Turecka armia w defensywie

TURKEY-KURDS-UNRESTDawno już minęły czasy, gdy o tureckim wojsku prasa mogła pisać albo dobrze, albo wcale. Kolejne medialne rewelacje w coraz większym stopniu przyczyniają się do obniżenia prestiżu, jakim tradycyjnie cieszyła się armia w tureckim społeczeństwie. Kolejny cios zadano jej w zeszły piątek, gdy w niskonakładowym, liberalnym dzienniku Taraf opublikowano kompromitujące ją tajne dokumenty, w których posiadanie wejść miała niedawno policja.

Dokument zatytułowany „Plan działania w zakresie zwalczania reakcjonizmu” powstać miał na potrzeby Wydziału Operacyjnego Sztabu Generalnego w kwietniu br. Jego autorem ma być pracujący obecnie w Sztabie płk. Dursun Çiçek, postać nie pierwszy raz pojawiająca się w nieprzychylnych armii artykułach prasowych. Plan ten zakłada podjęcie przez armię szeregu działań, mających na celu neutralizację zagrożenia dla świeckości państwa ze strony rządzącej partii AKP oraz powiązanego z nią ruchu skupionego wokół „tureckiego Chomeiniego”- Fethullaha Gülena.

Plan zakłada nasilenie działań slużących zdyskredytowaniu procesu w sprawie nacjonalistycznej grupy Ergenekon, w którym na lawie oskarżonych zasiadła spora grupa emerytowanych wojskowych. Działania te obejmować miałyby wykorzystywanie mediów do przedstawiania opinii publicznej całej sprawy w niekorzystnym świetle- jako akcji wymierzonej w opozycję i dobre imię sil zbrojnych.

W wykorzystywaniu mediów plan idzie dalej- proponuje się przygotowanie i rozpowszechnianie materiałów przedstawiających ruch Gülena jako niebezpieczną grupę fanatyków, której aktywność w Turcji zagraża bezpieczeństwu publicznemu, zaś propagowana przez nią ideologia w znacznym stopniu odchodzi od podzielanej przez społeczeństwo tolerancyjnej wersji islamu. W tym celu wykorzystane zostałyby infiltrujące ruch Gülena, wspólpracujące z wojskiem osoby, których publiczne wypowiedzi mialyby ostro atakować alewitów i mniej religijnych obywateli, zwracając ich w ten sposób przeciwko zwolennikom Gülena.

Najbardziej kontrowersyjny element planu dotyczy jednak nie medialnej kampanii propagandowej wymierzonej w „reakcjonistów”, lecz działań mogących spowodować podjęcie wobec nich konkretnych kroków prawnych. W miejscach zamieszkania członków ruchu Gülena znalezione miałyby zostać: broń, amunicja i dokumenty, które jednoznacznie wskazywałyby na prowadzoną przez nich nielegalną działalność terrorystyczną, min. w porozumieniu z kurdyjską organizacją PKK. W ten sposób czołowi przedstawiciele „reakcji” znaleźliby się na lawie oskarżonych, co doprowadziłoby naturalnie do nagłośnienia sprawy i pozwoliło przeprowadzić w armii „czystkę” osób podejrzewanych o sympatyzowanie z „wrogimi siłami”.

Treść dokumentu nawet w Turcji, kraju przyzwyczajonym do niejawnych działań organów państwowych, wywołać musiała ogromny skandal. Oto okazuje się, że pomimo zapewnień dowódców wojskowych o poszanowaniu demokratycznych zasad gry, w Sztabie Generalnym przygotowano dokument zakładający podjęcie szeregu działań, często z naruszeniem prawa, mających na celu osłabienie wybranego w demokratyczny sposób rządu i zdyskredytowanie stojącego za jego sukcesem ruchu Gülena. W mediach konserwatywnych i liberalnych na wojsko spadla lawina krytyki, nawet przyjazne armii dzienniki kemalistowskie zmuszone zostały do zajęcia krytycznego wobec Planu stanowiska.

W związku z aferą rodzi się jednak cala lista pytań. Jak to się stało, że ściśle tajny, przygotowywany na potrzeby Sztabu Generalnego dokument tak łatwo dostał się w ręce policji? Znaleziono go bowiem w trakcie przeszukania w mieszkaniu zatrzymanego w sprawie Ergenekon prawnika Serdara Öztürka- czy niezwiązana bezpośrednio z wojskiem osoba mogla dysponować dostępem do tajnych materialów Sztabu? Czy znalezione dokumenty rzeczywiście są autentyczne, a jeśli nie- kto jest ich autorem? Czy przypadkiem afera nie zostala wywolana przez kręgi nieprzychylne silom zbrojnym w celu doprowadzenia do czystki w jej często krytycznym wobec konserwatywnego rządu dowództwie?

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że od lat ruch sympatyków Gülena zdobywa coraz większe wpływy nie tylko w mediach, szkolnictwie czy bankowości, lecz również strukturach siłowych- przede wszystkim policji. Właśnie policję oskarża się o całkowite podporządkowanie rządowi w jego rywalizacji z tradycyjnymi, świeckimi elitami skupionymi wokół sadownictwa i sil zbrojnych. Hipoteza zakładająca podrzucenie sfałszowanych dokumentów zatrzymanemu prawnikowi, choć może wydawać się absurdalna, wcale nie jest nieprawdopodobna. Już nie raz przeciwnicy rządu stawiali policji podobne zarzuty uważając, że sprawa Ergenekon stanowi wyłącznie okazję do rozbicia najbardziej krytycznych wobec władzy kręgów opozycji. Tym razem, zdaniem radykalnych kemalistów, policja postanowiła uderzyć w wojskowych.

Jeżeli w Sztabie rzeczywiście przygotowywano plan rozprawy z konserwatywnym ruchem Gülena, to przewidziane w nim środki w niezwykle niekorzystnym świetle ukazują wojskową elitę Turcji- jako ludzi, którzy nie tylko nie szanują demokratycznych reguł gry, lecz w walce z przeciwnikami politycznymi nie powstrzymują się nawet przed łamaniem prawa i bezpodstawnym oskarżaniem niewinnych ludzi o przestępstwa, których nigdy nie popełnili. W takim przypadku sprawa dowodzi nie mniej alarmującej kwestii- jak to się stało, że wojsko nie panuje nad przygotowywanymi w dowództwie ściśle tajnymi dokumentami i pozwala na to, by dostały się w ręce przypadkowych osób i w konsekwencji ujrzały światło dzienne? Czy jest to wynik zaniedbania, czy może celowego działania wojskowych zainteresowanych skompromitowaniem swoich przełożonych?

Jeśli dokumenty są fałszywe, to sprawa dowodzi siły i bezwzględności ruchu Gülena, który od lat prowadzi za pośrednictwem swojego medialnego imperium wojnę przeciwko wojsku i cywilnym elitom laickiej Turcji. Dzięki całej armii swoich zwolenników w polityce, biznesie i policji, „turecki Chomeini” w coraz większym stopniu zdolny jest skutecznie rywalizować z konkurencyjnymi ośrodkami władzy, umiejętnie odwracając uwagę od swojej działalności, kierując społeczne niezadowolenie na armię, najbardziej dotąd cenioną instytucję w państwie.

I w jednym i w drugim wypadku zwycięzcą rozgrywki wydaje się Fethullah Gülen. Niestety nie wróży to zbyt dobrze na przyszłość…