremno.

#8. Znaj wagę praw człowieka, demokracji i innych amerykańskich „wartości”.

#9. Nie będziesz kwestionował prawa USA do interwencji w innych państwach.

#10. Nie negocjuj z „terrorystami”.

Jak przyznaje Walt, nie chodzi o to, że każdy kto próbuje przełamać wymienione tabu ma rację – tak nie jest. Cały problem sprowadza się do możliwości otwartego dyskutowania. Strach przed odtrąceniem przez establishment amerykańskich specjalistów powoduje zawężenie debaty, a przez to osłabia krytyczną ocenę pomysłów na politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych.

Smaczku wpisowi Stephena Walta dodaje fakt, że ma on ciekawe doświadczenie w podejmowaniu delikatnych tematów amerykańskiej polityki zagranicznej. W 2007 roku we współpracy z innym politologiem Johnem Mearsheimerem napisał książkę „The Israel Lobby and U.S. Foreign Policy”, w której autorzy argumentowali, że dotychczasowe bezkrytyczne popieranie przez Amerykę polityki Izraela (pod wpływem izraelskiego lobby w Waszyngtonie) na Bliskim Wschodzie było sprzeczne z interesami zarówno USA, jak i samego Izraela. Publikacja wywołała burzę z jednego powodu – nikt wcześniej spośród najważniejszych ekspertów otwarcie nie ośmielił się skrytykować relacji Ameryki z Izraelem, debata na ten temat nie istniała. Na obu politologów posypały się gromy, ale po dwóch latach obserwując podejście administracji Obamy do kwestii bliskowschodzniej można zastanawiać się, czy przypadkiem odblokowanie publicznej dyskusji nie poszerzyło Amerykanom wachlarza możliwości w prowadzeniu ich dyplomacji.

Kiedy Mearsheimer i Walt pisali swoją kontrowersyjną książkę (wyrosła ona z ich artykułu w London Review of Books z 2006 roku – co ciekawe, opublikowali go w Anglii, ponieważ w Stanach Zjednoczonych nie znalazło się żadne duże pismo, które odważyłoby się na jego druk) byli już uznanymi profesorami z bezpiecznymi uniwersyteckimi posadami. Co mają na to powiedzieć młodzi analitycy? I kolejne pytania, z perspektywy zwykłego czytelnika i obywatela: gdzie jest ta wolność myśli i słowa, o której na Zachodzie wszyscy mówią? Czego nie wiemy, choć powinniśmy wiedzieć? O czym się milczy ze strachu o własną karierę? To nie są pytania o spiskową teorię dziejów. To są pytania o nadrzęne wartości i codzienne interesy, które nimi sterują. Walt ma rację podnosząc temat z perspektywy naukowca. Ze swojej, jako księgarz, czytelnik, bloger i obywatel również domagam się demistyfikacji wszelkich tabu. fREADom.

* Tłumaczenie – redakcja.

Jan Barańczak