Zachód źródłem cierpień – Mahbubani o kondycji świata

Cywilizacja Zachodu chełpi się umiejętnością samokrytyki, wolnością mówienia sobie prawdy do bólu. Żeby daleko nie sięgać: Freud obnażył represyjny system naszej kultury, Fromm pokazał przed czym i dokąd uciekamy, Reinhold Niebuhr przestrzegał nas przed zbytnim zamiłowaniem do prężenia muskułów, a Noam Chomsky stwierdził, że polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych idealnie wpisuje się w definicję terroryzmu. W czym więc problem? Poza światem Zachodu są tacy, co twierdzą, że niektóre społeczeństwa naszej cywilizacji mają otwarte systemy polityczne, ale zamknięte umysły. Duszą się we własnym sosie tracąc z oczu perspektywę świata.

Kishore Mahbubani jest Azjatą, Singapurczykiem, byłym dyplomatą, profesorem na uniwersytecie w Singapurze. Rok temu napisał książkę „The New Asian Hemisphere”, w której zapowiedział nieodparte przesunięcie globalnej siły na Wschód. Punktem wyjścia jego argumnetacji stała się teza: We wszystkich swoich analizach światowych wyzwań, Zachód zakłada, że jest źródłem rozwiązań globalnych problemów. Jednak w rzeczywistości, Zachód jest też głównym źródłem tych problemów. W recenzji książki „The Economist” nazwał ją anty-zachodnią polemiką, i dodał z przekąsem, że jeśli celem retoryki autora jest wzbudzenie złości wśród Amerykanów i Europejczyków, to akurat to na pewno mu się uda.

New Asian Hemisphere

W krytyce stosunków międzynarodowych prowadzonych pod dyktando Zachodu, Mahbubani wyodrębnia kilka najważniejszych punktów:

1) niszczenie prawa międzynarodowego – to, co udało się stworzyć dzięki wielkim mężom stanu świata zachodniego kilkadziesiąt lat temu, teraz niszczeje przez nieporadność nowych liderów tej samej cywilizacji. Za przykład służy sposób rozwiązania problemu Iraku.

2) porażka systemu nierozprzestrzeniania broni jądrowej – hipokryzja mocarstw podważyła wiarygodność umowy: przemilczenie zbrojenia się Izraela pozwoliła np. Indiom na kompletne zignorowanie nakładanych na nie sankcji za swoje działania w tym zakresie. Oba wyżej wymienione punkty grają też rolę w tym, jak Iran postrzega autorytet międzynarodowych instytucji oraz swój interes w tym wszystkim.

3) wstrzymanie liberalizacji handlu – napięcia i spory na forum Światowej Organizacji Handlu, zamykanie przez Zachód dostępu do swoich rynków towarom z państw rozwijających się, wstrzymują rozwój tak Zachodu, jak i reszty świata. A przecież idea wolnego handlu wyszła właśnie z Europy i Ameryki Północnej.

4) niezrozumienie wagi globalnego ocieplenia – przepychanki, niezdecydowanie, brak wyraźnej chęci liderowania oraz zrzucanie winy za zmiany klimatyczne na państwa rozwijające się buduje niechęć do przywódctwa Zachodu w polityce światowej.

Mahbubani nie ogranicza się do krytyki. Rozwiązanie problemów w polityce światowej widzi poprzez odnowienie kształtu instytucji międzynarodowych (Rada Bezpieczeństwa ONZ, instytucje finansowe). Nie może być tak, pisze Singapurczyk, że w XXI wieku 12 procent ludności świata żyjącej na Zachodzie wciąż trzyma w rękach tak wiele władzy. Pozostałe 88 procent też musi mieć swój głos. Mahbubani kładzie również mocny nacisk na zobowiązanie do przestrzegania prawa międzynarodowego – w dłuższej perspektywie podważając je Zachód sam pod sobą kopie dołek, twierdzi.

Jak przewidział w swojej recenzji „The Economist” od momentu ukazania się książki na Mahbubaniego posypało się na Zachodzie wiele słów krytyki. Jednak profesor z Singapuru nie jest łatwym przeciwnikiem. Wiosenny numer amerykańskiego „The Wilson Quarterly” przyniósł jego nowy tekst, tym razem skupiający się tylko na kondycji Stanów Zjednoczonych – Can America Fail? – zadaje pytanie Mahbubani. Według niego są ku temu przesłanki: 1) Ameryka cierpi na syndrom „grupowego myślenia”. Dlaczego nikt nie podnosił wrzawy, gdy Greenspan prowadził swoją nieodpowiedzilną politykę? Odpowiedź jest prosta: wiara, że w Ameryce każda idea podlega skrupulatnej krytyce doprowadziła Amerykanów do przekonania, że każda idea rzeczywiście jest poddawana owej krytyce. Mit i „grupowe myślenie” doprowadziły ich do porażki. 2) W USA dokonuje się erozja pojęcia odpowiedzialności indywidualnej. Amerykanie żyją w przeświadczeniu, że dają swojemu państwu więcej, niż biorą. Odpowiedź łatwo sprawdzić – od pół wieku deficyt budżetowy zwiększa się z każdą nową administracją u władzy (z chwilową przerwą za Clintona). Kwestia podniesienia podatków jest jednak pomysłem zabronionym w debacie publicznej. 3) ostatnim punktem systemowej porażki społeczeństwa Stanów Zjednoczonych w opinii Mahbubaniego jest niemoc uchwycenia przez nie związku między nadużyciem siły Ameryki w stosunkach międzynarodowych a problemami, które pojawiają się na świecie przed USA.

Kishore Mahbubani mówi Amerykanom i Zachodowi swoje opinie prosto w oczy – korzystając z ich gazet, magazynów i książek. Mówi prawdę, która jest prawdą kilku miliardów ludzi żyjących poza Europą i Ameryką Północną. Nie wszyscy się z nim zgadzają. Czy Zachód jest źródłem cierpień? Czy na ziemi istnieje więcej niż jedna prawda?