Pożyczyć 1,2 biliona dolarów – Yes, we can!

Amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) pożyczy rządowi USA 1,2 biliona $ na ratowanie rynku nieruchomości i banków. Kto będzie spłacał taką kwotę?

 

Fed dokona zakupów skarbowych papierów dłużnych, a także zwiększy zakupy długu związanego z rynkiem nieruchomości w celu wsparcia rynku mieszkaniowego i przyspieszenia zakończenia recesji. Zadecydował o zakupie dodatkowych papierów wartościowych, których zabezpieczeniem są wierzytelności hipoteczne. I wszystko pięknie, giełda w Stanach poszła w górę. Instytucje finansowe odpowiedzialne za obecny kryzys odetchnęły z ulgą, bo dostaną masę dolarów od rządu. Trzeba jednak zauważyć ze dolar niewątpliwie osłabi się, no i ktoś będzie musiał te pieniądze oddać.

Pomysł ten jest nawet „wspanialszy” niż myśl ekonomiczna Andrzeja Leppera. A realnie jest gorszy niż dodrukowanie 1,2 biliona dolarów, bo gdyby Obama zdecydował się tylko dodrukować tę astronomiczną kwotę to spowodowałoby to „tylko” obniżenie wartości dolara. Jednak, ponieważ monopol na kreację pieniądza za Oceanem ma Fed, to amerykański rząd (czytaj podatnik) będzie musiał oddać tę niebagatelną kwotę wraz z odsetkami!

Fed zarobi na „genialnym” planie Obamy, bo ktoś będzie musiał te dodrukowane pieniądze zwrócić wraz z odsetkami. Zapłaci za to amerykański podatnik i to głównie ten najbiedniejszy. Nałoży się na niego nowe podatki, wmawiając, iż to na nowe drogi, szkoły i na armię. W rzeczywistości drogi i szkoły są finansowane z budżetów stanowych, a armia USA w całości utrzymuje się z podatku od firm (corporate tax). Na szczęście są jeszcze ci gorzej uposażeni tzn. pracownicy. Oni właśnie płacą podatki od swoich zarobków, które są przeznaczane na obsługę długu rządu USA wobec prywatnej instytucji bankowej, jaką jest Fed.

Tak, prywatnej. Amerykańska Rezerwa Federalna jest federalna, ale tylko z nazwy. W rzeczywistości jest to korporacja należąca do „najgrubszych ryb” bankowości światowej. Ta właśnie korporacja zarabia od dekad niewyobrażalne sumy na kreacji amerykańskiego pieniądza, gdyż posiada monopol na zarządzanie drukiem i dystrybucją dolara amerykańskiego oraz jest powiernikiem państwowych rezerw złota i walut. Fed powstał na mocy Ustawy o rezerwach federalnych z 1913 r., za kadencji prezydenta Wilsona, który już kilka lat później przyznał się do katastrofalnego błędu, jaki popełnił. Już w kilka lat po utworzeniu Fed, administracja prezydenta Wilsona postanowiła podwyższyć podatek z bezwzględnym egzekwowaniem tego prawa, bo za dodrukowane pieniądze trzeba było płacić wraz z odsetkami. W 1920 IRS (Internal Revenue Service – agencja rządowa ściągająca podatki) zatrudniał już 22 000 osób. Nowe progi podatkowe stały się dla wielu obywateli bolesne. Przykładowo zarabiający ponad 1 mln dolarów nakładano próg w wysokości 77%. Co więcej, IRS nie został utworzony w oparciu o ustawę, dlatego nie ma żadnej prawnej podstawy, by wnosić skargi czy oskarżać (co czyni), ponieważ nie jest agencją rzędu federalnego. Niektórzy zaś twierdzą, iż jego działalność jest sprzeczna z Konstytucją USA.

Nic jednak nie może zmienić stanu rzeczy, gdyż pożyczki od Fed muszą być spłacane, a organizacja ta jest praktycznie poza kontrolą kogokolwiek i czegokolwiek. Ani Kongres, ani Prezydent (biały czy czarny) nie ma mocy prawnej do wpływania na decyzje tej prywatnej korporacji kontrolującej finanse kraju. Włodarze Fed mówią już o tym bez żadnych ogródek. Allen Greenspan, były szef Fed, w odpowiedzi na pytanie, „jakie powinny być relacje pomiędzy szefem Fed a prezydentem USA” wprost stwierdził, iż „ani administracja, ani Kongres, ani nikt inny nie ma prawa narzucać nam działania innego niż my uznamy za stosowne. Dlatego relacje te właściwie nie mają żadnego znaczenia.”