Amerykańscy neonaziści

KKKW środę (10.06.09) doszło do strzelaniny w amerykańskim Muzeum Holokaustu. Media donoszą, że jej prowodyrem miał być James von Brunn, 88-letni recydywista, przez media określany mianem „zagorzałego antysemity” i neonazisty. Ale czy na pewno oba określenia zostały trafnie użyte? Brunn, były skazaniec za napad z bronią w ręku na bank centralny kojarzony jest z amerykańskimi środowiskami rasistowskimi, jednak po pobieżnej analizie neonazistowskich for i portali wydaje się, iż nazwanie go przez prasę i telewizję „neonazistą” było nadużyciem.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż nie utożsamiam się z jakimikolwiek poglądami tego typu formacji, artykuł ma być tylko przyczynkiem do dyskusji i być może, dalszych badań nad środowiskami, o których za wiele nie mówi się w polskiej prasie, a ich siła oddziaływania w USA jest dość znacząca.

I hope it’s a Muslim. I hope it’s a Muslim. (…) they will label as a crazed Nazi (…)

Powyższy cytat w zasadzie oddaje większość nastrojów, jakie panują pośród amerykańskich skrajnych prawicowców po incydencie w Waszyngtonie. Oburzenie, złość i frustracja – znowu ktoś im przypisze gębę i wywoła państwową nagonkę na nich. Dyskusje na forach tylko w początkowej fazie dotyczą tego, co zaszło w muzeum – potem zaczyna się swobodna interpretacja, że było to inspirowane przez wrogie środowiska (rzadko, że zdarzenie było wybrykiem starego, nie do końca zrównoważonego człowieka). Oczywiście nie brakuje też wątków traktujących o latynoskich imigrantach czy Murzynach strzelających do praworządnych amerykanów czy eksploatujących „biały” system i podkopujących amerykańską dumę i godność. Ostatecznie jednak wszyscy dochodzą do jednego wniosku: Brunn miał działać niezależnie, nikt o niczym nie wiedział. Neonaziści nie biorą za niego odpowiedzialności. Odcinają się grubą kreską.

Tragedia, która miała miejsce w Waszyngtonie (a w wyniku której śmierć poniósł jeden strażnik) z pewnością na nowo rozpocznie dyskusję na temat amerykańskich radykałów maszerujących pod swastykami. W Polsce raczej nie dostrzega się, tak odległego problemu – bardziej zainteresowani jesteśmy niemiecką NPD (z oczywistych względów), a amerykańskich antysemitów i rasistów kojarzymy bardziej po białych kapturach.

Ku Klux Klan – tak osławiony, nie gra na amerykańskiej „rasistowskiej” scenie pierwszych skrzypiec. Jest raczej kojarzony ze środowiskami nacjonalistycznymi – prowincjonalnymi. Tymi, którzy naprawdę się liczą i przysparzają najwięcej problemów amerykańskim rządom federalnym jest Narodowy Ruch Socjalistyczny – National Socialist Movement aka NSM88.

NSM88 jest obecnie największą w Ameryce Północnej grupą skupiającą środowiska neonazistowskie i propagującą tą właśnie ideologię i symbole. Założona w 1974 r. obecnie niepodzielnie dominuje na środkowym-zachodzie kraju (posiada swoje filie w aż 32 stanach!), a  matecznik znajduje się w Minneapolis. NSM, oprócz haseł rasistowskich i antysemickich, promuję ideę „Wielkiej Ameryki”, w której Żydzi, homoseksualiści i nie-bali pozbawieni będą wszelkich praw obywatelskich. W swoich szeregach skupia głównie ludzi młodych (głównie skinheadów), a także byłych członków Amerykańskiej Partii Nazistowskiej – partia ta dominowała w USA (wśród omawianych środowisk) w latach 60. XX wieku i była punktem wyjścia dla Narodowego Ruchu, obecnie jej rola jest już dużo mniejsza. NSW jest ruchem skonsolidowanym, który swoją silną strukturę zawdzięcza hierarchizacji oraz paramilitarnym wzorom postępowania.

