Dwa kroki w tył

W jednym z poprzednich artykułów została zarysowana deprecjacja amerykańskiej triady atomowej w dobie zagrożeń asymetrycznych. Rozwijając ten wątek należy wskazać pewne obawy, które powstają w skutek nowej polityki zbrojeniowej Stanów Zjednoczonych.

Przypomnijmy, że produkcja sił strategicznych USA, a dokładniej głowic jądrowych, została zakończona w 1989 roku i od tamtej pory nie powstają nowe, z kolei stare nie są w całości modernizowane, pomimo istniejących możliwości finansowych. Przejawia się to m.in. w tym iż amerykańskie siły powietrzne w swych założeniach doktrynalnych przewidują użycie bombowców uzbrojonych w broń konwencjonalną, z kolei te z ładunkami jądrowymi zaczynają być wycofywane. Amerykanie redukują wielogłowicowe pociski na rzecz jednogłowicowych. Spadek jakościowy jest połączony z ilościowym, ponieważ wskutek porozumień rozbrojeniowych i cięć budżetowych liczba rakiet balistycznych z tysiąca spadła do około 500 sztuk.

Siła nuklearnego odstraszania Ameryki słabnie, co może być zachętą do prowadzenia bardziej zdecydowanej polityki innych graczy międzynarodowych, np. Rosji.  Wydaje się, iż w najbliższej przyszłości arsenał nuklearny USA nie osiągnie dawnej siły. Jest to spowodowane redukcją wydatków na tą dziedzinę zbrojeń przez Kongres oraz zmianą wachty w Biały Domu. Bardziej pacyfistyczna postawa Demokratów rokuje nie sprzyja rozwojowi atomowej triady.  Z wypowiedzi prezydenta Baracka Obamy wynika  iż USA w nadchodzącym czasie będzie dążyć do ograniczania ilości broni atomowej na świecie. W trakcie szczytu Unia Europejska – Stany Zjednoczone, który miał miejsce w Pradze, kwiecień 2009 r.oku B. Obama zaapelował do światowej społeczności o całkowite wykluczenie broni jądrowej z doktryn wojskowych państw. Zapowiedział walkę z niekontrolowaną proliferacją i podpisanie nowego układu o redukcji zbrojeń z Rosją.  Wypadkową tego może dalsze osłabianie amerykańskiej pozycji w „klubie atomowym”.

Właśnie utrzymanie stabilnego reżimu proliferacji broni masowego rażenia będzie jednym z najważniejszych wyzwań dla polityki państw w XXI wieku. Zakładając, z przyczyn obiektywnych, które zostaną rozwinięte w kolejnym artykule, iż organizacje terrorystyczne oraz zorganizowane grupy przestępcze nie są zdolne zdobyć i skutecznie wykorzystać BMR, to między państwami będzie dochodziło do tarć na poziomie broni nuklearnej (szczególnie), biologicznej, chemicznej czy radiologicznej. Oblicza się, że około 40 państw ma do dyspozycji wystarczające ilości uranu lub plutonu. Przewiduje się, że nawet regionalny konflikt jądrowy mógłby naruszyć globalny klimat do tego stopnia, że nie wróciłby on do równowagi nawet przez kilka dekad.

