Prawny nihilizm idzie dalej

Jak wie pewnie wielu czytelników sędzia Wiktor Danilkin z sądu moskiewskiego okręgu Chamowniki zakończył przedwczoraj wstępne przesłuchanie w sprawie Michaiła Chodorkowkiego odrzucając przy okazji wszystkie wnioski obrony, w tym wniosek o wstrzymanie dalszego postępowania. Jedynym wnioskiem, do którego przychylił się sędzia, była prośba prokuratorów, żeby podsądni pozostali w areszcie podczas procesu.

Drugi proces pokazowy Chodorkowskiego znacząco różni się od pierwszego. Najistotniejszą różnicą jest fakt, że tym razem nikt nie próbuje już bronić oczywistego braku podstaw ze strony państwa. Jak wspominałem pisząc o naszym wniosku o oddalenie sprawy “nowe” zarzuty przeciw Chodorkowskiemu są tak absurdalne, a postępowanie tak bardzo najeżone błędami, że nie sposób nie reagować na zasadniczy brak szacunku i wrogość wobec instytucji prawa i sprawiedliwości, jaką wykazują prokuratorzy.

Jak powiedział dziennikarzom mój rosyjski kolega Wadim Kljuwgant, pretensje państwa wobec więźnia “to senna mara, której stworzenie wymagało ogromnej fantazji”. Faktycznie Chodorkowskiego formalnie oskarżono o kradzież 350 milionów ton czystej ropy, czyli równowartości całej sześcioletniej produkcji firmy według niezależnej oceny audytu PricewaterhouseCoopers i innych akcjonariuszy z najbardziej transparentnej rosyjskiej firmy. Równie dobrze mogliby przypisać mu winę za pożar w Chicago w 1871, czystki stalinowskie i ataki 11 września. Łącznie oczywiście. Szansa na udowodnienie tych oskarżeń byłaby taka sama, czyli zerowe.

Jednak fakt, że sędzia odrzucił wniosek o zatrzymanie postępowania i pchnięcie pokazowego procesu bez cienia sprawiedliwości czy podstaw prawnych mówi nam wiele o sytuacji wewnętrznej Rosji w tych trudnych czasach. Nie zapominajmy też, że data procesu została wyznaczona zaledwie na dwa dni przed pierwszym spotkaniem prezydenta Miedwiediewa z Barackiem Obamą (takie precyzyjne planowanie jest typowe dla politycznych spraw).

Po drugie mamy mgliste pojęcie o atutach i słabościach klanów które aktualnie toczą wojny na Kremlu o jak największy kawałek tortu władzy.

Z punktu widzenia procedur prawa rosyjskiego nie jest to jeszcze ostateczne rozczarowanie w sprawie prawnego nihilizmu. Jednak nawet postronny obserwator łatwo stwierdzi, że rozpoczynanie procesu opartego na tak słabych podstawach powoduje, że sprawa już od początku jest podejrzana. Ta sytuacja daje zdaniem Karinny Moskalenko podstawy, by od razu wprowadzić sprawę do Trybunału w Strasbourgu.

W końcu biorąc pod uwagę absurdalność zarzutów zmieniają się zasady gry. Oprócz uniemożliwiania obronie przedstawiania dowodów i wzywania świadków (co stanowiło typowy element pierwszego procesu), spodziewam się też fabrykowania i wymuszania zeznań (wiemy już o próbie szantażu wobec Wasilja Aleksaniana).

Ciągle podkreślam, że wynik drugiego procesu Michaiła Chodorkowskiego ma ogromne znaczenie wykraczające poza samą sprawę… Sama waga zarzutów i decyzja sądu o kontynuowaniu procesu może potencjalnie kompletnie wywrócić nawet nieliczne elementy działające jeszcze w rosyjskim wymiarze sprawiedliwości, wywołać poważne i niepowetowane straty dla przywódców i zaszkodzić pozycji kraju, nie w oczach innych państw czy nic nie znaczących moralistów, ale wobec własnego społeczeństwa, które marzy o powrocie do imperialnej potęgi.