Od 2006 roku zauważa się wzrost wpływów NSM na życie społeczno-polityczne Stanów, chociaż nadal ruch ten jest marginalizowany przez władze stanowe. Zwiększenie się siły NSM spowodowane było wchłonięciem dużych grup rasistowskich we własne struktury, co zwiększyło liczebność organizacji (brak jednak jest sprecyzowanych danych liczbowych na ten temat). Jednak już po roku, doszło do pewnego rozłamu, w wyniku którego wyodrębniło się kilka mniejszych frakcji, ale bez większej szkody dla samego ruchu. Grupa silnie oddziałuje w sferze wirtualnej – poprzez Internet i tworzenie serwisów społecznych typu New Saxon, mających skupiać ludzi o „podobnym sposobie myślenia” i będących przybudówkami dla samego NSM’u. Narodowi socjaliści prowadzą również własne radio internetowe oraz promują swoich artystów, poprzez prowadzenie samodzielnej wytwórni muzycznej –  NSM88 Records.

Jednak NSM nie jest jedyną grupą uzurpującą sobie doprowadzenie do dominacji białych nad innymi rasami w USA. Wspomniana już Amerykańska Partia Nazistowska promuje wzorce żywcem wzięte z czasów III Rzeszy, podkolorowane tylko pod amerykański kodeks karny. Na jej stronach nie brakuje ostrzeżeń (nawołujących do jakiejś aktywności) przeciwko zmniejszającej się populacji rasy białej w Stanach (i bynajmniej nie chodzi o to, żeby więcej czasu spędzać w łóżku). Wg APN w 2025 roku Amerykanie będą stanowić „TOTALną” mniejszość w stosunku do innych ras. Ten trend ma doprowadzić do wytworzenia się w USA swoistego apartheidu, w wyniku którego czarni (Murzyni), muzułmanie i Latynosi wezmą odwet na białej mniejszości.

Powyższe „ostrzeżenia” i „prognozy” można mnożyć do woli. Większość neonazistów w USA mówi o tym samym – boją się wzrostu demograficznego Latynosów i Murzynów, imputują że światem rządzą Żydzi, a Holocaust był tylko wymysłem dzieci Syjonu i sprzyjających (podległych) im środowisk. Nic nowego. Pewne obawy budzić może jednak fakt, iż partia polityczna typu Narodowego Ruchu Socjalistycznego w dobie kryzysu finansowego może liczyć na większy posłuch u coraz bardziej sfrustrowanych obywateli. Jak wiadomo, wszelkie krachy gospodarcze prowadzą do radykalizacji nastrojów społecznych i rozbudzają postawy rewizjonistyczne. Z kolei amerykańskie podejście do wolności słowa i wolności obywatelskich pozwala organizacjom neonazistowskim działać dość swobodnie, za pewne budząc coraz większe obawy, coraz liczniejszych Murzynów i Latynosów. Wg BBC w aż 46 stanach liczba mniejszości drastycznie zwiększa się w stosunku do ludności białej, zatem jeżeli prognozy się sprawdzą a neonaziści będą dalej rosnąć w siłę, to mniej więcej w 2025 roku będziemy mogli obserwować w USA swoiste „zderzenie ras”.

Na koniec mała dygresja – w pewnym sensie pozostajemy w powyższej tematyce. Otóż sami Amerykanie, biali, zaczynają stosować dość radykalne metody ograniczania ilości populacji. Nie panuje u nich przeświadczenie, że dzieci są najlepszą inwestycją emerytalną.  W zamian zaczynają prowadzić swoistą politykę kontroli urodzeń poprzez sterylizację mężczyzn. Trend ten staje się coraz popularniejszy wśród przedstawicieli średniej klasy, co przedstawiają wyraźnie statystyki. Jako środek antykoncepcji – 30% Amerykanek łyka tabletki, 27% kobiet poddaje się sterylizacji, 18% par używa prezerwatyw, a 10% mężczyzn w wieku reprodukcyjnym dokonuje dobrowolnej sterylizacji. Pytanie, co na to amerykańscy neonaziści?

Artykuł: Męskość pod nóż