Stąd kluczowym będzie określenie pragmatycznego podejścia względem państw niestabilnych, czy nieracjonalnych, a posiadających broń atomową. Dotyczy to zarówno Korei PN., Pakistanu i Iranu, aczkolwiek wydaje się, iż to ten ostatni kraj jako jedyny może stać się realnym zagrożeniem dla innych państw w skali globu. Państwo szyickie jest kluczem do ustabilizowania sytuacji na Bliskim Wschodzie, a do tego jest poważnym eksporterem gazu i ropy naftowej.  W 2009 r. niepokój opinii międzynarodowej wzbudziło umieszczenie pierwszego, irańskiego satelity okołoziemskiego. Nie chodzi jednak o samo wyniesienie urządzenia w kosmos, a rakietę, która tego dokonała.  Być może na jej bazie Iran będzie w stanie wkrótce produkować własne rakiety balistyczne. Niepokojącym jest również ambiwalentna postawa Rosji, która albo decyduje się na krytykę irańskiego programu jądrowego (cywilnego) albo wspiera go technologicznie.  Jednym z najważniejszych motywów Iranu przy rozwijaniu technologii atomowej jest uzyskanie statusu mocarstwa nuklearnego na Bliskim Wschodzie. Dążenie to jest wypadkową zarówno czynników obiektywnych (położenie geopolityczne), jak i subiektywnych (ideologia, względy historyczne). Szczególnie argumentacja ideologiczno-religijna napawa państwa Zachodu, ale też Izrael , niepokojem, ponieważ domniemywa się, iż nuklearny Iran, może przestać kierować się względami racjonalnymi (z punktu widzenia Zachodu) w swojej polityce międzynarodowej.

Dlatego tak ważnym jest, aby Stany Zjednoczone – jako ostatnie światowe mocarstwo, posiadało szeroki wachlarz środków odstraszających, a nie dokonywało ich rewizji i ograniczenia. Do niedawna wydawało się, iż skoro redukują swój arsenał strategiczny to wypadkową tego będzie rozwijanie innych niekonwencjonalnych środków walki, np. technologii kosmicznych. Rzeczywistość zweryfikowała ten pogląd negatywnie, co w zasadzie było dużym zaskoczeniem nawet dla analityków. Otóż sekretarz obrony – Robert Gates, w zaproponowanym przez siebie, i zatwierdzonym przez kongres budżecie – doprowadził do swoistej rewolucji w amerykańskich siłach zbrojnych.

Ustawa budżetowa w głównej mierze zakłada drastyczną redukcję środków, która dotknie większość gałęzi amerykańskiej armii. Dotyczy to zarówno sfery konwencjonalnej (zamiast zakładanego minimum 260 samolotów F-22 siły powietrzne otrzymają 243 sztuki), jak i tej niekonwencjonalnej, tj. sił strategicznych, obrony przeciwrakietowej i tzw. technologii futurystycznych. Te ostatnie, chociaż zawsze były wysokobudżetowe to pozwalały nierzadko wyprzedzić inne państwa o jedną, czy dwie generacje na polu bitwy. Dlatego nie wydaje się realnym, ażeby w najbliższej przyszłości amerykanie chcieliby zdobywać kosmos – co na pewno będzie czynnikiem determinującym dążenia chińskie i rosyjskie w tej materii.

Gates, który znany jest z tego, iż nie lubi nowych technologii i stroni od poczty elektronicznej, uważa iż obecna przewaga USA nad innymi państwami pozwala im na złapanie oddechu i zwolnienie tempa. Jest to dość ryzykowna strategia, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę starania chińskich generałów mające na celu stałe udoskonalanie karmazynowej armii.

Stąd wynika zaniepokojenie, ale też nowa percepcja rzeczywistości. Otóż może dojść do sytuacji, w której USA zostaną prześcignięte przez inne państwo (zarówno na poziomie “nuklearnym”, jak i “futurystycznym”), co może się wiązać z przedefiniowaniem strategicznych układów bezpieczeństwa i wyznaczeniem nowych paradygmatów. Być może na tym polu świetnie odnajdą się prywatne armie, dla których osłabienie amerykańskich zdolności bojowych będzie oznaczało zwiększenie się popytu na bezpieczeństwo. Deprecjacja Ameryki może też prowadzić do radykalizacji postaw jej sojuszników. Zagrożona, militarną nuklearyzacją Korei, Japonia w ostateczności może również sięgnąć po broń atomową i w zasadzie stać się światową militarną potęgą, a tym samym być wyzwaniem dla Chin.

Więcej o amerykańskich zbrojeniach można znaleźć w magazynie Polska Zbrojna nr 18-19, 3 maja 2009.

Niektóre fragmenty artykułu pochodzą z referatu naukowego wygłoszonego podczas Akademickiego Forum Bezpieczeństwa w Toruniu.