Jemen: podziały religijne zarzewiem konfliktu

Obok dotykających Jemen problemów ekonomicznych, najważniejszym czynnikiem sprzyjającym jego dezintegracji pozostają głębokie podziały w społeczeństwie tego kraju i wynikający z nich brak przywiązania do instytucji państwowych. Podziały te, w odróżnieniu od wielu innych krajów Bliskiego Wschodu, w mniejszym stopniu dotyczą różnic religijnych, w znacznie większym zaś wynikają z utrzymywania się w Jemenie tradycyjnej struktury plemiennej.

Położony z dala od największych ośrodków kalifatu, Jemen stanowił w zasadzie jedyne miejsce, w którym zdołał przetrwać zajdyzm – jeden z odłamów szyizmu, różniący się od dominującej w nim szkoły dżafaryckiej uznawaniem zaledwie czterech spośród dwunastu imamów. Ten najmniej odbiegający od sunnickiej ortodoksji odłam szyizmu stworzył w północnej części Jemenu swoje własne, kierowane przez imamów państwo, którego istnienia przez ponad tysiąc lat nie zdołały zakończyć kolejne muzułmańskie imperia. Dopiero rewolucja republikańska 1962r. obaliła rządy religijne ustanawiając równość między dominującymi w Jemenie Północnym zajdytami, a pozostałą, sunnicką ludnością kraju.

Zjednoczenie kraju z Jemenem Południowym zmieniło proporcje demograficzne na niekorzyść zajdytów- odtąd stanowili już społeczeństwie mniejszość, południe kraju zdominowane było bowiem przez zwolenników szafickiej szkoły sunnizmu. Największe niezadowolenie wśród zajdytów wzbudziłacoraz bardziej widoczna obecność wzorujących się na saudyjskim modelu islamu salafitów. Setki tysięcy jemeńskich robotników pracujących w Arabii Saudyjskiej, jak i fundowane przez nią, promujące wahhabizm szkoły islamskie w samym Jemenie przyczyniły się do zmiany oblicza tolerancyjnego dotąd jemeńskiego sunnizmu i pojawienia się pierwszych oznak narastającego konfliktu z heretyckim, zdaniem salafitów, szyizmem. jednak nie utrata przewagi liczebnej nad sunnitami, lecz

Chociaż salafizm uderza również w mniej religijnych sunnitów z południa kraju, to właśnie zajdyci stali się głównym obiektem krytyki jego gorliwych zwolenników. Efektem wzrastającego napięcia był w 2004r. wybuch krwawych walk w północnej prowincji Sada, które kosztowały życie setek, lub nawet tysięcy istnień ludzkich. O ile jednak konflikt religijny należał do głównych przyczyn wybuchu niezadowolenia, to jak w przypadku innych sporów wewnętrznych w Jemenie, jego znaczenie wydaje się być przeceniane.

Sunnitów i zajdytów łączą bowiem zazwyczaj bardzo poprawne stosunki. Uczestnictwo w modlitwach w meczecie drugiej grupy nie należy do rzadkości, wspólne członkostwo w partiach politycznych, również tych islamistycznych- powiązanych z ideologia Bractwa Muzułmańskiego, świadczy o możliwej, choć nie zawsze łatwej koegzystencji. Podziały religijne stają się problemem niemal wyłącznie wtedy, gdy prawdziwym powodem sporu staje się różnica zdań między plemionami. To one bowiemnajczęściej stają do zbrojnej, konfrontacji. stanowią centrum jemeńskiego życia społecznego i to one, nie grupy religijne,

Jemen to doskonały przykład dominującego przez stulecia na Bliskim Wschodzie tradycyjnego społeczeństwa, które opierało się kolejnym przychodzącym i odchodzącym imperiom zachowując niezależność od władzy centralnej i tylko w ograniczonym stopniu uznając jej zwierzchnictwo nad peryferyjnymi, oddalonymi od ośrodków miejskich terytoriami. Gdy w XX wieku nastał czas silnych przywódców i ruchów modernizacyjnych godzących w tradycyjną strukturę społeczną, Jemen pozostał krajem słabym i uzależnionym od dobrej woli przywódców plemiennych. O ile w południowej, rządzonej przez marksistów, części kraju udało się do pewnego stopnia złamać potęgę tradycyjnych elit, to na północy reżim republikański w niewielkim stopniu skłonny był iść na konfrontację z silniejszym od siebie przeciwnikiem.

Skoro więc nie można było plemion zmusić do posłuszeństwa, należało je jakoś przekonać do zachowania spokoju. Angażowanie wpływowych przedstawicieli tradycyjnych elit w życie polityczne, sprawowanie władzy na szczeblu lokalnym, czy członkostwo w państwowych siłach bezpieczeństwa, stało się najlepszą metodą budowy stabilności i autorytetu państwa. Nie uniknęło tego nawet marksistowskie południe, gdzie podziały rządzącej partii w większym stopniu wynikały z pochodzenia członków nomenklatury, niż różnic ideologicznych.

