Cywilna broń Hamasu

Izraelska operacja Cast Lead jest jednym z najlepszych przykładów konfliktu zbrojnego w wymiarze asymetrycznym. Izraelska armia zanim weszła do Strefy Gazy przez kilkanaście dni przygotowywała grunt dla piechoty i oddziałów pancernych, dokonując nieustannych bombardowań enklawy z morza, powietrza i lądu. Z kolei bojówki Hamasu unikały, niczym ognia, bezpośrednich starć z IDF na otwartej przestrzeni ograniczając się do nieregularnych potyczek na obrzeżach miast – w wyniku których próbowano wciągać Izraelczyków w zurbanizowaną dżunglę.

Analiza asymetrycznej taktyki Hamasu, która opierała się głównie na stosowaniu „zasłoniętych ataków” i nie mogłaby się obejść bez udziału cywili, służących nierzadko jako dodatkowe zabezpieczenie dla walczących Palestyńczyków.

Dzisiaj jeszcze nie wiemy do końca, czy Izraelowi zdołał całkowicie zniszczyć militarną infrastrukturę Hamasu. Wiemy natomiast, że udało się tej organizacji stworzyć ogromną infrastrukturę wojskową ukrytą wokół palestyńskich domów oraz potrafiącą skutecznie „znikać” pomiędzy 1.4 milionami cywilów zamieszkujących Gazę (będącą jednym z najbardziej zaludnionych terytoriów na Ziemi).

Wykorzystywanie cywilów, jako ludzkich tarcz, ma za zadanie zmniejszyć podatność Hamasu, oraz przyznać im swego rodzaju immunitet, przeciwko działaniom IDF. Taka strategia ma też bardzo głęboki wymiar propagandowy – ułatwia organizacji walkę o serca i umysły mieszkańców Gazy, którzy czując się zagrożeni ze strony Izraela są bardziej wyrozumiali dla działań Hamasu. Terrorystyczna doktryna „ludzkich tarcz” została zainspirowana działaniami Hezbollahu, który stosuje tą strategię od 2000 roku.

Izraelskie służby donoszą o 20 tysiącach agentów operacyjnych Hamasu w Gazie, posiadających całą paletę środków militarnych. Od broni lekkiej, po pociski przeciwpancerne, a kończąc na ładunkach wybuchowych (domowej roboty) i wyrzutniach rakietowych-moździerzowych. Cała wojskowa infrastruktura znajdowała się (znajduje) w gęsto zamieszkanych obszarach, otoczona cywilnymi budynkami. Gaza podzielona jest na 8 części administracyjnych, które w zasadzie są obozami dla uchodźców oraz doskonałymi punktami rekrutacyjnymi i szkoleniowymi.

Ze względu na warunki topograficzne, Hamasowi jest dużo łatwiej stosować doktrynę „ludzkich tarcz” aniżeli Hezbollahowi (południowy Liban jest mniej zurbanizowany). W prawdzie tego typu strategia jest pogwałceniem międzynarodowego prawa publicznego – jest zbrodnią przeciwko ludzkości, ale w warunkach działań asymetrycznych jest jednym z najprostszych rozwiązań. Nie dziwi też specjalnie fakt, iż stanowiska moździerzowe często rozmieszczane są na szkolnych boiskach czy w prywatnych ogrodach. Takie cele trudniej neutralizować, bez szkód ubocznych – finezji przy wybieraniu lokacji bojownikom Hamasu nie brakuje.

Doktryna „ludzkich tarcz” w wydaniu Palestyńczyków koncentruje się na kilku kluczowych elementach, które razem tworzą skuteczną broń przeciwko wysoko zaawansowanej technologicznie armii Izraela.

Pierwszą składową doktryny jest rozmieszczanie żołnierzy, składów broni, ośrodków szkoleniowych w gęsto zaludnionych przez cywilów obszarach Strefy Gazy. Za takowe uważa się szkoły, szpitale, meczety czy publiczne urzędy. Zatem nic dziwnego, że dziś enklawa jest wielkim gruzowiskiem – Izrael chcąc uderzyć w krytyczną infrastrukturę Hamasu nie mógł obejść się bez szkód ubocznych, w postaci zrujnowanych budynków cywili i władz Autonomii. Często bojownicy wykorzystywali takie miejsca do urządzania punktów zaczepnych, w trakcie styczniowych walk z IDF. Kolejny, wspomniany wcześniej, czynnik to rozmieszczanie stanowisk moździerzowych i rakietowych na prywatnych posesjach (szkołach, meczetach) lub przed nimi. Hamas ma wtedy większą pewność, że Izrael nie zaatakuje takiego miejsca ze względu na straty w ludności cywilnej, a także łatwiej kamuflować takie stanowiska przed „oczami” satelity. Bojownicy, oprócz wykorzystywania cywilnych domów jako obronnych bastionów, uciekali się również do wykorzystywania karetek przy ewakuacji rannych z pola walki. W trakcie operacji Cast Lead media donosiły o broniących się w szpitalach czy meczetach bojownikach, wśród których znajdowało się też wielu (narażonych na niebezpieczeństwo) cywilów. Głównie w tego typu starciach ginęli niewinni ludzie, co było potem wykorzystywane jako medialny oręż przeciwko siłom Izraela.

