Putin wściekły na Ukrainę i UE

Biedni Ukraińcy. Władimir Putin jest najwyraźniej wściekły na byłą republikę radziecką. W zeszłym tygodniu ogłosił, że Rosja łaskawie odstąpi od doprowadzania sąsiada do bankructwa karami za złamanie kontraktów gazowych, bardzo jasno podkreślając, że Ukraina jest teraz na łasce Rosji. Każdy, kto zna długą historię zmagań Rosji i Ukrainy wie, że taki sytuacje okazją się zwykle dość złudnym wsparciem.

A wczoraj Putin przekreślił potencjalną szansę Ukrainy. Kijów podpisał właśnie w Brukseli umowę dzięki której Zachód będzie mógł zainwestować 2,5 miliarda dolarów w gazociągi do roku 2015 w ramach szerszego planu wyplenienia korupcji z infrastruktury energetycznej.

Wygląda jednak na to, że Putin nie jest przekonany do pozwolenia Ukrainie na odzyskanie dóbr, bo natychmiast określił ten ruch jak “nieprzemyślany i nieprofesjonalny”, wściekły, że Rosja nie była konsultowana przy zawieraniu umowy. Zagroził, że poważnie przyjrzy się stosunkom UE – Rosja, jeśli Moskwa nie zostanie zaproszona do rozmów. Ton jego wybuchu sugeruje raczej atak wściekłości niż konstruktywną krytykę, co oznacza, że Ukraina kroczy drogą ku niezależności i współpracy z UE. Za jaką jednak cenę?