Proces Chodorkowskiego – niesprawiedliwość w czasach kryzysu

Przed pierwszym wstępnym przesłuchaniem rozpoczynającym drugi proces Michaiła Chodorkowskiego, które odbyło się we wtorek w Moskwie, odpowiadałem na wiele pytań dziennikarzy, którzy pytali o perspektywy i kontekst działań obrony. Postanowiłem więc opublikować kilka uwag na ten temat.

Po pierwsze koniecznie trzeba zrozumieć, że choć nowy proces w niektórych (zwłaszcza politycznych) aspektach może przypominać poprzedni, z pewnością będzie się zasadniczo różnił od ostatniej pokazowej sprawy. Zacznijmy od tego, że obecny proces toczy się pod kuratelą prezydenta Miedwiediewa, którego opinia obrońcy konstytucji może zostać po tej sprawie bezpowrotnie zniszczona. Poza tym trzeba pamiętać, że Chodorkowski został przeniesiony do Moskwy, gdzie powinien się według rosyjskiego prawa powinien się znajdować już od dawna. Ta zmiana miejsca to dobra wiadomość dla obrony i możliwy znak ważnej zmiany w stanowisku państwa.

Każdy gest władz, który świadczy, że chcą one przeprowadzić proces według zasad i szanować podstawowe prawa podsądnego to ogromna zmiana w stosunku do pierwszego procesu. Wszystkie takie zmiany to dla obrony postęp.

Jedną rzecz trzeba jednak wyjaśnić od razu: Rosja nie ma wolnej ręki na więzienie Chodorkowskiego pod fałszywymi zarzutami o przestępstwa, których nie popełnił. Traktowanie sprawy w przeszłości i teraz pełne są nadużyć proceduralnych, w tym fabrykacja fałszywych zeznań z wykorzystaniem szantażu (Wasilij Aleksanian), które spowodowały wniosek obrony o unieważnienie postępowania. Oto kilka nadużyć rosyjskich prokuratorów w sprawie Chodorkowskiego kiedyś i dziś:

– wykorzystywanie prerogatyw prokuratorskich, by ukarać Chodorkowskiego na życzenie ludzi, którzy mszczą się na nim za otwarty atak na Kreml za panującą tam korupcję, wspieranie partii opozycyjnych i próby rozwoju rosyjskiej energetyki zgodnie z obowiązującym prawem, niewygodne dla konkretnych urzędników państwowych;

– wymyślone podstawy działalności przestępczej, które są absurdalne w kontekście obecnego prawa rosyjskiego, atakując tym samym wybiórczo zwykłą i powszechną działalność biznesową

– bezprawne przejęcie wartych miliardy dolarów aktywów Jukosu

– torturowanie, szantaż, grożenie i więzienie potencjalnych świadków, w tym odmówienie opieki medycznej zarażonemu wirusem HIV podsądnemu (który w efekcie zachorował na raka), by zmusić go złożenia fałszywych zeznań obciążających Chodorkowskiego i Liebiediewa;

– złamanie terminów proceduralnych i ograniczeń ustawowego okresu śledztwa;
prowadzenie zamkniętych procesów, by móc powoływać się bez przeszkód na tak zwane fakty przeciw Chodorkowskiego i Liebiediewa jako uznane przez niezależny sąd i nie pozwolić żadnemu z oskarżonych zeznawać we własnych procesach;

– odrzucanie wszelkich próśb o wyjaśnienie zarzutów;

– oraz dręczenie i niesprawiedliwe traktowanie obrońców, które w niektórych przypadkach posuwały się do przestępstw przeciwko nim, utrudniając lub wręcz uniemożliwiając im wypełnianie obowiązków.

Nie sposób też zapomnieć o kwestii kompletnie irracjonalnych “nowych” zarzutów. Jak powiedział agencji AP mój rosyjski kolega Wadim Kluwgant “prawnik, ekonomista, każdy normalny człowiek nazwałby tą tak zwaną logikę niemożliwą do zrozumienia”.

Spójrzcie tylko na skalę liczb sugerowanych przez oskarżycieli. Jak dotąd wiele raportów medialnych błędnie cytowało te liczby, nie pozwalając w ten sposób docenić jak absurdalne są oskarżenia. Chodorkowski i Liebiediew są formalnie oskarżeni o defraudację 350 milionów ton ropy, wartych 892,4 miliarda rubli (czyli 25 miliardów dolarów), wypranie 487,4 miliarda rubli (13,8 miliarda dolarów) i 7,5 miliardów dolarów amerykańskich podczas przetwarzania tej samej ropy, a także o zdefraudowanie wartych 3,6 miliarda rubli (102 miliony dolarów) akcji spółek-córek Jukosu i wypranie tych pieniędzy. Oznacza to, że musieliby zdefraudować całą sześcioletnią produkcję ropy Jukosu a potem wyprać zyski z większości obrotu nią nie złapani przez żaden niezależny audyt ani nikogo innego aż do dziś.

Powyższe zarzuty nie mają żadnych podstaw w prawie czy materiale dowodowym i pozostają wewnętrznie sprzeczne. Oskarżenia są kompletnie absurdalne, da się je całkowicie obalić nie tylko na podstawie faktów zebranych przez obronę, których śledczy nie przyjmują do wiadomości, lecz także w oparciu o powszechnie znane i oczywiste fakty.

Podkreślam też ogromne znaczenie procesu dla przyszłości Rosji, nie tylko w kontekście decyzji międzynarodowych sądów, które coraz mocniej naciskają Moskwę (ECHR). Proces pokaże, czy obecna trudna sytuacja ekonomiczne na świecie będą miały pozytywny wpływ na sytuację społeczeństwa obywatelskiego, rządów prawa i sprawiedliwość w Rosji. Sam Chodorkowski sugerował, że w Rosji mogą zajść pozytywne zmiany, że życie opozycji może stać się trochę łatwiejsze, gdy będzie ona proponować drogi wyjścia z kryzysu. Faktycznie z nowym rządem w Waszyngtonie i potencjalnym przełomem w stosunkach między oboma krajami, to jak potoczy się proces będzie jasnym znakiem wskazującym w którą stronę zmierza Moskwa – do sprawiedliwości i odpowiedzialności na miarę globalnej potęgi czy odwrotnie, w kierunku państwa izolowanego, nie godzącego się na normalizację stosunków międzynarodowych.

Aż do teraz, sprawę charakteryzowały nadużycia i wykorzystywanie rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości dla osobistych korzyści politycznych i majątkowych, wbrew interesom społeczeństwa; działania motywowane pobudkami odległymi od sprawiedliwości i zasad uczciwego procesu. Od władz Federacji Rosyjskiej będzie zależało, czy uznają tę sądową manipulację za ogromny błąd, który wymiar sprawiedliwości może naprawić, czy raczej że mamy do czynienia ze świadomą i systemową porażką modelu państwa.

Jak ujął to Chodorkowski w swoim oświadczeniu “najciemniej jest zawsze przed świtem”.