Po Londynie: Świat już jest Inaczej

Najlepszym komentarzem do zakończonego wczoraj szczytu G20 w Londynie jest zdjęcie czterech globalnych liderów. Zacznijmy od drugiego planu: Amerykanin Barack Obama, podobno najpotężniejszy prezydent świata, cieszy się jak dziecko, z uniesionym do góry kciukiem. W środku śmieje się  Silvio Berlusconi, Europejczyk, obok niego prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew – też zadowolony.

Ale to drugi plan.

Na pierwszym jest dość poważny, gładko uczesany Hu Jintao, prezydent Chin. On lekko się uśmiecha, jest z przodu, pierwszy.

Cieszę się, że to zdjęcie trafiło przynajmniej na jedną czołówkę w Polsce, bo jest historyczne i jeśli cokolwiek będzie przedrukowywane z tego spotkania, to właśnie to.

Zdjęcie świetnie komentuje wyniki spotkania globalnych liderów w Londynie, którzy radzili nad tym, jak walczyć z kryzysem gospodarczym bez precedensu. Uradzili dodatkowe biliony dolarów na stymulowanie gospodarki (Ameryka odetchnęła z ulgą), pomoc dla państw rozwijających się (uzależniona od ropy Rosja się o nie modliła), zapewnienia o solidarności (Europa cieszyła się jak dziecko). Więcej o dokładnych ustaleniach i tekst porozumienia jest tutaj.

Ale to drugi plan decyzji. Kiedy przejrzeć dokładnie tekst komunikatu G20, widać że najważniejsze są trzy elementy:

Po pierwsze, poprzednie centrum decyzji Europa-Ameryka właśnie symbolicznie przestało istnieć. Europa i Ameryka, przygniecione problemami strukturalnymi gospodarki, stojące pod ścianą, zgodziły się złamać niepisane porozumienie że szefem Międzynarodowego Funduszu Walutowego jest Europejczyk, a Banku Światowego – Amerykanin.

We agree that the heads and senior leadership of the international financial institutions should be appointed through an open, transparent, and merit-based selection process.

To znaczy, że państwa rozwijające się – czytaj Chiny – dostaną już wkrótce szefostwo w MFW. Czy to ważne?
Oczywiście – bo MFW dostanie superwładzę nad światowym systemem finansowym, będzie go kontrolował, będzie kontrolował reguły przepływu kapitału! To drugie bardzo ważne postanowienie. To widać w kolejnym akapicie komunikatu:

So alongside the significant increase in resources agreed today we are determined to reform and modernise the international financial institutions to ensure they can assist members and shareholders effectively in the new challenges they face. We will reform their mandates, scope and governance to reflect changes in the world economy and the new challenges of globalisation, and that emerging and developing economies, including the poorest, must have greater voice and representation.

Po trzecie, w deklaracji z Londynu znalazł się punkt o pomocy państwom najbiedniejszym – dostaną 6 mld dol. W ciągu 2-3 lat na pomoc.

We have committed, consistent with the new income model, that additional resources from agreed sales of IMF gold will be used, together with surplus income, to provide $6 billion additional concessional and flexible finance for the poorest countries over the next 2 to 3 years. We call on the IMF to come forward with concrete proposals at the Spring Meetings.

To jest nic i jeśli mówimy o globalnej pomocy po to, by poprawić bezpieczeństwo na świecie, to G20 się zbłaźniło. Świat będzie nadal pękał na zamożnych i biednych. A to oznacza więcej terroryzmu, więcej porwań statków, więcej niestabilności – która nie posłuży ani rozwojowi, ani pokojowi na świecie.

Tym niemniej, 2 kwietnia 2009 w Londynie podpisano coś, co przeniosło znaczną część geopolityki z Atlantyku na Pacyfik.

Bang.

Witajcie w nowym, wspaniałym świecie.

Właśnie zmienił się jego porządek.