Syn miałby uczyć ojca dzieci robić?

Departament Stanu zarzuca nam rasizm, antysemityzm, korupcję i inne nadużycia. Komedia. Kto to mówi? Czyżby nastoletni syn miał uczyć ojca dzieci robić? Myślę, że równie dobrze polski MSZ mógłby pokazać raport według którego powyższe zarzuty odnosiłyby się jedynie do Stanów Zjednoczonych. Amerykanie znowu wskazują sobie, co jest dobre, a co złe. Każą sprzątać innym w pokoju, gdy u nich bałagan jest większy.

Polski antysemityzm to jest jeden wielki mit. Owszem, zdarzają się w Polsce incydenty na tym te i Polacy nie mogą być z tego dumni. Więcej takich przypadków ma miejsce w Europie i… Stanach Zjednoczonych. Dlaczego więc mamy być szczególnie naznaczeni? Żaden naród nie ma tyle drzewek w Yad Yashem, co Polacy. Trzeba więc wyprowadzić ogólny wniosek. Antysemityzm nie jest zjawiskiem narodowym, a ogólnoświatowym. W każdym państwie są ludzie, którzy nie lubią Żydów. Nawet w samym Izraelu (!) istnieje grupa radykałów religijnych, która uważa, że obecne państwo Izrael nie powinno istnieć. Oskarżanie Polaków o antysemityzm to wyjątkowa hipokryzja, bo historia pamięta jak Europa wypędzała Żydów, którzy uciekli …do Polski. Podczas II wojny światowej Polacy częstokroć ryzykowali życie, gdy państwo Vichy wysyłało Żydów do obozów koncentracyjnych.

Wracając jednak do samych Stanów Zjednoczonych. Dane z 2004r. (źródło: znak.org)

„Żydowska Liga Przeciwko Zniesławieniom alarmuje, że w USA nastąpił znaczący wzrost akcji antysemickich. Ale jednocześnie nastąpił niewielki spadek liczby Amerykanów wyznających antysemickie poglądy.

Według raportu Ligi Przeciwko Zniesławieniom (Anti-Defamation League), w roku 2004 zanotowano najwięcej akcji antysemickich od 9 lat. Raport wyszczególnia ponad 1800 takich przypadków, w większości z użyciem siły i łamania prawa. Najwięcej antysemickich incydentów zanotowano w Nowym Jorku, New Jersey, Kalifornii i na Florydzie. Niepokój budzi wzrost antysemityzmu w amerykańskich szkołach.

Według sondaży, 15 proc. Amerykanów uważa, że Żydzi odgrywają zbyt wielką rolę w USA. Z kolei jedna trzecia Amerykanów sądzi, że amerykańscy Żydzi są bardziej lojalni wobec Izraela niż Stanów Zjednoczonych. Instytut Badań Antysemityzmu przy uniwersytecie w Tel Awiwie, wymienia Stany Zjednoczone wśród państw o największym wzroście antysemityzmu. (IAR)”

Takie chwalebne dla Stanów Zjednoczonych są te statystyki? Może są nieprawdziwe? Sprawdźmy więc inne, z Tel-Awiwu*

Niestety dla Departamentu Stanu. Według nich Polska znajduje się gdzieś w końcówce Europy, daleko za m.in. Francją. Za to zwraca uwagę wysoka pozycja Stanów Zjednoczonych, Rosji, Kanady i właśnie Francji.

*ciekawy jest rozrzut w liczbach między informacjami podawanymi przez oba źródła.

„Raport podkreśla, że jednym z powodów przepełnienia polskich więzień jest nadużywanie przez sądy aresztu przedprocesowego” (za dziennik.pl)

Amerykański Dep. Stanu osiągnął szczyt hipokryzji w tym momencie. Czy to nie Amerykanie bezprawnie przetrzymywali na Kubie w Guantanamo podejrzewanych o terroryzm ? W Polsce tak, areszt jest nadużywany, trzeba się uderzyć w pierś. Szkoda, że nie wypomina nam tego jeszcze Kim Dzong Il i Aleksander Łukaszenka.

„Rząd nie wprowadza skutecznie w życie przepisów antykorupcyjnych. Panuje przekonanie, że korupcja jest akceptowana zarówno w sferach rządowych, jak i w samym społeczeństwie”

Coś pisałem o szczycie? Cofam to. To jest prawdziwy Mont Everest. Diagnoza jest dość trafna. Problem korupcji rzeczywiście u nas istnieje. Na szczeblu lokalnym i centralnym. To kolejna spuścizna komunizmu, widoczna również za naszą wschodnią granicą. Czy jednak w Ameryce jest dużo lepiej? U nas przy pomocy korupcji załatwia się z reguły drobne sprawy, winne najczęściej jest złe prawo, które daje urzędnikom zbyt wielkie uprawnienia. W Ameryce, jak to Ameryce, chłopaki mają rozmach. Sprzedają stanowisko senatora po Baracku Obamie, lobbyści trzymają kongresmanów w ręce licząc ich w dziesiątkach, prywatne firmy sponsorują kampanie polityczne (jednego i drugiego kandydata naraz – takie zabezpieczenie), a miliardy dolarów pomocy dla banków „gdzieś tam” znikają w księgowości. Na pewno więc to Polacy mają problem z korupcją? Podam jeszcze tylko przykład seksafery. U nas dotyczyła ona posła i prawdopodobnie byłego wicepremiera. W Ameryce problem ten jest bardziej „taśmowy”. Sprawa Billa Clintona już pokazuje nam, kto jest zdecydowanym liderem w naszym starciu. Jeśli jednak przypomnimy sobie, że w Stanach Zjednoczonych o seksafery wywróciło się kilku bardzo poważnych polityków, a ekskluzywne agencje towarzyskie mają listę swoich klientów-polityków, to zostaliśmy właśnie zdeklasowani.

Czasami trzeba więc spojrzeć do swojego gniazda, zanim zacznie się uczyć latać pisklęta z innego Stany Zjednoczone wcale nie są ideałem, jeśli chodzi o powyższe kwestie. Do innych zarzutów nie chciałem się odnosić, ale są równie bezsensowne.


Redakcja omyłkowo przypisała autorstwo tego artykułu innej osobie. Prawdziwym autorem artykułu jest oczywiście Patryk Gorgol. Przepraszamy zarówno jego, jak i czytelników za tą pomyłkę. Redakcja