Wielka Brytania-Iran: wet za wet

Znaczna część polskiej i międzynarodowej blogosfery – przynajmniej w częściej poświęconej polityce międzynarodowej – pełna jest przez ostatnich kilka dni wpisów na temat wydarzeń w Iranie. Czas dołożyć do tego swoją maleńką cegiełkę. Tym bardziej, że skutkiem ubocznym wydarzeń na ulicach Teheranu i innych irańskich miast jest konflikt dyplomatyczny między tym państwem a Wielką Brytanią.

Historia stosunków między oboma państwami pełna jest burzliwych wydarzeń, wynikających w znaczniej mierze z brytyjskiej polityki imperialnej. Od czasu rewolucji islamskiej w 1979 Wielka Brytania należy do tych państw zachodnich, które nie ukrywają swojej głębokiej niechęci do panującego tam reżimu. (Jeden z czołowych polskich tygodników – litościwie pominę jego tytuł – napisał kilka tygodni temu, że Iran jest na swój sposób demokracją, bo odbywają się tam wolne wybory. Nawet jeśli uznamy ostatnie wybory za wolne i uczciwe – w co wierzy już chyba mało kto – to i tak należy pamiętać, że one wyłaniają władze świeckie, te zaś mają w irańskim systemie politycznym znacznie mniej do powiedzienia niż instytucje religijne na czele z Najwyższym Przywódcą ajatollahem Chameneim). Irańskie władze przez kilka ostatnich lat nie szczędziły Londynowi drobnych uszczypliwości. W 2004 aresztowały na trzy dni ośmiu żołnierzy Royal Navy patrolujących rzeczną granicę Iranu z Irakien. Ulica, przy ktorej znajduje się brytyjska ambasada w Teheranie, nosi imię Bobby’ego Sandsa, bojownika północnoirlandzkiej organizacji terrorystycznej – tzw. Prawdziwej IRA – który zmarł wskutek głodówki w brytyjskim więzieniu.

Londyn nie pozostawał dłuższy. Od stycznia działa nadająca z gmachu Broadcasting House – historycznej siedziny BBC – telewizja BBC Persian. Całość kosztów jej funkcjonowania ponosi brytyjskie MSZ, a jej celem jest dostarczanie użytkownikom języka perskiego wiadomości redagowanych z perspektywy Zachodu. Prawdopodobnie to właśnie ona stała się jednym z głównych powodów, dla których Teheran uznał Wielką Brytanię za jedno z państw szczególnie zainteresowanych podsycaniem obecnych niepokojów społecznych.

Do niedawna irańskie władze zezwalały BBC i innym brytyjskim mediom na utrzymywanie korespodentów w Teheranie, ale pod warunkiem, że będą nadawać swoje relacje wyłącznie w języku angielskim.  W ostatnią niedzielę Jon Leyne – od dwóch lat pracujący tam jako wysłannik BBC – otrzymał 24 godziny na opuszczenie kraju. Dwa dni później wydalonych zostało także dwóch dyplomatów z brytyjskiej ambasady, którym postawiono zarzut wspierania opozycji. Londyn nie miał wyjścia – jest standardem stosunków dyplomatycznych, że na tego rodzaju decyzję odpowiada się dokładnie tym samym. Gordon Brown ogłosił dzisiaj w Izbie Gmin, iż Wielka Brytania poinformowała ambasadora Iranu w Londynie o wydaleniu dwóch jego podwładnych. Lider opozycji David Cameron wyjątkowo udzielił szefowi rządu pełnego poparcia w tej sprawie.