Miss Guantanamo

Na zdjęciu: Dayana Mendoza
Na zdjęciu: Dayana Mendoza

Na pewno oglądaliście kiedyś wybory Miss Czegokolwiek. Pamiętacie więc zapewne, że podczas tego typu rywalizacji tuż po paradzie dookoła sceny w strojach kąpielowych firmy dziewiarskiej Sira, następuje zazwyczaj seria pytań do kandydatek: o marzenia, o hobby, o ukochane zwierzatko, bohatera naszych czasów, kolor, ulubione miejsce i tak dalej i tym podobne. I przysłowiowa Ela odpowiada wówczas, że marzy o pokoju na świecie, kocha Dżej Pi Tu (jeśli tradycjonalistka), Dalajlamę (jeśli uduchowiona podróżniczka), bądź Adolfa Hitlera (jeśli wariatka).

Cóż, drodzy państwo, Dayana Mendoza, Miss Universe 2008, również zapewne jest za pokojem. A już najbardziej jest za wojną o pokój, najlepiej wojną jądrową. Bo oto nasza słodka i piekna Dayana odwiedziła ostatnio obóz w Guantanamo i bez zbędnej zwłoki podzieliła się z nami wrażeniami.

Ladies & Gentelmen, in Guantanamo Bay, Cuba, miss Dayana Mendoza:

Eghm, dziękuję. Wrażenia? No więc poszlajaliśmy się trochę po wyspie z chłopakami ze Wschodniego Wybrzeża i generalnie było superasko, pokazali swoje fajoskie łódki, popływaliśmy nimi trochę i mieliśmy z tego kuuuupę radochy. No i zobaczyłam też takie milutkie, specjalnie szkolone wojskowe pieski, bardzo miłe, świetnie wytresowane, popisywały się swoimi umiejetnościami i były baaaardzo zadowolone. No i tego, zahaczyliśmy też o miejsce, gdzie chłopaki trzymaja tych wszystkich terrorystów, nie? No widzieliśmy cele, miejsce, gdzie biorą prysznic oraz świetlice, gdzie się relaksują, oglądają filmy i czytają sobie książki. To było baaaardzo interesujące. Zatoka to pięęęękne miejsce. Takie spokojne, tak piękne, aż nie chce się stamtąd wyjeżdżać.

I właśnie najśmiesznejsze jest to, że ona naprawdę to wszystko wymyśliła, napisała (no dobra, trochę podkręciłem stylistykę, ale niewiele), a następnie umieściła na swoim blogu. Niby wszyscy uważają, że koleżanka Dayana jest zdrowo walnięta, ale czy ja wiem, może rzeczywiście jej sie tam podobało? Aha, wpis został usunięty ze strony konkursu Miss Universe, po tym jak organizatorzy się zorientowali, że pan Bush już nie rządzi i teraz wypadałoby się podlizać komuś innemu. Ze swej strony proponuję zorganizować Dayanie ekspiacyjną wycieczkę do Iranu.

A w ogóle to pani Mendoza jest Wenezuelką, co od dobrych paru godzin nie przestaje mnie bawić. Gdyby Chavez leżał w grobie, to na pewno by sie w nim przewrócił.