Warto zaznaczyć, że Hamas wykorzystywał cywilów już wcześniej do prowadzenia działań zbrojnych. IDF donosi, że w trakcie poprzednich operacji w Strefie Gazy („Gorąca zima” oraz „Jesienne chmury”) żołnierze Hamasu prowadzili obronę z prywatnych rezydencji, a dzieci i kobiety (prawdopodobnie mieszkańcy tych obiektów) patrolowały okolicę i zbierały dane wywiadowcze. Standardem jest, że bojownicy Hamasu nie noszą żadnych symboli, widocznych znaków określających ich, jako „wojowników islamu” – tylko cywilne ubrania, które pozwalają im lepiej wtopić się w gęsto zaludniony krajobraz Strefy Gazy.

Kobiety i dzieci wydają się być najlepszymi „tarczami”, o jakich Hamas mógł tylko pomarzyć. Dominująca pozycja mężczyzny w islamie daje mu pewne przymioty do podporządkowania sobie kobiety, z kolei dziećmi dużo łatwiej manipulować niż dorosłymi. Zawsze pozostaje też argument strachu, który bywa bardzo motywującym bodźcem. Ich zadanie głównie polega na zbieraniu informacji, ale też zdarza się, iż stanowią ochronę dla budynku, w którym odbywa się ważne spotkanie wysokich przedstawicieli organizacji. Jeżeli istniałoby ryzyko ataku IDF na taki obiekt, to wystarczy wysłać na dach grupę kobiet z dziećmi żeby skutecznie odwieść Izraelczyków od wystrzelenia rakiety. Dzieci mogą też być kurierami – są bardziej mobilne, mniej zwracają na siebie uwagę. Kobiety nierzadko przeprowadzają samobójcze zamachy czy trudnią sie przemytem alkoholu i broni.

Zupełnie inną kwestie stanowi wykorzystanie cywili przy drążeniu nielegalnych tuneli pomiędzy Gazą a Egiptem. Jest to swoisty proceder, z którego de facto Gaza jest w stanie przeżyć. Kilkunastometrowe tunele pozwalają dostarczać do enklawy, z Egiptu, żywność (nawet żywe zwierzęta), artykuły chemiczne, alkohol i broń. Izrael w 2003 r. próbował rozwiązać problem podziemnych korytarzy poprzez ich zalanie ściekami przemysłowymi, ale gdy w 2005 r. Żydzi opuścili Strefę podziemny biznes odżył na nowo.

Nie dyskutuje się z tym, iż doktryna „ludzkich tarcz” jest wielkim gwałtem na prawach człowieka i prawie międzynarodowym. Na pewno też nie wszyscy mieszkańcy Gazy tak ochocza podchodzą do tego, iż są instrumentem w palestyńsko-żydowskich konfliktach zbrojnych (i politycznych). Jednak wydaje się, że to najskuteczniejsza forma obrony, jaką Hamas może stosować przeciwko Izraelowi. W trakcie operacji Cast Lead nie udało się bojownikom wciągnąć żydowskie wojska dość głęboko w miejskie dżungle, aby zgotować im piekło na Ziemi. Dlatego bilans, prawdopodobnych, strat jest na niekorzyść Hamasu.

Także nie dyskutuje się z tym, iż Izrael również ma na swoim sumieniu wiele niehumanitarnych zachowań, które w parę miesięcy po operacji Cast Lead wychodzą na światło dzienne. Umyślne zabijanie cywilów czy oskarżenia o stosowanie pocisków ze zubożonego uranu to pewnie tylko początek lawiny, która czeka Ehuda Olmerta w najbliższym czasie.

httpv://www.youtube.com/watch?v=g0wJXf2nt4Y&feature=player_embedded