Atak na krykiet, atak na świętość

Ktokolwiek dokonał dzisiejszego zamachu na krykietową drużynę Sri Lanki w Pakistanie, wiedział doskonale jaki szok wywoła. W biały dzień strzelano w Lahore, jednym z największych miast Pakistanu, do drużyny sportowej. Co więcej – do drużyny krykieta!

Atak na drużynę krykieta to coś, co dotychczas nie mieściło się Pakistańczykom w głowie. Przede wszystkim dlatego, że to nie jest sport narodowy, ale coś w rodzaju kultu, świętości. Krykieciści są gwiazdami pierwszego formatu, a pozycja krykieta w państwach takich jak Indie, Pakistan czy Sri Lanka jest niezachwiana: można go porównać chyba tylko do piłki nożnej w Anglii.

Zamach na lankijską drużynę jest kolejnym dowodem na to, że władze w Pakistanie nie panują zupełnie nad sytuacją, zajęte walką o władzę. A całe państwo stacza się powoli, ale nieubłaganie do kategorii państw upadłych. I że ustępstwa wobec bojowników, jakie ostatnio poczyniono, nie działają. I na pewno nie zachęcają do negocjacji.

To jest dziś jeden z największych problemów globalnych – jestem tego pewien. Nie tylko dlatego, że Pakistańczycy mają bombę atomową, ale również dlatego, że są kluczowym sojusznikiem NATO w Afganistanie.

Ale jak wynika z ostatniego numeru The Economist, Polska jest znacznie bardziej ryzykowna dla inwestorów niż Pakistan. W kontekście ostatnich zamachów to naprawdę ciekawe: warto przyjrzeć się zestawieniu z ostatniego numeru The Economist, który na podstawie danych HSBC porównał ryzyko inwestycyjne i ryzyko w ogóle w państwach rozwijajacych się.

Publicyści The Economist za analitykami banku HSBC na podstawie trzech wskaźników szacują ryzyko i wychodzi im, że trzy najbardziej zagrożone „zarażeniem” kryzysem państwa rozwijające się to RPA, Węgry i… Polska! Dopiero na szóstym miejscu plasuje się Pakistan… Co wystawia chyba analitykom HSBC odpowiednią opinię.

Cały tekst z The Economist polecam tutaj. A tutaj raport z ostatniego numeru, w którym sporo o państwach naszego regionu – coś w rodzaju rehabilitacji za bzdury HSBC.