Jak długo państwo dysponowało środkami finansowymi wystarczającymi do zapewnienia sobie lojalności najpoważniejszych plemion, tak długo zachować można było w kraju względny spokój. Nie dotyczyło to oczywiście całego terytorium kraju- plemiona słabsze, mniej wpływowe i odsunięte od zysków czerpanych z kasy państwowej były bardziej podatne na zachowanie niezależności lub nawet otwartą walkę z centralnym rządem. Marginalizacja prowincjonalnych plemion tłumaczyczęste porwania cudzoziemców i funkcjonariuszy państwowych, rebelie (jak wspomniane wyżej walki w prowincji Sada) czy poparcie udzielane wszelkim ruchom opozycyjnym zdolnym finansowo wesprzeć zubożałe plemię.

Takie właśnie plemiona wykorzystywane były w przeszłości przez ingerujących w wewnętrzne sprawy Jemenu sąsiadów. Marksistowski Jemen Południowy finansował lewicową partyzantkę walczącą z rządem w Sanie, Arabia Saudyjska przekupując rody utrzymywała je w bezpośredniej zależności na wypadek konfliktu z władzami Jemenu. Identyczna strategię stosują obecne w kraju od lat 90-tych organizacje terrorystyczne, w mniejszym lub większym stopniu powiązane z kierownictwem al.-Kaidy.

Rekrutowanie bojowników wśród członków plemion zapewnia tym organizacjom znaczną niezależność: ochronę ze strony jego przywódców, możliwość swobodnej działalności na kontrolowanym przez nie terytorium, wreszcie możliwość wykorzystania jego wpływów wtedy, gdy działalność terrorystyczna kończy się dla walczących niepowodzeniem. To tłumaczy częste w Jemenie przypadki wypuszczania z więzień (w drodze oficjalnej amnestii lub inscenizowanej ucieczki) osób oskarżonych o działalność terrorystyczną. Wojna z terroryzmem dla Jemenu oznacza bowiem nie tyle walkę z konkretnymi osobami czy organizacjami, lecz przede wszystkim popierającymi je plemionami. Zbyt agresywne działanie może skończyć się naruszeniem delikatnej równowagi międzyplemiennej i doprowadzić do poważnych konsekwencji dla stabilności kraju.

Nie znaczy to oczywiście, że czynniki: religijny i polityczny nie odgrywają przy rekrutacji nowych terrorystów żadnego znaczenia. Trudno jednak wskazać głębokie różnice w światopoglądzie poszczególnych grup społecznych Jemenu. Większość mieszkańców tego kraju pozostaje głęboko religijna i konserwatywna, nastroje antyamerykańskie i antyizraelskie, jak wszędzie na Bliskim Wschodzie, dominują tak w mediach jak i w retoryce przywódców politycznych i plemiennych. Poszczególne partie w większym stopniu budowane są wokół wpływowych osobistości, niż programów- bardzo trudno dostrzec wyraźne różnice między rządzącym ugrupowaniem prezydenta Saleha, a opozycyjną islamistyczną partią al.-Islah.

To, że większość decyduje się na współuczestnictwo w sprawowaniu władzy i (przynajmniej teoretyczną) współpracę z Amerykanami, a mniejszość na sięgnięcie po broń i walkę z niewiernymi, to nie wynik głębokiego podziału społeczeństwa na ‘umiarkowanych muzułmanów’ i ‘fanatyków’. To efekt znanej od stuleci polityki plemiennej, wynoszącej jednych do władzy, a innych sprowadzającej na drogę rebelii. Kiedyś występowano pod sztandarami marksizmu, dzisiaj świętej wojny z niewiernymi- istota konfliktu pozostaje jednak ta sama.

Czym grozi niemoc państwa i wszechwładza plemion najlepiej widać na przykładzie powojennego Iraku. Nawiązanie współpracy z sunnickimi przywódcami pozwoliło Amerykanom odwrócić losy wojny i zepchnąć iracką al.-Kaidę do głębokiej defensywy. Odmienna sytuacja ekonomiczna i społeczna Jemenu wskazuje jednak na to, że w przypadku tego państwa walka z wykorzystującym słabość rządu terroryzmem islamskim będzie trudniejsza, a jej wynik mniej oczywisty. Skoro przez stulecia Jemen nie doświadczył silnego przywódcy zdolnego zapanować nad rozsadzającymi państwo od środka siłami, to czemu teraz miałoby stać się inaczej?