Idol z Indii roznieca powstanie

Jakby rząd w New Delhi miał mało kłopotów (wystarczy wspomnieć zwalniającą gospodarkę czy napięcie na granicy z Pakistanem), kroi mu się kolejne powstanie. To będzie powstanie na serio, które będzie bardzo trudno stłumić.

Zbuntowali się Gurkhowie, czyli naród górali, który wydał jednych z najlepszych żołnierzy na świecie. W Darjeeling, na dalekiej północy Indii już rozpoczęła się masowa mobilizacja młodych Gurkhów, którzy żądają własnego państwa – mają już własny okręg w Indiach, czyli Gorkha Hill Council, ale chcą własnego stanu albo niepodległości.

O całej sprawie napisał dzisiejszy Times of India. Jego dziennikarze znaleźli w Darjeeling oddziały szkolących się młodych kobiet i mężczyzn.: pompki, wykopy, przewroty, okrzyki. W Świat Inaczej TV (środkowa szpalta bloga) polecam film, który nakręcili – o tym jak młodzi Gurkhowie przygotowują się do walki o niepodległość Gorkhalandu, własnego państwa.

Wszystkim kieruje organizacja Gorkha Janmukti Morcha (GJM), czyli Marsz Gurkhów do Wolności – domagają się niezależnego państwa albo przynajmniej autonomicznego stanu w ramach wielokulturowych Indii.Mają projekt własnej flagi, hymn, konkretne żądania. A w internecie jest nawet Gurkhopedia, odpowiednik Wikipedii.

Dlaczego górale z północy kraju wybuchli właśnie teraz i zaczęli się zbroić?

Wszystko przez indyjską edycję Idola sprzed ponad półtora roku. We wrześniu 2007 Prashant Tawang, policjant-Gurkha, wyśpiewał sobie zwycięstwo w trzeciej edycji programu, który w Indiach był niesamowicie popularny (to znaczy, że przed telewizorami siedziało jakieś 200 milionów ludzi). Gurkhowie podczas głosowania na to, kto ma wygrać, zwariowali: głosowali sms-ami, mobilizowali znajomych… I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie uwagi pewnego radiowego DJ-a z New Delhi, który ośmielił się nazwać Tawanga „sprzątaczem”. Wtedy wybuchły zadawnione, zapiekłe urazy. Pisałem o tym jeszcze dla GW.

Kiedy rozmawiałem w New Delhi z Gurkhami podczas demonstracji w sprawie niepodległego pańtwa, mówili że Indusi często traktują Nepalczyków i Gurkhów jak służących, dyskryminują ich, obrażają. I że tym razem koniecznie musi powstać państwo Gurkhów, bo inaczej wszystko skończy się wielką rzezią…Sami nie mogli się zdecydować, czy ma być niepodległe państwo, czy stan.

Ale patrząc na to, czego militarnie potrafili przez lata dokonywać Gurkhowie: wytrzymali, elitarni żołnierze służący pod Brytyjczykami albo w indyjskich regimentach, można się poważnie zastanawiać, czy armia indyjska jest w stanie wygrać z tworzącą się właśnie partyzantką gurkhijską. I czy jest gotowa na kolejne starcie, kiedy gotuje się też w Assam, Kaszmirze, a maoistowska partyzantka się umacnia.

Film nakręcony przez dziennikarzy Times of India nie wygląda na razie bardzo poważnie – to jeszcze nie ćwiczenia z bronią. Ale podobne filmy można obejrzeć na Youtube o tym, jak szkolą się partyzanci maoistowscy w Indiach, więc pytanie chyba nie jest czy będzie powstanie, ale jak będzie destrukcyjne.

O tym, że nie można lekceważyć partyzantów, Indie się boleśnie przekonały, walcząc z maoistami, którzy są przerażająco skuteczni – polecam mój tekst o naksalitach w ostatnim Newsweeku (trzeba się zalogować).