Nigeria w kryzysie

Kiedy w 1999 roku dobiegała końca żołnierska dyktatura, oczy świata zwrócone były z nadzieją ku Nigerii – najludniejszego państwa Afryki i mocarstwa energetycznego regionu. Pierwsze wolne wybory spowodowane byłay śmiercią ostatniego z dyktatorów – Saniego Abachy – który nie namaścił nikogo, kto miałby kontynuować wojskowe rządy w Zatoce Gwinejskiej. Pierwszym, cywilnym przywódcą państwa (od ponad 30 lat) został emerytowany generał Olusegun Obasajno.

Odejście od żołnierskiego przywództwa doprowadziło do wytworzenia się niezależnych milicji dowodzonych przez dawnych namiestników nigeryjskich prowincji. Z kolei obudzenie się politycznego ducha sprawiło, iż wielu Nigeryjczyków zaczęło przejawiać aspiracje do najwyższych urzędów. Obie te grupy bardzo szybko doszły do porozumienia i zaczęły ze sobą współpracować. Skutkiem tego było polityczne rozdrobnienie kraju, korupcja, brak legitymizacji  i stabilnych rządów. Uważa się, że to cud, iż targana wewnętrznymi konfliktami (a w niektórych momentach wojną domową) Nigeria jeszcze stanowi jednolity byt polityczny.

Gdy w maju 2007 roku, urząd prezydenta obejmował Yar’Adua prognozowano nowe, pozytywne rozdanie w Nigerii. Jednak nowy przywódca nie zdołał wybrnąć z wewnętrznego impasu, co jeszcze bardziej pogrążyło kraj w chaosie. Fatalna sytuacja wkrótce też zaczęła odbijać się negatywnie na sąsiadach Nigerii.

W skutek braku spójnej i przemyślanej strategii państwa wzrosła skala przemocy i przestępczości w delcie Nigru, co owocowało (przez cały 2008 rok) licznymi starciami pomiędzy miejskimi bojówkami a oddziałami rządowymi.

Z racji tego, iż Nigeria jest poważnym eksporterem ropy (i to ona stanowi kluczowe źródło dochodów państwa) nie dziwi fakt, iż liczba ataków bojowników na ośrodki wydobywcze wzrosła o 1/3 w porównaniu do 2007 roku (w 2008 doszło do 92 zbrojnych incydentów). Odbiło się to na wydobyciu ropy, które spadło z 2.6 milionów baryłek dziennie (2006) do 1.6 miliona (marzec 2009). Niestabilna sytuacja najbardziej dotknęła największe konsorcjum działające w Nigerii, czyli Shell’a. Do roku 2004 (kraj był jeszcze wtedy względnie stabilny) przedsiębiorstwo wydobywało około miliona baryłek dziennie – obecnie wynosi to 300 tysięcy. Poza tym, państwowy budżet stracił, w samym 2008 roku 28 miliardów dolarów (kradzież, korupcja, akcje sabotażowe), a w skutek działań zbrojnych życie straciło około 1000 obywateli.

Sytuacja wyraźnie skomplikowała się w połowie zeszłego roku, kiedy to konflikt zaczął wychodzić „poza ląd”. 19 lipca 2008 roku miał miejsce spektakularny atak bojowników na Bonga, ośrodek wydobywczy zakotwiczony 120 km od nigeryjskiego wybrzeża. W prawdzie rebelianci nie zdołali opanować, czy wyrządzić jakieś większe szkody, ale pokazali, iż są w stanie dokonywać zbrojnych wypadów daleko od lądu. Sytuacja ta zmusza do liczenia się z udaną tego typu akcją w przyszłości.

Od tego zdarzenia obserwowano eskalację konfliktu również na lądzie. Coraz częściej dochodziło do krwawych starć między rebelianckimi milicjami, a Połączonymi Siłami Zbrojnymi (Joint Task Force). Toczyły się one głównie w rejonach wsi Soku, Kula i Tombia, a były konsekwencją rządowego pościgu za przywódcą Ruchu Wyzwolenia Delty Nigru (Movement for the Emancipation of the Niger Delta) – Farahem Dagogo. W odpowiedzi zadeklarował on (Dagogo) rozpoczęcie „wojny o ropę” przeciwko międzynarodowym konsorcjom. Doprowadziło to do eskalacji spirali przemocy i śmierci wielu niewinnych ludzi. Dlatego też Dagogo zapowiedział jednostronne zawieszenie broni, które trwało do  stycznia 2009 roku, kiedy to wojska rządowe zaatakowały obóz jednego z miejscowych watażków.

Od 2009 roku obserwuje się dalsze rozszerzanie się konfliktu. Operacje militarne, toczone dotąd na lądzie i sporadycznie na wodzie, zostały również przeprowadzane przy pomocy sił powietrznych. W lutym 2009 roku JTF dokonywało bombardowań obozów rebeliantów, z kolei ci po raz pierwszy przeprowadzili atak na cywilny helikopter (skończyło się na jednej osobie rannej i awaryjnym lądowaniu). Z racji tego, iż dla międzynarodowych biznesmenów podróż po Nigerii głównie przebiegała za pomocą helikopterów w obecnej sytuacji wydaje się być ona niebezpieczną formą przemieszczania się.

Sytuacja w Nigerii może odbić się niekorzystnie na bezpieczeństwie energetycznym Unii Europejskiej. Ruch Wyzwolenia Delty Nigru nie raz groził akcjami sabotażowymi wymierzonymi przeciwko wielomiliardowym planom budowy rurociągu z Nigerii, przez Saharę, do Europy. Sam Ruch, w wewnątrzpaństwowej debacie, oskarżany jest o tworzenie sprzyjającego środowiska dla kryminalistów i zbrodniarzy, którzy szukają w nim azylu przed legitymizowanymi władzami Abudży. Jego członkowie starają się dementować te oskarżenia i powtarzają, że ich walka wymierzona jest nie przeciwko rządowi Yar’Adua, a międzynarodowym korporacjom, które drążą państwo z ropy i innych bogactw naturalnych.

Jednak niestabilna sytuacja wewnątrz kraju tworzy idealny grunt pod działalność zorganizowanej przestępczości czy piractwa morskiego. Wygląda na to, że Zatoka Gwinejska zajmuje drugą, niechlubną, pozycję pod względem obszarów najbardziej narażonych na działalność morskich gangsterów. Według Międzynarodowego Biura Morskiego (International Maritime Bureau) w samym 2008 roku doszło do 40 ataków piratów: w 27 przypadkach kończyło się tylko na abordażu, a 5 statków zostało uprowadzonych. W samym styczniu 2009 zanotowano 10 incydentów, m.in. ostrzał tankowca transportującego 4 tysiące ton ropy (piraci dodatkowo wysadzili jego silnik w powietrze, co mogło skończyć się regionalną katastrofą ekologiczną).

W rankingu Foreing Policy, Nigeria w 2008 roku zajęła 18 miejsce wśród państw upadłych. Sytuacja może doprowadzić do tego, iż w następnym rankingu jej pozycja ulegnie jeszcze większe deprecjacji, a co gorsza – konflikt może coraz bardziej przenieść się na kraje ościenne. To z kolei, doprowadziłoby do jeszcze większej destabilizacji, która niczym rak – może zacząć trawić kolejne państwa regionu. Wydaje się, iż Yar’Adua prędzej czy później będzie musiał skutecznie porozumieć się z rebeliantami – długotrwały impas na pewno nie przedłoży się na polepszenie sytuacji.