90 lat po „awanturze tureckiej”

Dokładnie 90 lat temu, po wiekach osmańskich rządów, egejskie wybrzeże Azji Mniejszej ponownie znalazło się pod kontrolą armii greckiej. Zgodnie z wolą obradujących w Wersalu mocarstw, Grekom przyznano prawo do okupowania miasta Izmir, w tych czasach znanego pod jego grecką nazwą – Smyrna. 15 maja 1919 roku stał się datą przełomową w historii Bliskiego Wschodu – dotąd biernie reagujący na posunięcia Europejczyków Turcy zdecydowali się przeciwstawić dalszemu rozpadowi swojego państwa.

W tym czasie mocarstwa okupowały już znaczną część Imperium – poza zdobytymi w czasie I wojny światowej terenami arabskimi, już po zakończeniu działań wojennych bez walki obsadzały kolejne miejsca zamieszkane w większości przez ludność etnicznie turecką. I tak Francuzi zajęli Cylicję i czarnomorskie zagłębie węglowe w Zonguldak, Brytyjczycy Mosul i górną dolinę Eufratu, Włosi Antalyę, Bodrum i Fethiye, wspólne siły alianckie kontrolowały Konstantynopol i strefę cieśnin czarnomorskich. Jak długo jednak za upokorzenia Turków odpowiadały potężne mocarstwa, opór wydawał się niemożliwy.

Gdy jednak do walki o resztki Imperium stanęli byli chrześcijańscy poddani sułtana, sytuacja zmieniła się diametralnie
Zagrożenie greckie wydawało się poważniejsze: zachodnią część Azji Mniejszej zamieszkiwali Grecy, którzy w naturalny sposób sprzyjali oddziałom wojskowym przybyłym zza Morza Egejskiego. Chociaż większość terenów do których pretensje rościli sobie Grecy, zamieszkiwała ludność turecka, doświadczenia wojen bałkańskich skazywały na niewielkie znaczenie czynników demograficznych przy decydowaniu o przyszłej przynależności państwowej danego terytorium. Utrata Wyżyny Armeńskiej na wschodzie, oraz wybrzeża egejskiego, czarnomorskiego, Tracji i Konstantynopola na zachodzie, wydawały się w  1919 roku zupełnie realne.

Obserwując obojętność, z jaką dwór i rząd osmański reagowały na kolejne posunięcia mocarstw, zdając sobie sprawę z upadku państwa i groźby ostatecznego jego podziału między kraje europejskie, w ciągu następnych miesięcy elity wojskowe w Anatolii zdecydowały się zorganizować opór samodzielnie, z pominięciem skompromitowanego rządu w Konstantynopolu. Gdy po trzech latach Grecy i ich europejscy sojusznicy zmuszeni byli wycofać się z terytorium Turcji, upadek domu Osmanów był już tylko formalnością.

Cala „awantura turecka” była efektem agresywnej polityki brytyjskiego premiera Lloyda George’a, który wbrew ustaleniom z czasów wojny, zamiast silniejszym Włochom, zdecydował się zaufać słabszym, uzależnionym od Londynu Grekom i to ich rękami doprowadzić do ostatecznego upadku tureckiego państwa. Gdyby nie upór Brytyjczyków, historia mogła się potoczyć zupełnie inaczej.

Gdyby Izmir przyznano Włochom, ich obecność ograniczyłaby się zapewne do rozbrojenia osmańskiej armii i zajęcia pozycji wokół wybrzeża, bez specjalnego angażowania się w sprawy interioru. Grecy nie mogliby liczyć na spełnienie swojego nacjonalistycznego programu odbudowy helleńskiego imperium, tureccy wojskowi nie mieliby więc większej motywacji do walki z wrogiem, którego obecność wydawać się mogła tylko tymczasowa. Autorytet sułtana mógł powstrzymać nacjonalistów przed budową samodzielnego obozu politycznego., alianci mogli postawić na trwanie uzależnionego od Zachodu, wieloetnicznego Imperium Osmańskiego, kalifat istniałby nadal a Grecy wciąż stanowiliby elitę kosmopolitycznej Smyrny i Konstantynopola…

Londyn jednak postawił na Greków. W pierwszych dniach po ich wylądowaniu, w Izmirze i okolicach doszło do, potwierdzonych przez amerykańskich świadków, masakr na ludności muzułmańskiej. Wieści o nich wzmocniły antyeuropejskie i antychrześcijańskie nastroje wśród anatoliskiej ludności i skłoniły jej przywódców do aktywnego przeciwstawienia się Grekom. I tak na scenę historii wkroczył Mustafa Kemal…

Zanim jednak wojna skończyła się dla Greków ich największą od upadku Bizancjum klęską, Azja Mniejsza przez ponad trzy lata była miejscem wielkiego greckiego przebudzenia narodowego.