Unikanie konfrontacji za wszelką cenę

Rosja rozmieściła swoich żołnierzy na granicach Abchazji i Osetii. Potem nastąpił bunt batalionu czołgów i wydalenie dwóch kanadyjskich dyplomatów pracujących dla NATO. Wygląda to ewidentnie na odwet z nawiązką za wydalenie z NATO dwóch Rosjan oskarżonych o szpiegostwo. Moskwa oskarża kraje bałtyckie o próbę zablokowania nowego otwarcia w stosunkach z Waszyngtonem. Wydaje się też jednak, że niektóre z wojowniczo nastawionych klanów w rosyjskim przywództwie widzą tu możliwość poszerzenia wpływów na Kaukazie absolutnie za darmo. Obserwatorzy tacy jak Pavel Felgenhauer twierdzą, że Gruzja znajduje się dziś na granicy kolejnej wojny z Rosją. I sądząc po retoryce przyjętej przez obie strony, może mieć rację. Przedstawiciel Gruzji w ONZ Alexander Lomaia zaatakował Rosjan i ostro zaprzeczył sugestiom, że Gruzja się zbroi: “Oświadczenie rosyjskiego ambasadora to kolejny przykład postsowieckiej propagandy, która nie ma związku z faktami i ma na celu wyłącznie wprowadzenie w błąd”. Istnieje też bardziej przekonujący argument wskazujący, że grupa siłowików przygotowuje się do odpowiedzi na wyrzucenie przez prezydenta Miedwiediewa dyrektora GRU Walentina Korabielnikowa, że chcą zademonstrować swój wpływ na polityczne wybory prezydenta. Tak czy inaczej wygląda na to, że Rosja postanowiła sprawdzić granice tolerancji tego typu zachowań przez nową administrację. Takie komentarze anonimowego urzędnika amerykańskiego sugerują, że Rosja dostanie dużą swobodę a Administracja zrobi bardzo dużo, by uniknąć konfliktu z Moskwą w ciągu najbliższych kilku miesięcy (przed podpisaniem kolejnej wersji traktatu START). Nie znaczy to jednak, że nie zapłacą za to na innych polach.

Po spotkaniu w Genewie wysoki rangą urzędnik stwierdził, że sygnały z Moskwy pozostają sprzeczne i nie wiadomo, na ile Rosja chce polepszyć wzajemne stosunki. “Wyzwaniem jest teraz pokazanie, że za słowami pójdą czyny i że wypełnimy obietnicę dobrej współpracy, poczynając od kontroli zbrojeń” dodaje urzędnik. “Czy z problemami i kwestiami spornymi możemy sobie poradzić, czy kompletnie zdominują one wzajemne stosunki?” mówi Reuters. Nowe spięcia z Gruzją w tym tygodniu, gdy Tibilisi oskarżyło Moskwę o inspirowanie nieudanego buntu w bazie wojskowej, może wpłynąć na rozmowy dyplomatów z Departamentem Stanu. Rosja walczyła z sąsiednią Gruzją w zeszłym roku, co pogorszyło stosunki z Waszyngtonem i jego sojusznikami i sprawił, że stały się najgorsze od czasu Zimnej Wojny. “Nie chcemy w związku z tym konfrontacji” twierdzi wysoki rangą amerykański urzędnik. “Jednak poza sprawą Gruzji mamy tu do czynienia ze znacznie poważniejszym problemem rosyjskiej walki o dawną strefę wpływów”.